Fast food: co tak naprawdę jemy w barach? Wyniki kontroli
Inspekcja Handlowa skontrolowała jakość jedzenia w 85 barach typu fast food w całym kraju. Nieprawidłowości stwierdzono w 74 proc. punktów gastronomicznych, a najwięcej zastrzeżeń wzbudził sposób informowania o cenach i oznakowanie produktów. W blisko co drugiej placówce informacje te były niepełne lub niedokładne.
2014-06-20, 13:17
Posłuchaj
W cennikach brakowało bowiem danych o masie oferowanych porcji lub głównego składnika, objętości napojów, liczby sztuk potrawy, np. pierogi - 7 sztuk, sok - 350 ml, sałatka z kurczakiem - mięso 100 g, drink - 20 ml alkoholu.
Jak mówi Dariusz Łomowski z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, jeśli kupujemy sałatkę z łososiem, sprzedawca albo restaurator musi nas poinformować, ile tego łososia jest w tej sałatce. Jeśli kupujemy hamburgera, to powinien on być z wołowiny, a nie innego mięsa, chyba, że jest zaznaczone inaczej. Tak samo jest z napojami. Sprzedawca powinien nas wyraźnie poinformować, czy kupujemy sok, czy też mogący zawierać wodę nektar albo napój.
W jaki sposób przebiegają takie kontrole Inspekcji Handlowej?
Inspektorzy występują anonimowo w roli konsumentów i dokonują zakupów. Taka metoda pozwala sprawdzić zarówno poziom obsługi, jak i jakość potraw. Tutaj każdy klient może być takim "inspektorem" i wszelkie zastrzeżenia wobec placówki gastronomicznej lub obawy dotyczące jakości serwowanych potraw może zgłaszać albo do UOKIK-u albo do wojewódzkich inspektoratów Inspekcji Handlowej.
Inspektor wchodzi na zaplecze
Kontrole samych inspektorów mają jednak szerszy zasięg, bo poza zakupem kontrolnym inspektorzy sprawdzają, czy na zapleczu znajdują się składniki niezbędne do przygotowania oferowanych potraw, a nie ich tańsze substytuty, i jakie panują tam warunki sanitarne. W ten sposób skontrolowano 72 punkty i nieprawidłowości wykryto w 7 proc. z nich. Między innymi była to placówka, która proponowała dania z serem, ale zamiast niego kupowała produkty seropodobne. - Wyszło to na jaw, bo kontrolerzy sprawdzają także dokumenty od dostawców produktów do placówek gastronomicznych - wyjaśnia Dariusz Łomowski.
Klienci bez możliwości reklamacji
W czasie kontroli stwierdzono też pojedyncze przypadki nieprawidłowości w wydawanych paragonach, co po pierwsze stanowiło naruszenie przepisów podatkowych, ale po drugie i być może ważniejsze dla konsumentów - pozbawiało ich możliwości skutecznej reklamacji. Pamiętajmy, że to paragon jest podstawą do ewentualnej reklamacji zakupionego produktu, także w placówce gastronomicznej.
Jeśli restauracja albo bar szybkiej obsługi wykona usługę niewłaściwie, np. nie będzie oliwek w pizzy, posiłek będzie zimny albo zbyt długo musieliśmy na niego czekać, mamy prawo do reklamacji. Nieprawidłowości zgłaszamy od razu obsłudze. Możemy żądać posiłku zgodnego z zamówieniem lub obniżenia ceny. Ceny klient powinien poznać przed złożeniem zamówienia, a nie dopiero przy płaceniu rachunku, dlatego cennik powinien być w miejscu ogólnodostępnym. Jeśli kelner dolicza serwis do rachunku, też musi o tym wcześniej poinformować konsumenta. Serwis doliczony bez naszej zgody też może być podstawą do reklamacji.
W wyniku kontroli inspektorzy nałożyli 44 mandaty i skierowali 1 wniosek do sądu oraz 15 do innych organów, takich jak Państwowa Inspekcja Sanitarna, Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno- Spożywczych, Urzędy Skarbowe, Urzędy Miar.
Sylwia Zadrożna, abo