Porozumienie Safe Harbor umożliwiało amerykańskim firmom przetwarzanie danych swoich klientów z UE. TSUE uznał jednak, że porozumienie nie gwarantuje odpowiedniej ochrony prywatności obywatelom Unii.
Amerykańskie firmy mogły korzystać z danych na temat swoich europejskich klientów i tworzyć ich profile.
– Chodzi o możliwości profilowania nas wszystkich jako klientów, użytkowników wielkich korporacji portalowych jak i handlowych, ubezpieczeniowych, handlowych. W ramach tego profilowania, w ramach Big Data, tworzy się nasz profil, nasz algorytm – tłumaczy Andrzej Lewiński, zastępca Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.
Firmy dysponujące takimi danymi i naszym profilem łatwiej mogą do nas dotrzeć. Możemy na tym skorzystać, na przykład możemy otrzymać e–mailem informacje o promocji w sklepie, w którym najczęściej robimy zakupy. Ale z drugiej strony informacje takie były zbierane bez naszej zgody.
Unieważnieniu Safe Harbor sprzeciwiła się Amerykańska Izba Handlowa w UE (AmCham EU).
Według Amerykanów przerwanie przepływu danych może zmniejszyć PKB Unii o 1,3 proc., zaś eksport usług z Unii do USA może spaść o 6,7 proc.
Europa i Stany Zjednoczone będą musiały dojść do porozumienia na jakich zasadach powinna odbywać się dalsza współpraca w tym zakresie.
Tym bardziej, że w cieniu tej sprawy trwają pracę nad Transatlantyckim Porozumieniem Gospodarczym. – Tam też chodzi o profilowanie przez wielkie korporacje i profilowanie bez zgody i bez pełnienia obowiązku informacyjnego – komentuje Andrzej Lewiński, zastępca Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.
Kamil Piechowski