more_horiz
Gospodarka

Rekordowe wzrosty cen nieruchomości w Ameryce Północnej. Nawet o 20 proc. w ciągu ostatniego roku

Ostatnia aktualizacja: 10.01.2022 09:45
Indeks cen domów S&P CoreLogic Case-Shiller dla 20 miast USA wzrósł o 18,4 proc. w październiku w porównaniu z rokiem poprzednim. Wzrost oznaczał lekkie spowolnienie z 19,1 proc. rocznego wzrostu we wrześniu.
W USA i Kanadzie rosną ceny domów.
W USA i Kanadzie rosną ceny domów.Foto: Shutterstock/Alastair Wallace

Wszystkie 20 miast odnotowało dwucyfrowy wzrost w ujęciu rocznym. Najgorętsze rynki to Phoenix (wzrost o 32,3 proc.), Tampa (28,1 proc.) i Miami (25,7 proc.). Minneapolis i Chicago zanotowały najmniejsze wzrosty, po 11,5 proc..

Rynek mieszkaniowy był silny dzięki niskim stopom procentowym kredytów hipotecznych, ograniczonej podaży domów na rynku oraz niewykorzystanemu popytowi ze strony konsumentów, którzy w zeszłym roku zostali zablokowani przez pandemię. Wielu Amerykanów, zmęczonych przebywaniem w domu podczas pandemii, szuka możliwości zamiany mieszkań na domy.

W ubiegłym tygodniu oprocentowanie kredytów hipotecznych w USA spadło - do 3,05 proc. dla benchmarkowego 30-letniego kredytu o stałej stopie procentowej i 2,66 proc. dla 15-letniego kredytu o stałej stopie procentowej.

Utrzymujące się niskie stopy procentowe sygnalizują, że rynki kredytowe wydają się bardziej zaniepokojone wariantem omikron hamującym wzrost gospodarczy niż najwyższymi od prawie 40 lat stopami inflacji.

Kanada

Jednym z wyzwań dla rządu federalnego Kanady jest uspokojenie rynku nieruchomości, bijącego w 2021 roku rekordy mimo pandemii. W ciągu minionego roku w całej Kanadzie domy zdrożały o blisko 20 proc. Rząd chce ułatwić Kanadyjczykom kupno własnego domu, a utrudnić transakcje zagranicznym inwestorom.

Przeciętna cena domu w Kanadzie osiągnęła prawie 721 tys. CAD, czyli dolarów kanadyjskich (ok. 2,3 mln złotych) - podała w raporcie z połowy grudnia stowarzyszenie brokerów nieruchomości CREA. To najwyższe ceny od marca br., a na ceny domów nie wpłynęła ani pandemia, ani sezonowe spadki latem i jesienią. Według danych CREA, obejmujących prawie 100 proc. rynku, w 2021 r. do końca listopada ponad 630,6 tys. domów zmieniło właściciela w Kanadzie, więcej niż w rekordowym 2020 r. (ponad 553,4 tys.).

Tylko w ciągu minionego roku w całej Kanadzie domy zdrożały średnio o 19,78 proc., ale w Ontario o ponad 24 proc., a w Kolumbii Brytyjskiej o 22 proc. W tych dwóch prowincjach ceny domów są najwyższe. Specjaliści rynku w Quebecu, gdzie wzrost cen wyniósł prawie 15 proc., alarmują, że w tej prowincji widać już wiele oznak bańki spekulacyjnej - podało publiczne Radio-Canada.

Trudeau na ratunek

Dzień po publikacji danych CREA premier Justin Trudeau przekazał ministrowi budownictwa mieszkaniowego Ahmedowi Hussenowi tzw. mandate letter, czyli listę powierzanych zadań. Wśród nich jest np. finansowe wsparcie budownictwa mieszkaniowego, ale też wprowadzenie czasowego zakazu sprzedaży domów zagranicznym nabywcom oraz podatek dla inwestorów zajmujących się flipami, czyli kupnem, remontem i sprzedażą nieruchomości z zyskiem, a także nowe regulacje podatkowe dla inwestorów instytucjonalnych.

