Na wojnie USA z Iranem najbardziej zarobiły USA, Rosja i Iran. Kto korzysta na drogiej ropie?

Podczas gdy przeciętny kierowca z przerażeniem patrzy na rosnące z powodu blokady Cieśniny Ormuz ceny paliw na stacjach, producenci ropy zarobili miliardy dolarów. Kwotowo najbardziej obłowiły się USA i Rosja, najwyższy wzrost wartości sprzedaży zanotował Iran.

Michał Tomaszkiewicz

Michał Tomaszkiewicz

2026-04-10, 05:53

Na wojnie USA z Iranem najbardziej zarobiły USA, Rosja i Iran. Kto korzysta na drogiej ropie?
Donald Trump podczas konferencji prasowej. Foto: ROBERTO SCHMIDT/Getty AFP/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Szok cenowy i rynkowa panika: Blokada Cieśniny Ormuz wywindowała ceny surowca ze stabilnych 57 USD w grudniu 2025 r. do rekordowych 119,50 USD za baryłkę w szczycie marcowej paniki.
  • Miliardowe zyski USA, Rosji i... Iranu: Stany Zjednoczone i Rosja powiększyły swoje wpływy o około 5 miliardów dolarów miesięcznie, a sam Iran, sprzedając ropę bez dawnych sankcyjnych zniżek, zanotował wzrost przychodów o 37%.
  • Katastrofa budżetowa Iraku i Kuwejtu: Państwa uzależnione od zablokowanego szlaku morskiego straciły możliwość eksportu, co przełożyło się na spadek ich przychodów odpowiednio o 76% (5,5 mld USD miesięcznie) i 73% (2,3 mld USD miesięcznie).
  • Reaktywacja drogich złóż i afrykańskie rekordy: Ceny powyżej 100 dolarów za baryłkę zagwarantowały wysokie marże producentom w USA czy Norwegii i pozwoliły na zarobek nowym graczom – w tym Nigerii, która inkasuje blisko 1,7 mld USD miesięcznej nadwyżki dzięki samym różnicom w cenie.

70% wzrostu w kilka dni. Producenci pływają w petrodolarach

Jeszcze w grudniu 2025 roku sytuacja wydawała się stabilna, a średnia cena baryłki ropy Brent wynosiła zaledwie 57,26 USD, co wynikało z dużej dostępności surowca i rynkowej nadpodaży. Rynkowa sielanka skończyła się gwałtownie 28 lutego 2026 roku, kiedy to w dniu uderzenia na irańskie instalacje notowania natychmiast skoczyły do 69,20 USD. Prawdziwy wstrząs nadszedł jednak w marcu. W odpowiedzi na zablokowanie przez Iran Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa piąta część globalnej podaży płynnych paliw, na giełdach wybuchła panika.

9 marca cena ropy osiągnęła śróddzienny szczyt na poziomie 119,50 USD, co stanowiło błyskawiczny wzrost o blisko 30% w porównaniu do czasu sprzed ataku. Analitycy tłumaczyli ten bezprecedensowy skok nie tylko fizycznym brakiem dostaw z Zatoki Perskiej, ale też gigantycznym wzrostem kosztów logistycznych.

Sprawdziliśmy dokładnie dane o zmianach sprzedaży poszczególnych państw eksportujących ropę naftową. Wyliczyliśmy, ile zarobili na przejęciu dostaw dzięki wysokim cenom. Wnioski są zaskakujące: największymi beneficjentami pod względem wartościowym i procentowym są dwa kraje uwikłane bezpośrednio w konflikt.

Wielcy wygrani wojny USA-Iran. Kto przejął dostawy i zarobił krocie?

Największym i najbardziej zaskakującym wygranym wojny w ujęciu procentowym okazał się Iran. Z naszych wyliczeń wynika, że mimo bycia głównym celem interwencji militarnej, Teheran zdołał zwiększyć swoje przychody z eksportu ropy o 37%, co daje dodatkowe 850 milionów dolarów w miesiąc. Wynika to z faktu, że w obliczu globalnego deficytu paliw, irańskie tankowce wciąż docierają do Chin. Ponieważ surowca na świecie dramatycznie brakuje, Iran może teraz dyktować ceny rynkowe, całkowicie pozbywając się gigantycznych dyskont, do których wcześniej zmuszały go zachodnie sankcje.

