X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Śmierć Grażyny Kuliszewskiej. Prokuratura czeka na ekstradycję męża kobiety

Ostatnia aktualizacja: 23.07.2019 10:40
Tarnowska prokuratura czeka na ekstradycję Czesława K., męża Grażyny Kuliszewskiej, mieszkanki Borzęcina (woj. małopolskie), której ciało pod koniec lutego wyłowiono z rzeki Uszwicy. Według prokuratury K. jeszcze dziś ma stanąć przed brytyjskim sądem w związku z procedurą ekstradycyjną.
Audio
  • Prokuratur Marcin Michałowski: prokuratura nie może na razie mówić o szczegółach (IAR)
Grażyna Kuliszewska
Grażyna Kuliszewska Foto: Facebook

W poniedziałek Czesław K., mąż Grażyny Kuliszewskiej, mieszkanki Borzęcina (woj. małopolskie), której ciało pod koniec lutego wyłowiono z rzeki Uszwicy, został zatrzymany w Wielkiej Brytanii przez tamtejszą policję na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA) wydanego przez Sąd Okręgowy w Tarnowie na wniosek Prokuratury Okręgowej w Tarnowie, prowadzącej śledztwo w sprawie śmierci kobiety.

policja-uk-police-free-shut-1200.jpg
Śmierć Grażyny Kuliszewskiej. Brytyjska policja zatrzymała męża kobiety

Prokuratura nie ujawnia zarzutów

- Z uwagi na dobro śledztwa w tej chwili nie możemy ujawniać treści zarzutów (zawartych w ENA - przyp. red.). Najpierw musi się z nimi zapoznać podejrzany do sprawy zaginięcia pani Grażyny Kuliszewskiej – powiedział prowadzący śledztwo prok. Marcin Michałowski. Według jego informacji Czesław K. jeszcze we wtorek stanie przed brytyjskim sądem w związku z procedurą ekstradycyjną.

- Brytyjski sąd podejmie dalsze decyzje – powiedział prokurator zaznaczając, że polska prokuratura współpracuje z brytyjskim wymiarem sprawiedliwości w związku z procedurą ekstradycyjną. Prokurator podkreślił także, że na razie nie można mówić o konkretnej dacie, kiedy brytyjski sąd zdecyduje, czy spełnione zostały warunki wydania podejrzanego do Polski. Czesław K., wraz z zaginioną żoną, pracował w Wielkiej Brytanii.

Tajemnica opisana w mediach

Sprawę tajemniczego zniknięcia kobiety opisali dziennikarze śledczy Onetu i Faktu24 w reportażu z 8 lutego.

Grażyna Kuliszewska pochodziła z Borzęcina koło Brzeska. Pracowała w Wielkiej Brytanii. Była mężatką, miała pięcioletniego syna. Z relacji mediów i świadków wynika, że ostatnich świąt Bożego Narodzenia nie spędziła z rodziną – pozostała w Londynie, a mąż i syn wrócili do Polski.

>>> [CZYTAJ WIĘCEJ] Małopolskie: wyłowione z rzeki zwłoki należą do zaginionej Grażyny Kuliszewskiej

3 stycznia również i ona przyleciała do kraju. Zdążyła z mężem Czesławem odwiedzić notariusza – zamierzali podpisać umowę, zgodnie, z którą dom 34-latki w Polsce przechodzi na Czesława.

Kuliszewska miała przepisać mężowi nieruchomość za 15 tys. funtów (prawie 75 tys. zł). Do podpisania dokumentu jednak nie doszło, ponieważ brakowało stosownych dokumentów. Portale podają również, że pieniądze, które Czesław miał przekazać żonie, zniknęły. 4 stycznia Kuliszewska planowała wrócić do Londynu, na lotnisko do Krakowa jednak nie dotarła. Jej ciało, po prawie dwumiesięcznych poszukiwaniach, wyłowiono 28 lutego z rzeki Uszwicy niedaleko Borzęcina.

Relacje męża kobiety

Zgodnie z relacjami jej męża, wieczorem 3 stycznia jego żona była podenerwowana. Poszli spać w trójkę: on, żona i syn. Kiedy obudził się rano, 34-latki nie było. Miała zostawić mu wiadomość, że zobaczą się w Londynie. Pojechał do Londynu, ale nie zastał tam kobiety. Zawiadomił o tym bliskich i policję.

Według siostry Grażyny małżonkowie planowali rozwód, ale mąż twierdzi, że nie miał informacji o takich planach. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że w Londynie Kuliszewska miała mieć romans z Kurdem o imieniu Sardar. Gdy ten dowiedział się o zaginięciu kobiety, zamieścił na Facebooku ogłoszenie o nagrodzie w wysokości 100 tys. zł za informacje o zaginionej. Sardar twierdzi, że widział dokumenty rozwodowe przygotowane przez kobietę, która jednak nie chciała powiedzieć mężowi o swoich planach w obawie przed jego reakcją. Według ustaleń dziennikarzy Polka bez zgody męża miała wziąć pożyczkę na dużą kwotę w jednym z brytyjskich banków.


mbl

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Policja: poszukiwania 5-letniego Dawida będą trwały do skutku

Ostatnia aktualizacja: 16.07.2019 10:40
- Nie ma możliwości, aby poszukiwania Dawida były w najbliższym okresie przerwane - podkreślił rzecznik stołecznej policji kom. Sylwester Marczak. Dodał, że nie ma jeszcze ostatecznych wyników ekspertyz biegłych.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Mija tydzień od zaginięcia 5-letniego Dawida. Policja nie składa broni

Ostatnia aktualizacja: 17.07.2019 21:11
- Poszukiwania 5-letniego Dawida z Grodziska Mazowieckiego są z punktu widzenia taktycznego i technicznego bardzo trudne, ale nie składamy broni - podkreślił rzecznik Komendy Głównej Policji insp. Mariusz Ciarka. - W tym zakresie jest jeszcze do zrobienia sporo - dodał. Poszukiwania chłopca trwają od północy w zeszłą środę. 
rozwiń zwiń