Widmowe dowody Spyrosa Marangosa
Cypryjczyk Spyros Marangos powiedział, że nie przekazał UEFA dowodów na korupcję podczas wyboru gospodarzy Euro 2012, ponieważ nie ma zaufania do tej instytucji
2010-10-29, 18:34
Ostateczna data na dostarczenie dowodów upłynęła w środę o północy. Do siedziby UEFA w Nyonie w Szwajcarii żadne dokumenty nie wpłynęły, a Marangos na zwołanej w piątek w Nikozji konferencji prasowej powiedział: "nie ufam UEFA, dlatego niczego nie przesłałem".
UEFA z kolei zapowiedziała wszczęcie postępowania prawnego. "Nie boję się. Też mam adwokatów i odpowiednie dowody w rękach" - podkreślił były skarbnik Cypryjskiej Federacji Piłkarskiej, który nadal nie wymienił żadnych nazwisk, ani nie przedstawił publicznie żadnych dokumentów potwierdzających jego słowa.
W "sprzedaż" praw do organizacji ME-2012 zamieszanych miało być przynajmniej pięciu członków Komitetu Wykonawczego UEFA. Do "transakcji" miało dojść w 2007 roku w jednej z cypryjskich kancelarii prawnych. Marangos podkreślił, że o całej sprawie poinformował władze UEFA już parę miesięcy temu.
18 kwietnia 2007 roku członkowie Komitetu Wykonawczego UEFA wybrali Polskę i Ukrainę na organizatorów Euro 2012 uznając, że wspólna kandydatura tych krajów jest lepsza niż włoska oraz chorwacko-węgierska.
REKLAMA
Sandu wśród podejrzanych
Mircea Sandu, prezes Rumuńskiej Federacji Piłkarskiej, jest - według miejscowych mediów - zamieszany w rzekomą korupcję, do jakiej miało dojść przy wyborze gospodarzy Euro 2012. Śledztwo rozpoczął już urząd antykorupcyjny w Rumunii (DNA).
Jak doniosła stacja telewizyjna "Realitatea TV" Sandu, jako członek Komitetu Wykonawczego UEFA w 2007 roku, otrzymał dwa miliony euro za głos na kandydaturę Polski i Ukrainy. 58-letni prezes nie przyznał się do niczego i zapowiedział prawne kroki przeciwko Cypryjczykowi Spyrosowi Marangosowi, który sprawił, że cała sprawa wyszła na jaw.
W oficjalnym oświadczeniu DNA nie wymieniła wprawdzie nazwiska Sandu, ale był on jedynym Rumunem, który brał udział w 2007 roku w głosowaniu.
- Nie ma żadnego dowodu, że jakikolwiek członek UEFA wziął łapówkę. Nie mogę zostać oskarżony, bo w tej chwili nikt nie może mi niczego zarzucić - powiedział Sandu, który prezesem rumuńskiej federacji jest od 1990 roku, a członkiem Komitetu Wykonawczego UEFA został na dwa miesiące przed wyborem gospodarza Euro 2012.
REKLAMA
gaw
REKLAMA