W kategoriach czystej gotówki bezwzględnym liderem zarabiania na kryzysie są jednak Stany Zjednoczone. Amerykańscy producenci błyskawicznie przejęli rolę naftowego supermocarstwa ratunkowego, zasypując swoim surowcem spragnione rynki w Europie i Azji. Utrzymując produkcję na gigantycznym poziomie około 13,6 miliona baryłek dziennie, sektor naftowy w USA wygenerował w marcu dodatkowe 5 miliardów dolarów czystej gotówki w stosunku do poprzedniego miesiąca. Oznacza to wzrost przychodów o 25%.

Geopolityczny prezent otrzymała też Rosja. Wybuch wojny na Bliskim Wschodzie pozwolił Kremlowi niemal całkowicie zneutralizować skutki zachodnich restrykcji finansowych. Brak ropy naftowej na świecie sprawił, że utrzymujące się wcześniej dyskonta na rosyjską ropę Urals zniknęły, windując jej cenę o około 40 dolarów na baryłce. Przekierowując eksport do Indii i Chin za pomocą tak zwanej „floty cieni”, Moskwa zainkasowała nawet 5 miliardów dolarów dodatkowego zysku w ciągu miesiąca.


📈 Ranking zarobków na drogiej ropie

Beneficjenci wysokich cen rynkowych vs ofiary blokad fizycznych.

🚀 Beneficjenci (Zyskujący)
Iran
+37,0%
+$850 mln
Wpływ: Eksport do Chin po wyższych cenach mimo blokad szlaków.
Norwegia
+35,0%
+$1,90 mld
Wpływ: Rekordowa marża przy jednym z najniższych kosztów wydobycia.
Brazylia
+32,0%
+$1,10 mld
Wpływ: Rekordowe wydobycie ze złóż głębinowych typu Pre-salt.
USA
+25,0%
+$5,00 mld
Wpływ: Dodatkowy przychód sektora łupkowego dzięki cenie >$100.
Rosja
+15%
+$5 mld
Wpływ: Zniesienie dyskonta Urals – drastyczny wzrost ceny za baryłkę.
Arabia Saud.
+4,3%
+$558 mln
Wpływ: Efekt wysokiej ceny kompensuje niewielki spadek wolumenu.
🛑 Ofiary (Tracący)
Kuwejt
-73,0%
-$2,30 mld
Przyczyna: Zależność od Ormuzu (paraliż logistyki).
Irak
-76,0%
-$5,50 mld
Przyczyna: Pełna blokada portu w Basrze (brak dostępu do morza).

W cieniu wielkich mocarstw fortuny zbijają także mniejsi, stabilni producenci, tacy jak Norwegia i Brazylia. Oslo wyrasta na bezpieczną przystań dla Starego Kontynentu, maksymalizując dostawy i osiągając wzrost przychodów o 35%, co przekłada się na prawie 2 miliardy dolarów dodatkowego zysku każdego miesiąca. Z kolei Brazylia, dzięki sukcesom w eksploatacji głębokowodnych złóż, bije historyczne rekordy wydobycia i eksportu, powiększając swoje miesięczne zyski o ponad miliard dolarów. Kryzys dobitnie pokazał, że kraje dysponujące bezpiecznymi szlakami i surowcem poza strefą konfliktu potrafią w mgnieniu oka przekuć cudzą wojnę we własny triumf gospodarczy.

Dopełnieniem tego globalnego przetasowania jest sytuacja w Afryce, gdzie do naftowego stołu zasiedli nieoczywiści gracze. Libia, wykorzystując rynkową próżnię, wywindowała swoje wydobycie do 1,43 miliona baryłek dziennie – poziomu niewidzianego w tym kraju od ponad dekady. W marcu ten skok produkcyjny wygenerował dla Trypolisu potężny zastrzyk finansowy w wysokości ponad 2 miliardów dolarów.

