more_horiz
Sport

Gortat czuje moc i nie boi się nią chwalić

Ostatnia aktualizacja: 28.01.2012 08:00
- Myślę, że staję się liderem, koszykarzem, który może ten zespół ciągnąć. Ale nie tylko ja i Nash musimy grać dobrze, żeby drużyna odnosiła sukcesy - chwali się Marcin Gortat
Audio
  • Mimo słabych występów Phoenix Suns, polski koszykarz wierzy, że uda im się awansować do fazy play-off
  • Pierwsze mecze nowego sezonu grał ze specjalną blokadą. Na szczęście po kontuzji nie ma już śladu
Od lewej: Vince Carter, Marcin Gortat, Steve Nash - zdjęcie z sezonu 20102011
Od lewej: Vince Carter, Marcin Gortat, Steve Nash - zdjęcie z sezonu 2010/2011Foto: Keith Allison/Flickr

Chwilę po wywiadzie udzielonym Przeglądowi Sportowemu Marcin Gortat zaliczył nieudany występ w spotkaniu z Portland Trail Blazer.

Przegrana Słońc z (71:109) to jedna z najwyższych porażek w historii klubu z Arizony. Różnicą 38 punktów koszykarze Phoenix nie przegrali od 2002 roku.

W piątek Polak spędził na parkiecie 27 minut i 50 sekund, oddając w tym czasie dziesięć rzutów z gry; trafił tylko trzy, a także wykorzystał dwa z czterech rzutów wolnych. Z dziesięciu zbiórek osiem miał pod własnym koszem. Dwukrotnie faulował rywali, odnotował trzy straty, jeden blok, a dwukrotnie został zablokowany.

Mimo słabych występów Phoenix Suns, polski koszykarz wierzy jednak, że uda im się awansować do fazy play-off.

W grudniu przed startem rozgrywek, Marcin Gortat w jednym z meczów kontrolnych złamał kciuk. Pierwsze mecze nowego sezonu grał ze specjalną blokadą. Na szczęście po kontuzji nie ma już śladu.

Suns mają bilans meczów 6-12 i zajmują trzecią lokatę w Pacific Division. W Konferencji Zachodniej są na dwunastym miejscu, a Portland (12-8) na piątym.

 

ah, Przegląd Sportowy, IAR