Nowy podatek 3% dla gigantów. Sprawdź, dlaczego Netflix uniknie płacenia w Polsce

Maksymalna wysokość podatku cyfrowego przewidywana przez Ministerstwo Cyfryzacji, to 3%. Resort chce go stosować do firm o globalnych przychodach powyżej 1 mld euro i kierujących do Polaków spersonalizowane reklamy. 

2026-01-27, 16:16

Nowy podatek 3% dla gigantów. Sprawdź, dlaczego Netflix uniknie płacenia w Polsce
Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Foto: Marysia Zawada/REPORTER

Najważniejsze informacje w skrócie: 

  • 3% - tyle ma maksymalnie wynieść podatek cyfrowy według projektu Ministerstwa Cyfryzacji 
  • Podatek dotyczyłby firm działających w Polsce i mających powyżej 1 mld euro globalnych przychodów oraz co najmniej 25 mln opodatkowanych przychodów w Polsce. Podatek byłby pomniejszany o kwotę zapłaconego przez daną firmę podatku dochodowego (CIT)
  • Z podatku wyłączone byłby firmy dostarczające treści cyfrowe, świadczące usługi telekomunikacyjne czy płatnicze. To oznacza, że podatek cyfrowy nie dotyczyłby np. platformy Netflix w jej podstawowym modelu działalności

Podatek cyfrowy - kolejne podejście resortu cyfryzacji 

Jak przekazał resort cyfryzacji w komunikacje prasowym, MC złożyło wniosek o wpis do wykazu prac legislacyjnych projektu ustawy o podatku rekompensującym od niektórych usług, czyli o tzw. podatku cyfrowym.

W projekcie resort zaproponował stawkę podatku cyfrowego na poziomie nie wyższym niż 3 proc. Według założeń przedstawionych przez Ministerstwo Cyfryzacji, podatek ma objąć firmy lub skonsolidowane grupy działające w Polsce, których globalne przychody przekraczają 1 mld euro, a opodatkowane przychody w Polsce wynoszą ponad 25 mln zł - bez względu na rezydencję podatkową podmiotów lub ich siedzibę. Podatek byłby pomniejszany o kwotę CIT.

Podatek cyfrowy miałyby płacić firmy, które umieszczają na interfejsie cyfrowym reklamy ukierunkowane, tzw. personalizowane, czyli dobierane pod konkretnego użytkownika na podstawie informacji o nim. Podatkiem miałyby być też objęte firmy, które umożliwiają użytkownikom za pomocą interfejsu cyfrowego wchodzenie w interakcje z innymi użytkownikami lub ułatwiają im dokonywanie dostaw towarów albo świadczenie usług. Z opisu wynika, że chodzi o marketplace’y czy portale społecznościowe.

Dotyczyłoby to więc np. Facebooka czy TikToka. Podatek cyfrowy płacić musiałoby też Google, Amazon, Temu czy Shein, a nawet... (w czystej teorii, bo płaci w Polsce CIT) Allegro. Również Glovo, Uber czy Wolt zostałyby objęte podatkiem. 

Resort zaproponował też, aby podatkiem były objęte firmy, które sprzedają dane o użytkownikach.

– Dziś konkurencja na rynku cyfrowym w Polsce jest zachwiana. Firmy, które płacą podatek od swojej działalności w Polsce są w sytuacji gorszej niż te, które świadczą na terytorium naszego kraju usługi cyfrowe z zagranicy. To zmniejsza konkurencyjność dla krajowych podmiotów, ogranicza naszą suwerenność cyfrową, a także uszczupla istotnie przychody do budżetu państwa, które mogłyby być reinwestowane w budowanie potencjału technologicznego naszego kraju. Gospodarka w coraz większym stopniu przenosi się do sfery cyfrowej i z czasem te nierówności tylko by się pogłębiały – stwierdził wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.  

Kto nie zapłaci podatku cyfrowego?

Według propozycji MC, z opodatkowania wyłączone mają być przedsiębiorstwa, które udostępniają użytkownikom interfejs cyfrowy, czego celem jest dostarczanie treści cyfrowych; a także przedsiębiorstwa świadczące usługi komunikacyjne i płatnicze. Z opisu wynika, że chodzi o portale streamingowe VOD i muzyczne, telekomy czy bankowość elektroniczną. Oznacza to, że Netflix byłby wyłączony z podatku cyfrowego - chyba że wprowadziłby plan z reklamami i tenże plan stałby się dominującą pozycją dochodową w Polsce. 

Ale co ciekawe, AppleTV czy Amazon Prime Video już pod podatek cyfrowy mogłyby podlegać. Dzieje się tak dlatego, że usługi strumieniowania filmów i seriali nie są świadczone przez osobne spółki. Dodatkowo, Amazon ściśle zintegrował usługi VOD ze swoim ekosystemem sprzedażowym. 

Z podatku mają być też zwolnione firmy, które zajmują się sprzedażą towarów lub usług online za pośrednictwem strony internetowej, której dostawca nie działa jako pośrednik. Chodzi o sklepy internetowe producenta, który sprzedaje swoje produkty, np. sklep marki odzieżowej sprzedającej swoje kolekcje.

Resort chce, aby podatku cyfrowego nie płaciły także firmy świadczące m.in. usługi bankowe, ubezpieczeniowe, emerytalne, inwestycyjne, rynku kapitałowego i finansowania społecznościowego.

Podmiot / GrupaPrognozaUzasadnienie
Netflix / SpotifyZWYCIĘZCAWyłączenie dla usług dostarczania treści cyfrowych (VOD/Audio).
Meta (Facebook, IG)PRZEGRANYGłówny cel: opodatkowanie reklam profilowanych i sprzedaży danych.
AllegroNEUTRALNYWysoki CIT płacony w Polsce zrównoważy kwotę podatku cyfrowego.
Amazon / AppleZAGROŻONYBrak wydzielenia VOD i silna integracja z ekosystemem marketplace.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie założeń Ministerstwa Cyfryzacji (styczeń 2026).

Czas na konsultacje

2 lutego mają odbyć się konsultacje przyjętych założeń projektu dla przedstawicieli organizacji zrzeszających podmioty objęte rozwiązaniem.

Plan wprowadzenia w Polsce podatku cyfrowego wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zapowiedział po raz pierwszy w marcu 2025 r. Natomiast w sierpniu ub.r. resort cyfryzacji przedstawił wstępne założenia projektu, z których wynikało, że podatek miałyby płacić firmy o globalnych przychodach powyżej 750 mln euro. Resort opowiadał się wówczas za podatkiem na poziomie 3 proc., co gwarantowałoby 1,7 mld zł wpływów do budżetu w 2027 roku, a w 2030 r. – ponad 3 mld zł.

Podatki cyfrowe obowiązują m.in. w Wielkiej Brytanii (w wysokości 2 proc.), we Włoszech, Francji i Hiszpanii (3 proc.), w Austrii (5 proc.), na Węgrzech i w Turcji (7,5 proc.), w Japonii (10 proc.) czy w Kanadzie (3 proc.). Nie wprowadziły go m.in.: Finlandia, Szwecja, Niemcy, Irlandia, Holandia, USA i Chiny.

Czytaj także: 

Źródło: PAP/MC/Andrzej Mandel

Polecane

Wróć do strony głównej