Przedsiębiorców na razie pociesza to, że MSZ przymierza się do zatrudnienia firm zewnętrznych i uruchomienia w kilku dużych miastach Indii punktów obsługi wizowej. A firmy mają się o co bić, bo, jak mówi Karina Knyż-Grzywa ze Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia, pracownicy z Indii i Nepalu zazwyczaj są bardzo chętni do pracy i dobrze odnajdują się w Polsce. Zatrudnienie znajdują np. w logistyce, ale też jako informatycy.
Kłopotliwe formalności
Problemy z załatwianiem niezbędnych formalności dotyczących pracowników z zagranicy mają też urzędy w kraju. Od 1 stycznia mają one 7 dni na przejrzenie dokumentacji i wydanie zgody na pracę dla takich osób. Urzędy w wielu regionach kraju nie są w stanie dotrzymać tego terminu, a obcokrajowcy czasem na decyzję czekają nawet ponad miesiąc.
- To duży problem, bo pracownicy nie chcą czekać 30 dni. Docierają do nas sygnały, że niektórzy uciekają do szarej strefy. Wówczas po 30 dniach jest decyzja, ale pracownika już nie ma. Jest szansa na usprawnienie tej procedury, my widzimy ją w cyfryzacji i prowadzeniu całej procedury online - dodaje Karina Knyż-Grzywa.
Trzeba zmian
Agnieszka Durlik z Krajowej Izby Gospodarczej zgadza się, że zmiany są potrzebne, bo polskie firmy będą stale potrzebowały pracowników do prostych prac.
- Przy niskim bezrobociu będziemy musieli "sprowadzać" pracowników z krajów, gdzie wynagrodzenie jest niższe i którzy akceptują niższe stawki godzinowe - podkreśla.
Na koniec ubiegłego roku urzędy pracy zarejestrowały oświadczenia o zamiarze powierzenia pracy dla miliona 100 tysięcy cudziemcych. Ponad 90 procent z nich dotyczyło Ukraińców.
Naczelna Redakcja Gospodarcza, Jedynka, P.Wardziak, md