Z kolei Nigeria udowadnia, że w dobie kryzysu można zarabiać miliardy nawet notując spadki sprzedaży. Z powodu aktów wandalizmu i niszczenia infrastruktury, nigeryjskie wydobycie skurczyło się w marcu z 1,43 do 1,41 miliona baryłek dziennie. Jednak dzięki temu, że rynkowe notowania przebiły barierę 100 dolarów, a tamtejszy budżet zakładał sprzedaż po zaledwie 64,85 dolara, kraj ten zaczął zarabiać na wyższej marży. Każdego dnia Nigeria inkasuje o 55,5 miliona dolarów więcej, niż planowała. W skali miesiąca daje to nadwyżkę rzędu niemal 1,7 miliarda dolarów, co sprawiło, że wpływy z państwowych tantiem naftowych wystrzeliły z miesiąca na miesiąc o 88%.

Blokada cieśniny odcięła dostawy. Kto stracił najbardziej?

Zamknięcie kluczowego szlaku komunikacyjnego błyskawicznie podzieliło rynek na wygranych i dramatycznie przegranych. Największymi ofiarami blokady stały się państwa niemal całkowicie uzależnione od eksportu drogą morską przez objęty wojną akwen. Irak, z powodu zablokowania portów na południu kraju, stracił z dnia na dzień możliwość wysyłania surowca w świat. Efektem był katastrofalny spadek przychodów eksportowych o 76% co przełożyło się na utratę około 5,5 miliarda dolarów każdego miesiąca w stosunku do scenariusza sprzed wojny. W niewiele lepszej sytuacji znalazł się Kuwejt, którego wpływy z handlu ropą tąpnęły o 73%, generując lukę w budżecie rzędu 2,3 miliarda dolarów miesięcznie.

Zaskakująco potoczyła się natomiast sytuacja Arabii Saudyjskiej. Eskalacja działań zbrojnych wymusiła na krajach regionu ograniczenie wydobycia o blisko 10 milionów baryłek dziennie, a sam saudyjski eksport spadł w marcu o 39% w stosunku do poprzedniego miesiąca. Mimo że Saudyjczycy sprzedawali znacznie mniej surowca, zdołali ochronić swój bilans finansowy, uciekając się do bezwzględnego ruchu biznesowego. W marcu 2026 roku państwowy gigant Saudi Aramco narzucił na odbiorców z Azji rekordową "premię wojenną". Oficjalne ceny sprzedaży zostały wywindowane o 19,50 USD na baryłce powyżej wskaźników rynkowych. Ten swoisty podatek za ryzyko sprawił, że mimo fizycznego spadku ilości dostarczanej ropy, Arabia Saudyjska i tak wyszła na plus, notując miesięczny wzrost przychodów o 558 milionów dolarów.

Flota Cieni

Jak Rosja wykorzystała konflikt na Bliskim Wschodzie do ominięcia sankcji naftowych?

Deficyt na Bliskim Wschodzie

Wojna w Zatoce Perskiej stała się dla Moskwy geopolitycznym "prezentem".

Blokada strategicznych szlaków naftowych wywołała nagły, drastyczny deficyt surowca na rynkach światowych.

Kraje uzależnione od importu (szczególnie w Azji) stanęły przed groźbą paraliżu energetycznego.

"Flota cieni" w akcji

Aby ominąć zachodnie ograniczenia cenowe i transportowe, Rosja stworzyła równoległy system logistyczny:

Starzejące się tankowce: Jednostki bliskie złomowania, często o niejasnej strukturze własnościowej.

Cisza radiowa: Masowe wyłączanie transponderów (system AIS), co uniemożliwia śledzenie pozycji statków w czasie rzeczywistym.

Brak ubezpieczeń: Korzystanie z ubezpieczycieli spoza kręgu G7, co czyni flotę "niewidzialną" dla zachodniego nadzoru finansowego.

Koniec "ery rabatów"

Przed konfliktem ropa Urals była sprzedawana z ogromną bonifikatą. Dziś te czasy minęły.

Sprzedaż po cenach rynkowych

Nowi odbiorcy: Całość wolumenów przekierowano do gigantów azjatyckich – Indii i Chin.

Brak konkurencji: Wyłączenie dostaw z Bliskiego Wschodu sprawiło, że Azja przestała stawiać warunki. Rosja dyktuje ceny rynkowe, nie stosując już żadnych wymuszonych zniżek.

Efekt: Miliardy petrodolarów zasilają budżet wojenny Rosji pomimo trwających sankcji.

