Ropa staniała tylko na chwilę. Obniżek na stacjach nie będzie?
Ceny ropy spadły z dnia na dzień o około 15% po ogłoszeniu przez Trumpa dwutygodniowego rozejmu. Już następnego dnia baryłki WTI i Brent zaczęły drożeć, wracając do poziomu bliskiego 100 dolarom. Czy to znaczy, że spodziewanych obniżek na stacjach nie będzie?
2026-04-09, 09:04
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Ogłoszenie przez Trumpa zawieszenia broni w konflikcie z Iranem wywołało historyczną wyprzedaż i największe załamanie notowań surowca od czasu pandemicznego krachu w kwietniu 2020 roku.
- Po zapoznaniu się z bliższymi informacjami na temat rozejmu oraz komentarzami polityków rynek wywindował ceny z powrotem w okolice 100 dolarów.
- Minister energii Miłosz Motyka zapowiadał, że obniżki przełożą się na ceny na stacjach niższe o kilkanaście groszy. Czy ten scenariusz może jeszcze się spełnić?
Ceny ropy Brent z powodu konfliktu USA-Iran sięgały poziomu blisko 119 dolarów za baryłkę - a przed wojną była wyceniana na około 70 dolarów. Sytuacja uległa jednak drastycznej zmianie, gdy Donald Trump, na 90 minut przed upływem postawionego ultimatum, niespodziewanie ogłosił na platformie Truth Social porozumienie o dwutygodniowym rozejmie z Iranem.
Kluczowym elementem tej deeskalacji miało być natychmiastowe otwarcie cieśniny Ormuz, co skłoniło inwestorów do masowej likwidacji tzw. premii wojennej. W efekcie amerykańska ropa WTI staniała o 15-18%, spadając w okolice 94-96 dolarów za baryłkę, natomiast ropa Brent zanotowała spadki rzędu 13-16%, co sprowadziło ją do pułapu 92-94,50 dolara. Analitycy giełdowi są zgodni – była to najpotężniejsza, jednodniowa przecena surowca od czasu historycznego tąpnięcia z kwietnia 2020 roku.
Rynkowy spadek natychmiast rozbudził oczekiwania polskich konsumentów na obniżenie cen paliw o kilkanaście groszy, co pokrywało się z oficjalnymi zapowiedziami ministra energii Miłosza Motyki. Nadzieje na tańsze tankowanie szybko jednak zderzyły się z bliskowschodnimi realiami. Zaledwie dobę po wejściu w życie zawieszenia broni, fundamenty politycznego porozumienia zaczęły słabnąć. Przewodniczący irańskiego parlamentu, Mohammad Bager Ghalibaf, oficjalnie oskarżył drugą stronę o jawne naruszenie trzech klauzul umowy i uznał dalsze negocjacje za pozbawione sensu.
Deklaracje polityków błyskawicznie przełożyły się na działania zbrojne – Hezbollah wznowił ostrzał terytorium Izraela, a irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ponownie zablokował ruch statków w cieśninie Ormuz, która odpowiada za tranzyt około 20% światowej ropy. W rezultacie ceny surowca znów zaczęły rosnąć. Wycena ropy WTI powróciła do poziomu 98,07 dolara za baryłkę, podczas gdy kontrakty na ropę Brent podrożały do 97,50 dolara.
📉 Premia wojenna
Dlaczego ceny ropy spadają w ułamku sekundy po ogłoszeniu pokoju? Analiza mechanizmu finansowego.
🧪 Co to jest "premia wojenna"?
W żargonie finansowym to sztuczny, dodatkowy narzut na cenę baryłki ropy, który pojawia się w odpowiedzi na ryzyko geopolityczne.
Uwzględnia strach przed przerwaniem dostaw (np. blokada cieśniny Ormuz).
Nie wynika z faktycznego braku towaru, ale z wyceny prawdopodobieństwa jego braku w przyszłości.
Tyle potrafi stracić ropa w momencie ogłoszenia rozejmu, gdy inwestorzy masowo uciekają z kontraktów.
🏦 Mechanizm likwidacji
Gdy ryzyko wojny spada, następuje tzw. "masowa likwidacja" pozycji spekulacyjnych.
Inwestorzy pozbywają się kontraktów kupionych "na górce" w obawie przed stratami.
Często dochodzi do "gry na krótko" (shortowanie), co dodatkowo przyspiesza lawinowy spadek cen.
⚡ Ulotność i powrót
Premia wojenna ulatnia się błyskawicznie, ale jest niezwykle reaktywna.
Znika w momencie podpisania rozejmu lub wycofania wojsk.
Wróci do cen natychmiast, gdy tylko padnie pierwszy strzał lub pojawi się nowe zarzewie konfliktu.
Eksperci ostrzegają, że droga do pełnej stabilizacji giełd towarowych jest daleka. Jak podał PAP, Dennis Kissler, wiceprezes w BOK Financial Securities Inc., wyraźnie podkreśla, że dopóki cieśnina Ormuz nie zostanie trwale i w pełni otwarta na swobodny tranzyt, ropa WTI nie powróci do poziomu poniżej 80 dolarów za baryłkę. Nawet ewentualne odblokowanie szlaków morskich nie uspokoi sytuacji z dnia na dzień, ponieważ wygaszone wcześniej pola naftowe i rafinerie będą potrzebowały od kilku dni do kilku tygodni na przywrócenie pełnych mocy przerobowych.
Polski rynek detaliczny stara się tymczasem amortyzować światowe wahania za sprawą państwowego mechanizmu "Ceny Paliwa Niżej" (CPN). Zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Energii z 9 kwietnia, maksymalna cena litra benzyny Pb95 została ustalona na 6,27 zł, Pb98 na 6,88 zł, a limit dla oleju napędowego (jako bezpośrednia reakcja na pierwotny spadek cen ropy) obniżono o 4 grosze, do 7,83 zł za litr.
Analitycy rynkowi, w tym Urszula Cieślak oraz Jakub Bogucki, prognozują, że w przypadku, gdyby rozejm został podtrzymany, w połowie miesiąca możemy być świadkami obniżek rzędu 20-30 groszy na litrze. Olej napędowy ma realną szansę potanieć do 7,00 zł, a najpopularniejsza benzyna powinna kierować się w stronę pułapu 6,00 zł. W najtrudniejszej sytuacji znajdują się obecnie kierowcy aut na gaz. Ponieważ LPG nie podlega ochronie regulacyjnej, jego średnia cena wzrosła do 3,84 zł, powoli zbliżając się do psychologicznej granicy 4,00 zł za jeden litr.
- Singiel na cenowej huśtawce. Po tanim styczniu rekord drożyzny w lutym
- +100 zł w miesiąc. Tak zdrożało utrzymanie rodziny 2+2
- Luty najdłuższym miesiącem w roku dla emeryta. Cenowa burza przed waloryzacją
Źródło: PAP/Michał Tomaszkiewicz