Drożyna przy dystrybutorze. Ekspertka: podwyżki większe niż marża stacji

Konflikt w Iranie odbija się na cenie paliw na stacjach benzynowych. - Mieliśmy do czynienia z taką sytuacją, że ceny rosły nam tak naprawdę prawie po 50 groszy każdego dnia - powiedziała Urszula Cieślak, analityczka rynku paliw z biura Reflex. 

2026-03-06, 12:52

Drożyna przy dystrybutorze. Ekspertka: podwyżki większe niż marża stacji
Kolejka samochodów do dystrybutorów na stacji paliw w przygranicznym Lubieszynie. Foto: PAP/Marcin Bielecki

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Konflikt na Bliskim Wschodzie odbija się na cenie ropy i gazu
  • Olej napędowy w kilka dni podrożał na stacjach średnio o ponad złotówkę
  • - Nie ma tutaj sztucznego manipulowania cenami - powiedziała Urszula Cieślak

Wojna wstrząsnęła rynkiem paliw. Rosnące ceny benzyny i oleju napędowego to skutek wojny na Bliskim Wschodzie i blokady Cieśniny Ormuz. Gwałtownie drożeje zwłaszcza olej napędowy. - 52 gr podrożała benzyna Eurosuper 95, jeśli chodzi o średni poziom cen w kraju i olej napędowy o 1,01 zł - powiedziała Urszula Cieślak. Jak wskazała, to oznacza, że ceny benzyny wzrosły powyżej 6 zł, a za diesla trzeba zapłacić prawie 7 zł za litr. - I najgorsza informacja: to nie jest koniec podwyżek - dodała. Wyjaśniła, że wartości, które podała, uwzględniają podwyżki na rynku hurtowym do czwartku. - Dzisiaj od rana znowu te dostawy są droższe - zaznaczyła w piątek. - Znowu spodziewamy się niestety podwyżek, które już dzisiaj możemy zobaczyć też na stacjach - uzupełniła analizę.


Posłuchaj

Urszula Cieślak goścnią Marii Furdyny (Temat dnia) 12:57
+
Dodaj do playlisty

 

Ceny będą się dynamicznie zmieniać

- To jest naprawdę skala, która zwłaszcza w przypadku oleju napędowego przekracza często marże właścicieli stacji i w związku z tym nie są oni w stanie kompensować, nawet kosztem swojego swojej marży tych kolejnych już podwyżek - tłumaczyła ekspertka. Ostrzegła, że w najbliższym czasie ceny będą się dynamicznie zmieniać. 

Pytana, czy w związku z tak szybką reakcję rynku nie mamy do czynienia ze sztucznym zawyżaniem cen, stwierdziła, że ceny hurtowe przenoszą się na rynek detaliczny. Zwróciła uwagę na wzrost cen na europejskim rynku ARA, który się uwyraźnia poprzez obecny kurs złotówki wobec dolara. - To właśnie na podstawie tych notowań są kalkulowane ceny na rynku krajowym, w związku z tym nie ma tutaj sztucznego manipulowania cenami - dodała.

Podkreśliła, że "właściciele stacji też nie dokładają swojej marży", wbrew temu, co może się wydawać, patrząc na ceny. Oceniła, że oni "przekładają w najmniejszym stopniu ten wzrost". - Nie jest w niczyim interesie, żeby dzisiaj w tej sytuacji jeszcze te ceny zawyżać - tłumaczyła. Wskazała, że różnice w cenach między poszczególnymi stacjami wynikają "przede wszystkim z tego, że nowe dostawy są o kilkadziesiąt groszy wyższe". - Mieliśmy do czynienia z taką sytuacją, że ceny rosły nam tak naprawdę prawie po 50 groszy każdego dnia, więc jeśli nie trafiła nowa dostawa, to było jeszcze taniej - opisała. 

Im więcej tankujemy, tym szybciej rosną ceny

Tłumaczyła, że ze względu na zwiększone zainteresowanie klientów i duży ruch na stacjach, dostawy odbywają się częściej, a z każdą dostawą rośnie cena. Wskazała, że jeśli na jakiejś stacji paliwo jest jeszcze tańsze, to się wkrótce zmieni i "dorówna do poziomu". Podkreśliła, że ceny z obecnego raportu prawdopodobnie za chwilę będą nieaktualne. 

Ekspertka wyjaśniła, że diesel drożeje bardziej niż inne paliwa, ponieważ "Europa jest bardziej uzależniona od importu diesla niż od importu benzyn". - Krajowe zużycie oleju napędowego jest pokrywane produkcją krajową, ale nie bez znaczenia jest wielkość importu uzupełniającego - powiedziała Cieślak i wskazała, że import uzupełniający jest także z krajów Bliskiego Wschodu. - Na tym etapie możemy mówić trochę o wykorzystywaniu tej sytuacji przez innych dostawców - dodała. Zwróciła też uwagę na rosnące koszty frachtu drogą morską. 

Brak paliwa na stacjach

Gościni Polskiego Radia 24 oceniła, że jeśli "ten konflikt będzie liczony raczej w tygodniach niż w miesiącach, nie grożą nam zakłócenia w dostawach". - Jeżeli gdzieś pojawi się stacja, na której będzie niedostępny jakiś produkt, to będzie to wynikało tylko i wyłącznie z logistyki, a nie z tego, że nie ma gdzie tego produktu kupić - wyjaśniła. - Tu mogą być jakieś kilkugodzinne, kilkunastogodzinne opóźnienia - dokończyła. 

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Maria Furdyna
Opracowanie: Filip Ciszewski

Polecane

Wróć do strony głównej