Netanjahu w Radzie Pokoju Trumpa. "Było oczywiste, że przyjmie zaproszenie"
Premier Izraela Benjamin Netanjahu przyjął zaproszenie do Rady Pokoju. - W tym przedsięwzięciu są egzystencjonalne interesy Izraela - powiedział w Polskim Radiu 24 Krzysztof Płomiński, były ambasador RP w Iraku i Arabii Saudyjskiej i ekspert Centrum Stosunków Międzynarodowych.
2026-01-21, 11:25
Najnowsze informacje w skrócie:
- Donald Trump chce stworzyć Radę Pokoju
- Udział potwierdziły już władze Węgier, Białorusi i Izraela
- Nasze władze mają niewątpliwie dylemat - powiedział Krzysztof Płomiński
Premier Izraela Benjamin Netanjahu przyjął zaproszenie prezydenta USA Donalda Trumpa do dołączenia do Rady Pokoju - przekazała w środę agencja Reutera, powołując się na komunikat kancelarii szefa izraelskiego rządu. Propozycja Donalda Trumpa dotycząca Rady Pokoju zakłada utworzenie globalnego gremium do spraw pokoju i bezpieczeństwa formalnie odnoszącego się do sytuacji w Strefie Gazy, lecz z szerokim mandatem wykraczającym poza konflikt izraelsko-palestyński. Radzie Pokoju ma przewodniczyć Donald Trump. Zaproszeni do Rady zostali przedstawiciele około 60 państw i organizacji, w tym liderzy Francji, Niemiec, Włoch, Kanady i Turcji, reprezentanci regionu Bliskiego Wschodu, ale również Władimir Putin i Aleksander Łukaszenka. Obawy budzi między innymi zakres władzy, jaki statut Rady dawałby Donaldowi Trumpowi jako jej przewodniczącemu oraz opłata za stałe członkostwo - miliard dolarów. Niestałe członkostwo byłoby bezpłatne i trwałoby trzy lata.
- W całym tym przedsięwzięciu są bardzo istotne, wręcz egzystencjonalne interesy Izraela - powiedział Krzysztof Płomiński o decyzji Benjamina Netanjahu o dołączeniu do formowanej przez Donalda Trumpa Rady Pokoju. Wskazał, że można było przewidzieć, że Netanjahu zostanie zaproszony i to zaproszenie przyjmie.
Posłuchaj
Polskie władze mają dylemat
Gość Polskiego Radia 24 przyznał, że jeśli chodzi o Polskę, "nasze władze mają niewątpliwie dylemat". - Z jednej strony jest to zaproszenie ze strony głównego polskiego sojusznika, jak dotąd, z drugiej strony zaproszeni zostali tam politycy ścigani przez Międzynarodowy Trybunał Karny - wyjaśnił. Wskazał, że jest to nie tylko Netanjahu, ale również Putin. - Również jest Łukaszenka, a pewnie polityków, do których można mieć zastrzeżenie co do ich postępowania, zgodnie z prawem międzynarodowym będzie o wiele więcej - dodał.
Jego zdaniem, "władze polskie powinny spokojnie rozważyć ten temat" niezależnie od tego, jakie terminy ustalił prezydent Trump i zorientować się, w jakim kierunku się to wszystko rozwija. - I być może w ostatecznym rozrachunku zdecydować się uczestniczyć w tej radzie, ale zrezygnować z możliwości stałego w niej członkostwa, co jest równoznaczne z zapłaceniem miliarda dolarów - powiedział były ambasador. Wskazał, że nie będzie w tej sprawie wspólnego stanowiska europejskiego, na którym można się oprzeć. - Węgry na pewno będą uczestniczyć, a Francja zdecydowała, że nie będzie uczestniczyć - zauważył. Wskazał, że decyzji nie podjęły jeszcze ważne kraje jak Arabia Saudyjska, Turcja, Chiny, Indie i poradził obserwować, jak zachowają się pozostałe zaproszone kraje.
- Trump wysłał zaproszenia do Rady Pokoju. "Cyniczna robota manipulatora"
- Nawrocki prosi o pomoc ws. Rady Pokoju. "Wniosku nie było"
- Trump dolewa oliwy do ognia ws. Grenlandii. "Europa jej nie ochroni"
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Ewa Wasążnik
Opracowanie: Filip Ciszewski