- Ta produkcja ubrań przenosi się z Chin, już tam niewiele jest produkowanych ubrań w stosunku do poprzednich lat, do Kambodży i Bangladeszu. Tam kontrola jakości, czy bezpieczeństwa pracy jest bardzo niska – mówi.
- To właśnie w Bangladeszu mieliśmy do czynienia z największymi katastrofami przemysłu odzieżowego. Tam państwo buduje swoje PKB na eksporcie odzieży, to jest ponad 75 procent udziału eksportu odzieży w PKB kraju. Więc nie możemy się spodziewać, aby te kraje same z siebie podniosły standardy – wyjaśnia.
Według szacunków, tylko około jednego - dwóch procent ceny ubrania albo pary butów przeznaczane jest na pensje pracowników.
Karolina Mózgowiec, fko