Utrudniał śledztwo? Były szef podkomisji smoleńskiej z zarzutami

Prokurator postanowił o postawieniu byłemu szefowi podkomisji smoleńskiej Wacławowi B. zarzutu dotyczącego utrudniania śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej - poinformowała w środę Prokuratura Krajowa.

2025-04-02, 17:14

Utrudniał śledztwo? Były szef podkomisji smoleńskiej z zarzutami
Były szef podkomisji smoleńskiej Wacław B. usłyszy zarzut utrudniania śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej. Foto: PAP/Radek Pietruszka

Były szef podkomisji smoleńskiej z zarzutami. "Utrudnianie śledztwa"

- 31 marca 2025 r. prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu Wacławowi B. zarzutu popełnienia przestępstwa poplecznictwa - poinformował rzecznik prasowy PK prokurator Przemysław Nowak. Jak przekazał, w związku z tym "Wacław B. został wezwany do stawiennictwa w PK w pierwszej połowie kwietnia w celu ogłoszenia mu zarzutu i przesłuchania w charakterze podejrzanego". - Szczegóły dotyczące treści zarzutu zostaną przedstawione po wykonaniu powyższych czynności - zaznaczył prokurator.

Postanowienie PK jest jednym z efektów prac powołanego w Prokuraturze Krajowej w listopadzie zeszłego roku zespołu śledczego do zbadania nieprawidłowości w funkcjonowaniu tzw. podkomisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza (PiS) w latach 2016-2023. Pracami zespołu sześciu prokuratorów kieruje płk Tomasz Mackiewicz - dyrektor Departamentu do Spraw Wojskowych Prokuratury Krajowej.

Pierwszym zadaniem zespołu było rozpoznanie 41 zawiadomień złożonych do PK 25 października 2024 r. przez wiceszefa MON Cezarego Tomczyka o możliwości popełnienia przestępstw w związku z funkcjonowaniem podkomisji.

Podkomisja smoleńska. Pięć śledztw

- Po rozpoznaniu 41 zawiadomień 18 listopada 2024 r. prokurator wszczął pięć śledztw, w tym w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez członków podkomisji - przypomniał prokurator Nowak. Jak informowano w listopadzie 2024 r. łącznie śledztwa te zostały wszczęte w kierunku 21 czynów, a chodziło m.in. o ujawnienia osobom nieuprawnionym informacji niejawnych oraz innych podlegających ochronie, zaniechania realizacji czynności nadzoru i kontroli nad prawidłowością wykorzystania środków finansowych oraz nieudostępnienia materiału z prowadzonego badania wypadku lotniczego na wniosek prokuratora, a także usunięcia dokumentów, którymi ustalone osoby nie miały prawa rozporządzać.

REKLAMA

Ponadto zespół PK przejął wówczas dwa inne śledztwa, które wcześniej prowadził wydział ds. wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Dotyczyły one zniszczenia samolotu Tu-154M nr 102, stanowiącego mienie znacznej wartości, w sposób wykluczający przywrócenie mu właściwości lotnych, a także zniszczenie, utratę lub ukrycie udostępnionych członkom podkomisji 23 dowodów rzeczowych zabezpieczonych do głównego śledztwa Prokuratury Krajowej w sprawie katastrofy smoleńskiej.

Jak zaznaczył prokurator Nowak, uzyskany w toku tego ostatniego śledztwa materiał dowodowy, w tym "przede wszystkim zabezpieczona dokumentacja, dostatecznie uzasadnił podejrzenie, że Wacław B., były przewodniczący podkomisji w latach 2016–2017, popełnił przestępstwo utrudniania postępowania karnego - śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej".

Zgodnie z Kodeksem karnym "kto utrudnia lub udaremnia postępowanie karne, pomagając sprawcy przestępstwa, w tym i przestępstwa skarbowego uniknąć odpowiedzialności karnej, w szczególności kto sprawcę ukrywa, tworzy fałszywe dowody, zaciera ślady przestępstwa (...) podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5".

Prokurator Nowak przekazał później, że PK ustala aktualne miejsce pobytu Wacława B. Zaznaczył, że b. przewodniczący podkomisji posiada polskie i amerykańskie obywatelstwo. - Mamy pewne adresy w Polsce, weryfikujemy, czy pod tymi adresami się znajduje - dodał. Podkreślił, że PK jest na etapie wezwania Wacława B. do stawiennictwa. Stwierdził, że w przypadku gdy wezwanie będzie nieskuteczne, "będziemy się musieli zastanowić nad kolejnymi krokami". Jak dodał, do tej pory PK nie otrzymało odpowiedzi ze strony Wacława B. lub jego pełnomocnika.

REKLAMA

Podkomisja smoleńska. Czarne chmury nad Macierewiczem

Tzw. podkomisja smoleńska została powołana w 2016 r. decyzją szefa MON Antoniego Macierewicza. W kwietniu 2022 r. Macierewicz przedstawił raport z prac podkomisji, który kwestionował ustalenia Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego pod przewodnictwem Jerzego Millera. Podkomisja złożyła też w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz morderstwa pozostałych 95 osób podróżujących do Smoleńska.

Po objęciu władzy przez obecny rząd tzw. podkomisja smoleńska została rozwiązana. W styczniu ub.r. został powołany zespół ds. oceny funkcjonowania podkomisji smoleńskiej. W jego skład weszło ok. 20 ekspertów i ekspertek.

MON 24 października ub.r. zaprezentowało raport tego zespołu. Wynikało z niego, że kosztowała ona Skarb Państwa ponad 81 mln zł. Według kierownictwa MON prace "podkomisji smoleńskiej" były nierzetelne, jej członkowie nie mieli kwalifikacji do badania wypadków lotniczych, a opinie ekspertów zostały przemilczane lub przeinaczone tak, aby pasowały do hipotezy o wybuchu, do którego miałoby dojść na pokładzie samolotu Tu-154.

Macierewicz uznał wtedy, że istotą raportu zespołu ds. oceny funkcjonowania podkomisji smoleńskiej była ochrona Władimira Putina i polityki Donalda Tuska poprzez kłamstwo, dezinformacje i manipulację.

REKLAMA

Czytaj także:

Źródło: PAP/mg

Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej