more_horiz

Strefa zdemilitaryzowana koło elektrowni na Ukrainie? Gen. Polko: ONZ powinna tam wysłać swoje wojska

Ostatnia aktualizacja: 13.08.2022 16:43
- ONZ nie podjęła żadnych wysiłków - poza komunikatami - żeby stworzyć strefę zdemilitaryzowaną. Powinny być tam wprowadzone wojska z błękitną flagą, wojska ONZ w błękitnych hełmach. Groźba tego, co może tam się stać, uderza w bezpieczeństwo światowe, a z pewnością w bezpieczeństwo Europy - podkreślił w Polskim Radiu 24 gen. Roman Polko, były dowódca GROM.
gen. Roman Polko
gen. Roman Polko Foto: PAP/Mateusz Marek

Rosyjski okupant ostrzeliwuje znajdującą się w Enerhodarze największą w Europie elektrownię jądrową. Ostrzał prowadzony jest ze wsi Widiane, położonej w pobliżu elektrowni na prawym brzegu Dniepru.

W związku z zagrożeniem, jakie stwarza działanie Rosji, podczas ostatniego spotkania ONZ pojawił się pomysł wypracowania porozumienia, które pozwoliłoby na utworzenie strefy zdemilitaryzowanej na tym terenie. 

- O takich rozwiązaniach mówiliśmy już kilka miesięcy wcześniej. Przedstawiała je polska strona: żeby wojska Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz Czerwony Krzyż weszły na te obszary i realizowały swoje statutowe zadania. Przecież po to te struktury zostały powołane, żeby te zadania realizować w takich sytuacjach, jak ta na Ukrainie - podkreślił gen. Roman Polko. 

"Muszą to poprzeć Chiny"

Jak zaznaczył, "oczywiście jest to możliwe do realizacji tylko pod warunkiem, że poprą to takie państwa jak chociażby Chiny". - Co nie jest niemożliwe. Bo Chiny rzeczywiście nie chcą katastrofy nuklearnej, a Europa z pewnością obawia się tego, że doszłoby do takiego Czarnobyla pomnożonego przez 10. Byłoby to naprawdę ogromne skażenie, ogromne nieszczęście dla Europy - gdyby jakieś nieprzemyślane działania, a może nawet przemyślane i realizowane celowo, doprowadziły do katastrofy jądrowej w tamtym obszarze - dodał gość PR24. 

- Putin chce pokazać światu, przekazać taki komunikat: "Musicie mi ustąpić, bo jestem nieobliczalny i mogę doprowadzić do katastrofy, która będzie oznaczała ogromną szkodę dla całej Europy" - stwierdził.

- Po drugie, wojsko, które jest tam wysyłane, to naprawdę jest mięso armatnie. Wielu żołnierzy, którzy się okopywali w terenie skażonym, w rejonie Czarnobyla, nie miało wiedzy, świadomości, że to stanowi dla nich jakieś zagrożenie. Taki brak świadomości czy ludzka głupota mogą spowodować, że dojdzie do nieszczęścia - zaznaczył generał.

Zwrócił również uwagę, że "jest też czynnik pewności Putina, że świat nie jest w stanie nic zrobić". - Bo ONZ nie podjęła żadnych wysiłków - poza komunikatami - żeby stworzyć strefę zdemilitaryzowaną. Powinny być tam wprowadzone wojska. Te rozmowy powinny toczyć się znacznie wcześniej, powinny być realizowane przy dużo większej intensywności - stwierdził Roman Polko.

Według niego w strefie zdemilitaryzowanej powinny się pojawić "wojska z błękitną flagą, wojska ONZ w błękitnych hełmach". - Groźba tego, co może tam się stać, uderza w bezpieczeństwo światowe, a z pewnością w bezpieczeństwo Europy - podsumował. 

Czytaj także:

Więcej w nagraniu.

Posłuchaj
25:44 PR24 2022_08_13-15-33-31.mp3 gen. Roman Polko o sytuacji na Ukrainie (Temat dnia) 

***

Audycja: "Temat dnia"

Prowadząca: Magdalena Złotnicka 

Gość: gen. Roman Polko 

Data emisji: 13.08.2022

Godzina emisji: 15.33

bartos

Zobacz także

Zobacz także