Do feralnego zdarzenia miało dojść w 24. minucie spotkania, w którym Schalke podejmowało Bayern z Robertem Lewandowskim w składzie. Polak dostał piłkę w polu karnym rywali, ale sędzia podniósł chorągiewkę, sygnalizując spalonego. Mimo to "Lewy", już po gwizdku arbitra, oddał strzał na bramkę Schalke, trafiając Ralfa Faehrmanna w okolice ucha.
Golkiper pozostał jednak na boisku do końca meczu, ale po spotkaniu trafił do kliniki laryngologicznej. Jak poinformował klub, Faehrmann nic nie słyszał.
W szpitalu bramkarz Schalke został poddany specjalnym zabiegom, które miały na celu przywrócenie słuchu w uszkodzonym uchu.
Jak informują niemieckie media bramkarz Schalke nie odzyskał jednak słuchu i kolejny występ Faehrmanna przeciwko Borussii Moenchengladbach stoi pod dużym znakiem zapytania.
Bramkarz Schalke może mieć problemy ze słuchem do końca życia: Foto Olimpik/x-news
(ah, futbolnews.pl)