Dron spadł na teren kopalni węgla w Wielkopolsce. Nowe ustalenia służb
Prokuratura zakończyła w nocy działania w miejscu odnalezienia drona w Wielkopolsce. Służby przez kilkanaście godzin badały miejsce upadku maszyny i sam obiekt. Prokurator wojskowy, podporucznik Paweł Woch powiedział Polskiemu Radiu, że oględziny wykazały, iż bezzałogowiec nie był uzbrojony.
2026-03-13, 08:38
Bezzałogowiec znaleziony pod Koninem
Dron został odnaleziony w czwartek we wsi Galczyce pod Koninem, na terenie kopalni węgla brunatnego. Urządzenie znalazł pracownik zakładu. Obiekt został zabezpieczony na potrzeby dalszych działań służb. Zebrane materiały zostaną przekazane do prokuratury w Lublinie, która prowadzi postępowanie w sprawie podobnych maszyn, które przekroczyły przestrzeń powietrzną Polski we wrześniu ubiegłego roku.
- Wykonano oględziny miejsca zdarzenia oraz ujawnionego bezzałogowego statku powietrznego. Oględziny zostały poprzedzone rozpoznaniem minersko-technicznym oraz biologiczno-chemicznym. Bezzałogowy statek powietrzny nie był uzbrojony - powiedział Polskiemu Radiu prokurator wojskowy, relacjonując przebieg dochodzenia.
Paweł Woch podkreślił, że z dużym prawdopodobieństwem badany obiekt znajduje się na terytorium Polski od dłuższego czasu. Takie są wstępne ustalenia. Maszyna ma około metra długości i nie rozpadła się na kawałki przy zderzeniu z ziemią.
"Prawdopodobnie to nie było planowane"
Wcześniej (w czwartek) były oficer wywiadu, pułkownik Andrzej Derlatka powiedział Polskiemu Radiu, że jeśli jest to dron rosyjski, to jego upadek w pobliżu Konina raczej nie był planowany. - Najprawdopodobniej było to niezamierzone. Dron musiał mieć więcej paliwa (od pozostałych, jeśli zostanie potwierdzone, że wtargnął do Polski we wrześniu - red.). No i oczywiście mogły mu sprzyjać wiatry i prądy wznoszące - stwierdził płk Derlatka.
- Rosyjskie drony w Polsce. Prezydencki minister: celowa prowokacja
- Polska zwiększa liczebność Straży Granicznej. Wzrost o 3 tys. etatów
Źródło: Polskie Radio/łl