Rafał Wojaczek. Tragiczny los młodego poety
- Był to człowiek o strukturze psychopatycznej, a zatem był podatny na wszystkie bodźce. Suma tych bodźców sprawiła, że poeta wpadł w potrzask choroby psychicznej. Wpadł w sidła, które sam na siebie zastawił – oceniał na antenie Polskiego Radia krytyk Jan Marx.
2023-05-11, 05:40
11 maja 1971 roku zmarł Rafał Wojaczek, wrocławski poeta, buntownik i outsider.
W dzieciństwie oddawał się fotografii. Już wtedy ujawniała się jego skłonność do fatalizmu – fotografował obskurne zakamarki i rudery.
W 1963 roku rozpoczął studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Porzucił je jednak nie kończąc nawet jednego semestru. Wkrótce przeprowadził się do Wrocławia. Zamieszkał tam początkowo u swojego brata Piotra, jednak nie zabawił u niego długo. Stosunki między braćmi były napięte. Młody poeta często zmieniał miejsce zamieszkania, włóczył się po barach i knajpach, które stały się dla niego miejscem tworzenia.
- Rafał był samotny kiedy chciał i nie był samotny kiedy chciał – mówił brat Rafała Wojaczka Andrzej w programie Anny Retmaniak z cyklu "Notatnik kulturalny".
REKLAMA
Posłuchaj
Na krótko został zamknięty w szpitalu psychiatrycznym, gdzie lekarze podejrzewali u niego schizofrenię. Tam poznał żonę Hannę, z którą miał córkę Dagmarę.
Po opuszczeniu zakładu Wojaczek zadebiutował w czasopiśmie "Poezja". Jednocześnie coraz bardziej zaczęło pochłaniać go awanturniczo-knajpiane życie, alkohol i depresja. Poeta kilkakrotnie targał się na własne życie. W końcu, w nocy z 11 na 12 maja 1971, zażył śmiertelną dawkę leków.
Wojaczek uważany jest za jednego z przedstawicieli poetów wyklętych, a jak zauważają badacze jego twórczości należy bezsprzecznie do najoryginalniejszych zjawisk w powojennej poezji polskiej.
REKLAMA
bm
REKLAMA