Atak nożownika w Ustce. Sąd zdecydował ws. funkcjonariusza SOP
Do aresztu na trzy miesiące trafi mężczyzna podejrzany o zabicie nożem swojej córki - zdecydował słupski sąd rejonowy. 44-latek przyznał się do winy.
2026-01-29, 11:32
Ustka. Zaatakował rodzinę i zabił córkę
Do tragedii doszło w poniedziałek w jednym z mieszkań w Ustce. Piotr K. zabił nożem swoją czteroletnią córkę oraz ranił czworo pozostałych członków rodziny - żonę, syna i teściów. 44-latek przyznał się do winy. Sąd Rejonowy w Słupsku zadecydował o tymczasowym areszcie na trzy miesiące. Jak powiedziała Magdalena Gadoś z Prokuratury Okręgowej w Słupsku, podejrzewano, że w sprawie doszło do matactwa. Sąd uwzględnił przesłanki prokuratury do wymierzenia wysokiej kary podejrzanemu.
Dowiedz się więcej:
Prok. Gadoś poinformowała, że podejrzany w sądzie przyznał się do popełnienia zarzucanych czynów, ale odmówił składania wyjaśnień. W środę w prokuraturze podejrzany złożył krótkie wyjaśnienia, które będą weryfikowane. Ich treści prokuratura nie ujawniła ze względu na dobro prowadzonego postępowania i wskazaną konieczność weryfikacji tych wyjaśnień.
Piotr K. od 23 lat jest funkcjonariuszem Służby Ochrony Państwa. W październiku przeszedł badania okresowe, w tym psychologiczne. Trwa procedura wydalenia go ze służby. Za zabójstwo grozi mu kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.
Z nożem na czteroletnią córkę. Tak doszło do tragedii w Ustce
Piotr K. z żoną i dziećmi spędzał urlop w Ustce na Pomorzu u teściów. Byli tam już kilka dni, gdy w poniedziałek około godz. 21.30 w ich mieszkaniu przy ul. Bałtyckiej zaatakował nożem rodzinę. Czteroletnia córka 44-latka zmarła na miejscu. Kilkudziesięciominutowa reanimacja była bezskuteczna. Żona napastnika, on sam, jego teściowie i syn trafili do szpitali w Słupsku, Lęborku i Sławnie. W szpitalu wojewódzkim w Słupsku nadal przebywają żona i teściowa 44-latka. Teść jest w szpitalu w Sławnie.
Z zeznań przesłuchanych we wtorek teściów Piotra K., o których poinformował prokuratur okręgowy w Słupsku Patryk Wegner, wynika, że nic nie wskazywało na to, że dojdzie do takiej tragedii. Tam nie było wcześniej kłótni, denerwujących, stresujących sytuacji, żadnego "zapalnika". Rodzina grała w karty, 44-latek wypił "śladowe ilości alkoholu". W pewnym momencie wyszedł do kuchni, wrócił z niej i ich zaatakował. Jednego ze świadków, o czym mówił prok. Wegner, wskazał, że głównym celem ataku była żona 44-latka, ale mężczyzna z dużą intensywnością atakował także pozostałych członków rodziny.
Prokuratura oczekuje na wyniki badań toksykologicznych i na obecność alkoholu w organizmie z krwi pobranej Piotrowi K. po jego zatrzymaniu w poniedziałek wieczorem. Natomiast ze wstępnych wyników sekcji zwłok czteroletniej córki podejrzanego przeprowadzonej w Gdańskim Uniwersytecie Medycznym wynika, że przyczyną zgonu dziecka były rany kłute klatki piersiowej.
Po ataku w Ustce. Napastnik straci pracę w SOP
Piotr K., funkcjonariusz SOP, został zawieszony w pełnieniu obowiązków służbowych i wszczęto procedurę usunięcia go ze służby. Poinformował o tym we wtorkowym oświadczeniu dla mediów wicedyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Tomasz Kułakowski. Przekazał też, że na polecenie kierownictwa resortu Biuro Nadzoru Wewnętrznego MSWiA wszczęło czynności sprawdzające przebieg służby tego funkcjonariusza, w tym także badań okresowych, którym się poddawał.
Kułakowski dodał, że mężczyzna był w formacji od 23 lat. Na początku października przeszedł badania okresowe. Służył w Warszawie. Jak podkreślił, "nie brał bezpośredniego udziału w żadnych czynnościach ochronnych najważniejszych osób w państwie".
Czytaj także:
- Radom. Kobieta zaatakowała nożem policjanta. Funkcjonariusz został ranny
- Atak nożownika w Gdańsku. Jedna osoba w szpitalu, 26-latek w rękach policji
Źródła: Polskie Radio/PAP/mbl