Inflacja wyższa niż zakładano. "Studzi apetyt na obniżanie stóp procentowych"

Główny Urząd Statystyczny przekazał, że poziom inflacji w kwietniu wyniósł w Polsce 3,2 procent. - Trudno się dziwić, biorąc pod uwagę to, co było i co cały czas się dzieje na rynku paliw, czy szerzej - nośników energii. To jest istotny czynnik inflacjogenny, to jest impuls do inflacji. Myślę, że jeszcze nie jest to powód do wielkiego alarmu, ale niewątpliwie studzi to apetyty na obniżanie stóp procentowych, chociażby przez Radę Polityki Pieniężnej - stwierdził prof. Marek Leszczyński.

2026-04-30, 12:20

Inflacja wyższa niż zakładano. "Studzi apetyt na obniżanie stóp procentowych"
W Polsce wzrastają ceny towarów i usług. Foto: Mateusz Kotowicz,Piotr Kamionka/REPORTER

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • W stosunku do kwietnia 2025 roku najbardziej podrożały paliwa - o 8,4 proc., a także energia - o 4,7 proc.
  • Żywność oraz napoje bezalkoholowe zdrożały natomiast o 1,9 procent
  • Jak podkreślił ekspert, wpływ na podwyżki ma przede wszystkim sytuacja geopolityczna, a rządowe tarcze ochronne nie są długofalowym rozwiązaniem

Główny Urząd Statystyczny przedstawił najświeższe dane dotyczące kosztów życia w Polsce. W kwietniu 2026 roku ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 3,2 procent względem analogicznego miesiąca poprzedniego roku. Z porównania wskaźników miesięcznych wynika, że ceny w stosunku do marca 2026 roku poszły w górę o 0,6 procent. Gość Polskiego Radia 24 przyznał, że jest to naturalny efekt sytuacji międzynarodowej. - Jeszcze nie jest to powód do wielkiego alarmu, ale niewątpliwie studzi to apetyty na obniżanie stóp procentowych, chociażby przez Radę Polityki Pieniężnej - wskazał.

Ekspert podkreślił, że rządowy program "Ceny Paliw Niżej", który był reakcją na światowy kryzys rynku paliwowego, sprawił, że sytuacja w Polsce nie obrała tak złego kierunku, jak było to możliwe. - Pomimo wszystko pewne żywiołowe podwyżki cen są ograniczane tym programem i restrykcjami administracyjnymi - tłumaczył. - Impuls inflacyjny też się przenosi ze względu na to,  że są koszty produkcji, koszty transportu, finalnie koszty magazynowania, a w rezultacie konsumenci płacą więcej za produkty oraz usługi - kontynuował.

Posłuchaj

Prof. Marek Leszczyński o inflacji w Polsce (Temat Dnia) 16:41
+
Dodaj do playlisty

Będą braki na stołach Polaków?

Ekonomista zwrócił uwagę, że sytuacja inflacyjna będzie się również przekładać na ceny żywności. - Dzisiaj przy globalnym rynku żywności, czy w ogóle przy gospodarce globalnej nie istnieje coś takiego, jak rynki wyizolowane (…), dlatego że niezależnie od tego, w jakiej części świata jesteśmy, to wydarzenia w bardzo odległych zakątkach często wpływają na ceny takich produktów, jak zboże, czy inne oleje, kawa, a także kakao. Te ceny związane są z kosztami transportu, z tym, co się dzieje w szeroko rozumianej geopolityce i oczywiście w przyrodzie, ponieważ zmiany klimatyczne też mają tutaj niebagatelne znaczenie - wyjaśniał. 

Prof. Leszczyński skomentował również problemy z wytwórstwem nawozów sztucznych, co najpewniej przełoży się na wzrost cen produktów rolnych, czego największe efekty dostrzeżemy w lecie. - Już pierwsze dane pokazują, że warzywa oraz owoce, które powinny tanieć w sezonie - wcale nie muszą, dlatego że nie da się ich dzisiaj wyprodukować, a właściwie to jest niemożliwe w tych warunkach gospodarowania, bez użycia nawozów. Produkcja ekologiczna jest przecież bardzo niszowa, a większość rynku oparta jest o wielką produkcję i wielkie dostawy - wskazał.

Rządowa pomoc. "Kula długu"

Gość audycji stwierdził, że aby inflacja zahamowała, musiałoby wydarzyć się coś pozytywnego, jak chociażby stabilizacja sytuacji geopolitycznej. - W jakiejś perspektywie jest to możliwe do osiągnięcia, ale już na czynniki przyrodnicze, na które nie mamy bezpośredniego wpływu albo mamy pośredni - bardzo trudno oddziaływać. To chociażby czynnik suszy (…), czyli naprawdę bardzo poważny problem i hydrolodzy alarmują tu od wielu lat. Susza hydrologiczna oraz to, co się dzieje w szeroko rozumianym klimacie, ma bardzo poważne rzutowanie na ekonomikę produkcji, a kwestia nawozów, to jest kłopot, który w Polsce narasta od co najmniej kilku lat - zauważył. 

Ekspert zdradził, czy rządowe środki pomocowe, jak "CPN" mogą długofalowo rozwiązać kwestie związane z inflacją. - Kiepska sytuacja budżetowa narasta i ona poniekąd jest efektem tarcz na szeroką skalę, które były stosowane w czasach pandemii. Do tego dochodzą inne ryzyka, jak czynniki geopolityczne i zaczyna się robić kula długu. Obawiam się, żeby to się nie skończyło może nie dramatem, ale koniecznością bardziej radykalnych cięć po stronie wydatków. Dzisiaj korekta wydatków budżetowych jest chyba niezbędna (…), dlatego że przekraczamy czy dochodzimy do unijnych granic ostrożnościowych, a także tych wynikających z przepisów naszego prawa - podsumował.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Ewa Wasążnik
Opracowanie: Dominika Główka

Polecane

Wróć do strony głównej