Majówka 2026. Nie daj się zabić na drodze. "Czasem warto być ormowcem"

Policjanci już dziś spodziewają się wzmożonego ruchu na drogach w związku z rozpoczynającą się w piątek majówką. - Czasem warto być ormowcem i widząc wariata na drodze, zadzwonić na policję, podać kolor, markę pojazdu, numery z tablicy rejestracyjnej, cokolwiek. Patrole lotne jeżdżą, może go przechwycą. Żeby nie było tak, jak ostatnio pod Łomiankami, o trzy życia za późno - apelował Tomasz Kulik, instruktor techniki jazdy.

2026-04-30, 12:20

Majówka 2026. Nie daj się zabić na drodze. "Czasem warto być ormowcem"
Polacy ruszyli na majówkę. Na drogach mogą tworzyć się korki. Foto: Lukasz Piecyk/REPORTER

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Polacy ruszają na majówkę. Na drogach będzie większy ruch, ale i więcej patroli policji
  • Ze statystyk wynika, że w majówkowe dni dochodzi jednak do mniejszej liczby wypadków niż w przeciętne weekendy w roku
  • Tomasz Kulik zwrócił uwagę, że wtedy najczęściej podróżujemy z rodziną i jesteśmy bardziej ostrożni za kierownicą. Podkreślił, że rośnie też świadomość kierowców i mają oni coraz większe umiejętności

Funkcjonariusze rozpoczynają akcję "Bezpieczna Majówka". Na głównych i na lokalnych drogach spodziewać się można wzmożonych patroli. Policyjne działania związane z bezpiecznym weekendem majowym potrwają do niedzieli włącznie.

Mimo większego niż zwykle ruchu na drogach, średnia liczba wypadków i ofiar w majówkę jest jednak niższa niż w przeciętny weekend roku. Tak wynika z danych Polskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ITS. Analiza z lat 2019-2025 pokazuje, że w dniach 1-3 maja doszło łącznie do 1075 wypadków, w których zginęło 115 osób, a 1279 zostało rannych. Jak zauważa Instytut Transportu Samochodowego, daje to średnio 51 wypadków dziennie, podczas gdy w przeciętny weekend w tym samym okresie dochodzi do 55 wypadków. Różnice widać również w liczbie ofiar. W majówkę ginie średnio pięć osób dziennie, podczas gdy w zwykły weekend - sześć.

Posłuchaj

Tomasz Kulik, instruktor jazdy i doskonalenia techniki jazdy gościem Ewy Wasążnik (Temat dnia) 19:54
+
Dodaj do playlisty

"Możemy się wyzbyć kompleksów"

Tomasz Kulik nie jest zaskoczony takimi statystykami. - Na majówkę jedziemy z rodziną, wieziemy dzieci, żonę, psa, kota, czasem teściową. Przeciętny obywatel, który ma olej w głowie, jadąc na majówkę wie, że natężenie ruchu będzie większe, że wyjadą "kierowcy niedzielni". Jedziemy więc ostrożniej, spokojniej, nie spieszymy się. Nauczyliśmy się już coraz częściej nie wyprzedzać w sytuacji, gdzie lepiej poczekać niż wyprzedzać - powiedział.

Instruktor przyznał też, że kierowcy w Polsce mają coraz lepszą technikę jazdy i potrafią się odpowiednio zachować na drodze. - Patrząc na inne kraje, a byłem ostatnio we Włoszech, naprawdę możemy się wyzbyć kompleksów. Jesteśmy coraz lepszymi kierowcami i ruch w Polsce odbywa się coraz lepiej. Natomiast nadal trafiają się przypadki, gdzie ktoś z zakazem jeździ. Rodzina, sąsiedzi o tym wiedzą, nikt nic nie robi. Więc taki mały apel ode mnie: czasem warto być ormowcem i widząc wariata na drodze, zadzwonić na policję, podać kolor, markę pojazdu, jakieś numery z tablicy rejestracyjnej, cokolwiek. Patrole lotne jeżdżą, może go przechwycą. Żeby nie było tak, jak ostatnio pod Łomiankami, o trzy życia za późno - podkreślił.

Z analizy ekspertów wynika, że 61 proc. wypadków, do których dochodziło w długi majowy weekend w latach 2019-2025 miało miejsce w obszarze zabudowanym, ale to poza miastami ginęło najwięcej osób – aż 69 proc. ofiar śmiertelnych dotyczyło odcinków niezabudowanych.

Tomasz Kulik tłumaczył, że dzieje się tak dlatego, że w obszarze zabudowanym jeździmy zdecydowanie wolniej. - Osoby zapięte w pasy, w aucie zapakowanym prawidłowo, czyli jak nic ciężkiego nam nie przeleci z półki przy tylnej szybie do przodu i nie walnie nas w głowę, to przy prędkościach miejskich, w okolicach 50 km/h jesteśmy w stanie wyjść o własnych siłach z auta. W przypadku sytuacji na autostradzie, drodze ekspresowej, są to prędkości dwu, trzykrotnie większe niż w mieście. I wtedy, jak dochodzi do zdarzenia, w naturalny sposób odnosimy większe obrażenia i łatwiej o skutki śmiertelne - powiedział.

Główny "grzech" kierowców

Instruktor jazdy apelował o jazdę z mniejszą prędkością poza terenem zabudowanym. - Czas przejazdu przy prędkości 120 km/h zamiast 140 km/h wcale nie będzie dłuższy. A mamy więcej czasu na to, żeby zareagować. Hamujmy wcześniej, używajmy świateł awaryjnych, kiedy widzimy przed sobą korek i trzeba hamować gwałtownie, żeby ci z tyłu się zorientowali, że się robi korek. W ten sposób kaskadowo przekazujemy informację, że korek się tworzy i trudniej o karambol. Bądźmy uprzejmi, życzliwi, ułatwiajmy sobie zmianę pasa. Jedźmy z prędkościami, przy których panujemy nad sytuacją - podkreślił.

Tomasz Kulik wskazał też największy "grzech" kierowców, jeśli chodzi o technikę jazdy. - Wielu kierowców jeździ ze zbyt małymi odległościami przed sobą, jadą za blisko poprzedzającego pojazdu. Niech to będzie nie mniej niż 3 sekundy w warunkach dobrych, kiedy jest sucha nawierzchnia, nie mniej niż 4 sekundy, kiedy pada deszcz, i nie mniej niż 5 sekund, gdyby nie daj Boże spadł śnieg albo grad. O co, jak wiadomo, w majówkę nietrudno - zauważył.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Ewa Wasążnik
Opracowanie: Paweł Michalak

Polecane

Wróć do strony głównej