Jest wyrok sądu w procesie Brejza-Kaczyński
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia umorzył postępowanie w sprawie zniesławienia Krzysztofa Brejzy przez Jarosława Kaczyńskiego. Sąd uznał, że szkodliwość czynu jest niska. Wyrok jest nieprawomocny, ale europoseł KO już zapowiedział apelację.
2026-01-27, 14:54
Brejza kontra Kaczyński. Sąd umorzył sprawę ze względu na niską szkodliwość społeczną
Europoseł Koalicji Obywatelskiej pozwał prezesa Prawa i Sprawiedliwości za zniesławienie podczas przesłuchania przed komisją śledczą do spraw Pegasusa w 2024 roku. Jarosław Kaczyński powiedział wtedy, że Krzysztof Brejza miał popełniać "bardzo poważne, odrażające przestępstwa". W tej sprawie, w marcu zeszłego roku, Sejm uchylił Kaczyńskiemu immunitet.
W wydanym we wtorek orzeczeniu warszawski sąd przypomniał, że Kaczyński wypowiadał się jako świadek przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasusa, a wypowiedź padła jako odpowiedź na jedno z pytań członków komisji do prezesa PiS. Co ważniejsze - jak dodał sąd - pytania dotyczyły także "przemyśleń i opinii". - Nie padło to jako samodzielna teza, tylko wypowiedź skonstruowana w odpowiedzi na pytanie - zaznaczył sędzia Tomasz Trębicki.
Czytaj więcej:
Sędzia podkreślił, że choć Jarosław Kaczyński zniesławił Krzysztofa Brejzę, to szkodliwość społeczna takiego czynu jest niska. - Poseł Kaczyński miał świadomość tego, że to postępowanie i te zachowania, które panu Brejzie były przypisywane, miały być dokonane już przed wielu laty i miał świadomość tego, że poseł Brejza nigdy za to nie został skazany i nigdy nie przestawiono mu zarzutów. Nie powinien twierdzić publicznie, że pan poseł Brejza popełnił przestępstwo - powiedział sędzia Tomasz Trębicki.
Sąd umorzył pozew Brejzy wobec Kaczyńskiego. Europoseł zapowiada apelację
Proces w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia, który toczył się od jesieni 2025 r., zakończył się 13 stycznia. Po wysłuchaniu mów końcowych sędzia Tomasz Trębicki poinformował, że "ze względu na złożony charakter sprawy" odracza ogłoszenie wyroku do 27 stycznia br. Wydany we wtorek wyrok jest nieprawomocny. Brejza zapowiedział, że złoży apelację.
"Sąd uznał, że J. Kaczyński skłamał na mój temat. Jednocześnie uznał też, że szkodliwość społeczna kłamstwa jest niska. Z drugiej części tego orzeczenia kompletnie się z nim nie zgadzamy" - napisał europoseł w mediach społecznościowych. "Uważamy, że każde kłamstwa J. Kaczyńskiego rzucone w przestrzeń publiczną niezależnie od miejsca mają bardzo wysoką szkodliwość społeczną (...) To była jedna bitwa, częściowo wygrana przez nas, z pewnym kruczkiem który może dawać satysfakcję Kaczyńskiemu. Ale chwilową, ponieważ składamy odwołanie, żeby wygrać wojnę" - napisał polityk.
Brejza pozwał Kaczyńskiego. Lider PiS powołał się na swoje informacje
Lider PiS w listopadzie ub.r. wyjaśniał przed sądem, że był zobowiązany przez komisję śledczą do przedstawienia wszystkiego, co wie w danej sprawie. Mówił, że jako wicepremier (szefem rządu był wówczas Mateusz Morawiecki) zajmujący się m.in. kwestiami bezpieczeństwa uzyskał informacje, że Brejza podjął "działania bezprawne" i "moralnie odrażające".
Jak dodał, informacje te uzyskał od funkcjonariusza publicznego ds. bezpieczeństwa, a dotyczyły one tego, że wobec Brejzy użyto Pegasusa w związku z działaniami władz magistratu w Inowrocławiu. Media opisywały wtedy, że działał tam "wydział propagandy", farma trolli - grupa hejterów, którzy mieli atakować oponentów prezydenta Inowrocławia Ryszarda Brejzę i jego syna Krzysztofa. - Używanie środków publicznych po to, żeby prowadzić brutalną walkę polityczną przeciwko swoim przeciwnikom, jest odrażające i łamie prawo karne - mówił podczas listopadowej rozprawy Kaczyński.
