more_horiz
Gospodarka

Upadłości firm to nadal problem polskiej gospodarki

Ostatnia aktualizacja: 23.10.2018 13:14
Mimo gospodarczej prosperity coraz więcej firm ogłasza plajtę. Do końca tego roku liczba bankrutów ma wzrosnąć o 10 procent. Przyszły rok przyniesie kolejne 3 procent. 
Audio
  • Firmy nie nadążają za pędzącą gospodarką (Marcin Jagiełowicz/Naczelna Redakcja Gospodarcza
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Pixabay

Analitycy jako winnych wskazują same firmy, bo za pędzącą gospodarką trzeba nadążać, a z tym w polskich firmach jest różnie. Na brak pracy nie narzekają za to mentorzy, którzy pomagają upadającym firmom.

Ponad 720 plajt - to bilans trzech kwartałów tego roku. Według szacunków Euler Hermes do końca grudnia ma upaść jeszcze co najmniej kilkanaście firm. Przyczyny to rosnące koszty energii czy materiałów.

- Ale prawdziwy problem to same firmy, które cierpią na brak pomysłów - mówi dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X Trade Brokers.

Dla większości upadłych firm problemy zaczęły się wiele lat temu - upadłość to tylko formalność. Przed bankructwem firmy ma uratować działający od kilkunastu miesięcy program Early Warning - Polskiej Agencji Rozwoju Przemysłu. Piotr Nowakowski jest mentorem, który pomaga im wyjść na prostą.

Niestety wiele firm po pomoc zgłasza się, gdy jest już za późno.

Do tej granicy dużo szybciej dochodzą firmy małe i średnie, których nie stać na rolowanie długów. Obok rosnących kosztów uderzają w nie nieopłacone na czas przez kontrahentów faktury. Dla nich spowolnienie w gospodarce może być wybawieniem.

Według autorów raportu przyszły rok może przynieść wzrost upadłości o 3 procent.

Naczelna Redakcja Gospodarcza, Marcin Jagiełowicz, kw