Jeszcze kilka lat temu brokerzy i agenci nieruchomości zaprzeczali, by zagraniczni inwestorzy byli problemem. Tymczasem według grudniowych danych TRREB, organizacji brokerów regionu Toronto, gdzie obecnie średnia cena domu to prawie 1,16 mln CAD, w ciągu minionych dziesięciu lat nabywcy posiadający już jeden dom przejęli jedną czwartą rynku i inwestorzy stali się największą grupa kupujących.

Jak przypomniał portal Ipolitics.ca, eksperci szacują, że co roku w Kanadzie „pranych” jest od 43 mld do 113 mld CAD, w tym m.in. na rynku nieruchomości. Od lat część komentatorów wskazywała też na napływ pieniędzy z Chin.

Stały trend

Kiedy ok. 10 lat temu w Kanadzie zaczynały się szybkie wzrosty cen nieruchomości, analitycy twierdzili, że nie jest to efekt pieniędzy z Chin. Jednak ówczesny gubernator Bank of Canada Mark Carney mówił podczas wystąpienia w Vancouver w czerwcu 2011 r. o napływie pieniędzy z Azji, wskazując że „niektóre części kanadyjskiego rynku mieszkaniowego zaczynają nabierać cech aktywów finansowych”. Raport z 2018 r. wskazywał, że tylko w 2018 r. na rynek nieruchomości w Kolumbii Brytyjskiej trafiło 5,3 mld CAD, co jak szacowano, podniosło generalnie ceny nieruchomości przynajmniej o 5 proc.

Dopiero w 2017 r. w Ontario i Kolumbii Brytyjskiej wprowadzono podatek od transakcji kupna nieruchomości dla obcokrajowców. W Kolumbii Brytyjskiej podatek ten wynosi obecnie 20 proc. ceny. W grudniu br. radni Toronto zaczęli pracować nad wnioskiem do rządu prowincji Ontario o wprowadzenie antyspekulacyjnego podatku od sprzedaży domów, które nie są główną rezydencją właściciela nieruchomości. Jednak TRREB zaapelowała do radnych o rezygnację z pomysłu. W Ontario wynagrodzenia brokera są naliczane jako procent ceny sprzedaży i płacone przez sprzedającego.

W kwietniu br., jeszcze przed wrześniowymi wyborami, rząd premiera Trudeau zapowiadał uruchomienie w 2025 r. jawnego rejestru rzeczywistych właścicieli nieruchomości, na wzór działającego w Kolumbii Brytyjskiej tzw. Land Owner Transparency Registry (LOTR). Rejestr odbiera możliwość ukrycia rzeczywistego właściciela i nawet jeśli formalnie nabywcą nieruchomości jest pośrednik, taki jak spółka, fundusz czy firma, musi przekazać do LOTR informacje o końcowym beneficjencie. Brak informacji jest karany wysoką grzywną, do 100 tys. CAD.

To właśnie w Kolumbii Brytyjskiej Komisja Cullena prowadzi śledztwo w sprawie prania brudnych pieniędzy. Komisji przewodniczy sędzia Austin Cullen, a została ona powołana po publikacji raportów, w tym jednego zamówionego przez rząd Kolumbii Brytyjskiej, w których oszacowano, że tylko w 2018 r. w Kanadzie „wyprano” 47 mld CAD. Początkowo spodziewano się raportu komisji pod koniec 2021 r., ale w listopadzie rząd Kolumbii Brytyjskiej zgodził się na przesunięcie raportu końcowego na maj 2022 r. Jak podawała komisja w komunikacie, akta zawierają ponad 70 tys. stron.

Czytaj także:

PolskieRadio24.pl/ CNBC/ PAP/ mib