Prezes PiS nie był obecny na kolejnych dwóch posiedzeniach sądu w tej sprawie. Podczas grudniowej rozprawy obrońca lidera PiS, mec. Bogusław Kosmus, mówił, że w trakcie marcowego przesłuchania przed komisją śledczą ds. Pegasusa prezes PiS odpowiadał na pytania, a swoje słowa - których dotyczy akt oskarżenia - wypowiedział "przymuszony" przez pytających posłów. Jak zaznaczył adwokat, Kaczyński spełnił wtedy "w dobrej wierze (swój) obowiązek prawny". Mec. Kosmus ocenił, że toczący się proces dotyczył tego, co wolno świadkowi zeznającemu przed sejmową komisją śledczą.
Sprawa Brejza kontra Kaczyński. "Nie można nikogo szkalować"
Reprezentująca europosła KO mec. Dorota Brejza (prywatnie jego żona) stwierdziła w rozmowie z dziennikarzami, że jest to proces "o prawdę". - O granice wolności słowa, (...) o to, że nie wolno w przestrzeni publicznej kłamać, nie można nikogo szkalować - mówiła.
Sam Krzysztof Brejza mówił w zeszłym roku, że proces wytoczony prezesowi PiS jest "elementem wyjaśnienia sprawy afery Pegasusa". - Nie z zemsty, tylko dlatego, żeby ta sprawa nigdy się już nie powtórzyła - wskazywał.
Czytaj także:
- Rozliczanie rządów Kaczyńskiego. Brejza o metodach Ziobry: nawet niszczono posłów PiS
- Wraca sprawa Pegasusa. Bosacki: Brejza był inwigilowany w kluczowych momentach kampanii wyborczej
Podczas grudniowego posiedzenia sądu Brejza, który został przesłuchany w charakterze pokrzywdzonego mówił, że słowa prezesa PiS były "brutalnym zniesławieniem". Dodał, że "kampania hejtu", jaką prowadzi przeciwko niemu Jarosław Kaczyński - elementem której były wspomniane słowa - wpływa na jego wizerunek w sposób "druzgocący". Jak zaznaczył, niezależnie od wyniku toczącego się procesu, w oczach części opinii publicznej pozostanie "bandytą i złodziejem".
Brejza pozwał Kaczyńskiego o zniesławienie. Grozi za to rok więzienia
Odnoszący się do przestępstwa zniesławienia art. 212 Kodeksu karnego, który ma zastosowanie w tej sprawie, przewiduje, że "kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności". W razie skazania sąd może także orzec konieczność zapłaty nawiązki na rzecz pokrzywdzonego lub na wskazany przez pokrzywdzonego cel społeczny.
W przypadku gdy do zniesławienia dochodzi za pomocą środków masowego komunikowania, art. 212 w paragrafie drugim, poza karą grzywny lub ograniczenia wolności, wymienia również karę pozbawienia wolności do roku.
Ze względu na to, że słowa prezesa PiS, których dotyczy proces, padły podczas transmitowanego przez media posiedzenia sejmowej komisji śledczej, mec. Brejza wskazała, że w sprawie zastosowanie powinien mieć ten paragraf. Zaznaczyła także, że Krzysztofowi Brejzie nie zależy na tym, żeby ewentualny wyrok był nadmiernie represyjny dla prezesa PiS. Jak mówiła, chciałaby, żeby orzeczenie "miało skutek edukacyjny", a podobne sytuacje ze strony lidera PiS - nie powtarzały się. Pełnomocniczka Brejzy zawnioskowała o zapłatę przez lidera PiS nawiązki w wysokości 50 tys. zł oraz zaznaczyła, że decyzję co do wymiaru kary pozostawia sądowi. Broniący Kaczyńskiego mec. Bogusław Kosmus wniósł o uniewinnienie prezesa PiS.
Źródła: Polskie Radio/PAP/Interia/mbl