Złoża mają różne koszta wydobycia. Od jakich kwota opłaca się sprzedawać ropę poszczególnych krajom?

Ropa ropie nierówna. Koszt wydobycia baryłki zależy od geologii, głębokości złoża i użytej technologii. Każdy projekt wydobywczy ma swój własny „próg opłacalności” (z ang. breakeven). Jest to cena surowca na giełdzie, przy której inwestycja wychodzi na zero. Jeśli rynkowa cena ropy spada poniżej tego progu, pompowanie surowca przynosi straty, więc firmy zamykają kurki i wstrzymują wiercenia.

Kiedy jednak wybucha geopolityczny wstrząs i notowania szybują w okolice 100 dolarów za baryłkę, sytuacja ulega drastycznej zmianie. Nagle złoża, które jeszcze kilka miesięcy wcześniej były zbyt drogie w eksploatacji, stają się lukratywnymi żyłami złota. To właśnie ten mechanizm sprawił, że w obliczu braków z Bliskiego Wschodu, na rynku błyskawicznie pojawiła się ropa z nowych, nieoczywistych kierunków.

Światowa mapa kosztów dobitnie pokazuje, kto miał najwięcej do zyskania. W amerykańskim sektorze łupkowym, szczególnie w obfitującym w surowiec basenie Permian w Teksasie, próg opłacalności dla nowych odwiertów kształtuje się na poziomie od około 60 do 68 dolarów za baryłkę. Oznacza to, że gdy w marcu 2026 roku ceny wywołane paniką przebiły barierę 100 dolarów, amerykańscy nafciarze z dnia na dzień zaczęli inkasować ponad 40 dolarów czystego zysku na każdej sprzedanej baryłce. Skuszeni tak gigantyczną marżą, operatorzy natychmiast uruchomili tak zwane DUC-i, czyli tysiące odwiertów, które były już wywiercone, ale przy niższych cenach nie opłacało się ich kończyć i szczelinować.

Wysokie ceny ożywiły również produkcję w rejonach wymagających zaawansowanej inżynierii. W Kanadzie, gdzie wydobycie z piasków bitumicznych jest trudne i kapitałochłonne, nowoczesne projekty osiągają opłacalność dopiero przy cenie powyżej 41 dolarów za baryłkę. Z kolei Brazylia, inwestująca miliardy w głębokowodne złoża pod dnem oceanu (tak zwane złoża pre-salt), potrzebuje cen rzędu 35 do 40 dolarów, aby wyjść na plus. Zbrojny kryzys sprawił, że dla obu tych państw produkcja na pełnych obrotach stała się niezwykle opłacalna, co pozwoliło im zalać rynek swoimi nadwyżkami.

📊 Od jakich cen opłaca się wydobycie?

Podsumowanie finansowo-operacyjne kluczowych regionów wydobywczych ropy naftowej.

⚖️ Analiza efektywności kosztowej
Region / Typ złoża Koszt Lifting (USD) Próg rentowności Rentowność (100 USD Brent)
Norwegia Johan Sverdrup
< 2,00 USD
< 20,00 USD
Rekordowa Najniższy próg opłacalności w basenie Morza Północnego.
Brazylia Złoża podsolne (Pre-salt)
~10,00 USD
35,00 - 40,00 USD
Bardzo wysoka Wysoka marża mimo głębokowodnego charakteru wydobycia.
Rosja Urals (nowe projekty)
~20,00 USD
40,00 - 45,00 USD
Wysoka Rentowność wspierana przez zniesienie dyskonta Urals.
Kanada Piaski roponośne (Oil Sands)
18,00 - 45,00 USD
40,85 - 43,10 USD
Wysoka Duża rozpiętość kosztów liftingu zależna od technologii.
USA Permian Shale (Łupki)
12,00 - 15,00 USD
60,56 - 63,21 USD
Bardzo wysoka Krótki cykl inwestycyjny pozwala na szybką reakcję na cenę.
Arabia Saudyjska Aramco (Konwencjonalna)
~3,50 USD
86,60 - 94,00 USD*
Ekstremalnie wysoka Lifting najniższy na świecie. Wysoki próg wynika z fiskalnych potrzeb budżetu.

* Próg rentowności dla Arabii Saudyjskiej (Aramco) uwzględnia tzw. breakeven fiskalny niezbędny do zbilansowania budżetu państwa.

Absolutnym rekordzistą rentowności jest Norwegia, która operuje na marżach niemal niespotykanych w branży. Na potężnym złożu Johan Sverdrup pełny próg opłacalności wynosi poniżej 20 dolarów, a sam fizyczny koszt wypompowania jednej baryłki to zaledwie niespełna 2 dolary.

Na tym tle niezwykle paradoksalnie wypada sytuacja samej Arabii Saudyjskiej. Choć z geologicznego punktu widzenia saudyjski gigant Saudi Aramco wydobywa baryłkę za rekordowo niskie 3,50 dolara, państwo to nie może pozwolić sobie na tanią ropę. Międzynarodowy Fundusz Walutowy wyliczył, że fiskalny próg opłacalności – czyli cena niezbędna do utrzymania całego budżetu królestwa – wynosi aż 86,60 dolara. Kryzys brutalnie obnażył więc fakt, że choć inni mogą elastycznie reagować na ceny, potęgi z Zatoki Perskiej są wręcz uzależnione od drogiej ropy.

Źródło: PolskieRadio24.pl/Michał Tomaszkiewicz

Skąd to wiemy? Jak to policzyliśmy?

Źródła danych: Wszystkie informacje o poziomach wydobycia, kosztach i progach opłacalności pochodzą z oficjalnych raportów rynkowych, analiz instytucji finansowych oraz publikacji branżowych z pierwszej połowy 2026 roku. Opieraliśmy się na danych z następujących źródeł:

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) oraz U.S. Energy Information Administration (EIA) – w zakresie prognoz globalnego popytu, podaży i zmian w konsumpcji.

Kpler – agencja analityczna, której dane posłużyły nam do śledzenia fizycznych przepływów surowca na tankowcach (w tym skali odciętego eksportu z Iraku i Kuwejtu).

Kyiv School of Economics (KSE) – analizy dotyczące omijania zachodnich sankcji przez Rosję i funkcjonowania tzw. „floty cieni”.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) oraz Dallas Fed Energy Survey – wyliczenia dotyczące fiskalnych i operacyjnych progów rentowności (breakeven) dla państw Zatoki Perskiej oraz amerykańskiego sektora łupkowego.

Jefferies – szacunki analityczne dotyczące nagłych przypływów gotówki (windfall) w amerykańskim sektorze naftowym.

Raporty korporacyjne i giełdowe firm Saudi Aramco, Equinor oraz Petrobras – w zakresie oficjalnych kosztów wydobycia, polityki cenowej (OSP) oraz wyników finansowych za poszczególne kwartały.


Metodologia obliczeń: Miesięczne zyski i straty państw eksportujących ropę wyliczyliśmy metodą symulacji różnicowej. Jako punkt odniesienia (scenariusz status quo) przyjęliśmy średnią cenę ropy naftowej na poziomie około 71 dolarów za baryłkę, która obowiązywała przed drastyczną eskalacją konfliktu. Kwotę tę zestawiliśmy z wojenną rzeczywistością rynkową z marca i kwietnia 2026 roku, gdy średnie ceny transakcyjne ustabilizowały się na poziomie około 100 dolarów. Nadwyżkę cenową (lub w przypadku niektórych państw – spadek) pomnożyliśmy przez codzienne wolumeny eksportowe rejestrowane w portach i na tankowcach.

W obliczeniach uwzględniliśmy również specyficzne warunki dla poszczególnych rynków:

W przypadku Rosji zysk wynikał nie tylko z ogólnego wzrostu cen, ale przede wszystkim ze zniknięcia zachodniego dyskonta na ropę Urals (wzrost o ok. 40 dolarów na baryłce).

W przypadku Arabii Saudyjskiej uwzględniliśmy drastyczny spadek eksportu o 39%, który został jednak zrekompensowany narzuceniem azjatyckim klientom oficjalnej "premii wojennej" w wysokości 19,50 dolara doliczanej do każdej baryłki.

W przypadku Nigerii opieraliśmy się na założeniach tamtejszego budżetu państwowego (ustalonego na 64,85 dolara za baryłkę), wyliczając czystą marżę z różnicy między tą kwotą a rynkową ceną 100 dolarów.

Polecane

Wróć do strony głównej