Tusk wywołał Kaczyńskiego na mównicę. "Czy pan wiedział?"
W Sejmie trwała gorąca dyskusja związana z tzw. kryptoaferą wokół firmy Zondacrypto. Na mównicę wyszedł premier Donald Tusk, który wykazywał powiązania przedsiębiorstwa - jak stwierdził - o rosyjskich korzeniach z politykami m.in. PiS i Konfederacji, a także prezydentem Karolem Nawrockim. Szef rządu wywołał na mównicę prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
2026-04-17, 12:50
- Nowy obowiązek dla właścicieli psów i kotów. Za niedopełnienie nawet 5 tys. zł kary
- Jezioro niczym salamandra. Odsłoniło żółte plamy
- Całe miasta zniknęły. Szokujące zdjęcia satelitarne z Libanu
- Dlaczego 19 kwietnia wyją syreny w Warszawie? Wyjaśniamy
Tusk wyjaśnił kryptoaferę
Sejm głosował w piątek nad odrzuceniem kolejnego prezydenckiego weta do ustawy o kryptoaktywach. Ta miała wprowadzić środki nadzorcze w celu przeciwdziałania nadużyciom i dać KNF narzędzia do wstrzymania oferty publicznej kryptoaktywów. W tej sprawie z mównicy sejmowej głos zabrał premier Donald Tusk, który - jak sam stwierdził - chciał przytoczyć "wszystkie okoliczności kryptoafery". Szczegółowe informacje na ten temat były przedstawiane na tajnym posiedzeniu Sejmu. Premier tłumaczył, że problem dotyczy powiązań firmy Zondacrypto z polskimi politykami i źródłami jej finansowania.
- Oczywiście nie będę ujawniał informacji, które mogłyby przeszkodzić w pracach służb, ale istota tego problemu może być dzisiaj ujawniona - zapewnił. Jak mówił, sprawa ma charakter nie tylko gospodarczy, ale również polityczny. - Zondacrypto to firma, która powstała w okolicznościach, zasługujących na naprawdę bardzo mocny film kryminalny. Jej założyciel zaginął w tajemniczych okolicznościach. Według wszystkich, bardzo uzasadnionych przypuszczeń, nie żyje. Dopóki nie odnaleziono ciała nie można tego wprost sformułować - tłumaczył szef rządu.
Powiązania z rosyjską mafią?
Wspomniane zaginięcie miało miejsce w 2021 roku. Z kolei w 2022 roku - jak opisywał Donald Tusk - zaczęła się "wielka kariera firmy Zondacrypto z nowym szefem". - Wiecie za czyje pieniądze? Za pieniądze rosyjskiej mafii. I mówię o informacji, jaką dysponują nasze służby. U źródeł sukcesu finansowego tej firmy stoją nie tylko rosyjskie pieniądze, powiązane z tzw. bratwą (jedną z najważniejszych grup mafijnych w Rosji), ale także ze służbami rosyjskimi - oświadczył szef rządu.
Przytoczył przy tym przypadki finansowania przez tę firmę wydarzeń politycznych i społecznych w Polsce, a także promowania konkretnych sił politycznych. - To ta firma była strategicznym sponsorem słynnej imprezy, tzw. SIPAK w Rzeszowie - imprezy, która promowała w kampanii prezydenckiej pana prezydenta Nawrockiego, który był gościem i uczestnikiem tego spotkania. Również poprzedni prezydent był w to spotkanie mocno zaangażowany. Związki Telewizji Republika z Zondacrypto nie wymagają żadnego uzasadnienia - kontynuował.
Kontrowersyjna poprawka
Premier podkreślił, że firma bezpośrednio finansuje również niektórych "siedzących na tej (sejmowej - przyp. red.) sali, lub ukrywających się w Budapeszcie" polityków Konfederacji i PiS. Wówczas zwrócił się do posła Michała Wójcika, który podszedł do mównicy.
- Mówimy o wypłacie prawie 500 tys. zł dla fundacji pana Zbigniewa Ziobry - i to w trakcie, kiedy rozstrzygano o losach ustawy, która miała regulować rynek kryptowalut. Fundacja związana z panem Wiplerem również była beneficjentem środków pochodzących ze spółki związanej z Zondacrypto - tłumaczył Tusk.
- Pan poseł Wójcik jest tak bardzo zaangażowany m.in. dlatego, że wtedy, kiedy debatowaliście państwo w tej izbie nad regulacją, która miała umożliwić kontrolę i dotarcie do informacji na temat działalności Zondacrypto, to pan poseł został jednym z autorów poprawek do tej ustawy - przypomniał.
Premier przytoczył zresztą wspomnianą poprawkę, która miała obniżyć maksymalny wymiar kary dla osób popełniających przestępstwa związane z kryptowalutami. W uzasadnieniu napisano, że ma ona na celu "zmniejszenie opresyjności przepisów".
Tusk do Kaczyńskiego: czy pan to akceptuje?
Wówczas premier zwrócił się bezpośrednio do Jarosława Kaczyńskiego. - To pytanie i tak ciąży nad panem. Ja to pytanie zadam i mam nadzieję, że wyjdzie pan tu i na nie odpowie. Nie dlatego, że ja je zadaję - wiem, że nie pała pan do mnie nadmierną sympatią - ale dlatego, że musi pan odpowiedzieć na to pytanie nie mnie, tylko Polakom - oświadczył Tusk.
- Czy pan wiedział, że pana zastępca bierze pieniądze od Zondacrypto? Czy wtedy, kiedy prowadził pan prace swojej partii w czasie debat nad regulacjami Zondacrypto, czy wiedział pan, że pana posłowie jawnie bronią interesów firmy o takich korzeniach? - pytał premier.
Zwrócił także uwagę, że kiedy prezydent Nawrocki decydował o swoim drugim wecie w sprawie omawianej ustawy, dysponował pełną wiedzą - dokładnie taką, jaką dysponuje szef rządu - na temat pochodzenia tej firmy, kłopotów finansowych i jej powiązań z polską polityką.
- Czekaliśmy na spełnienie deklaracji, że wystarczy kilkanaście dni, aby pojawił się lepszy projekt prezydenta w sprawie regulacji tego rynku. Nie ma go do dzisiaj. Panie prezesie, te pytania muszą pana męczyć, chyba że pan to wszystko akceptował - zwrócił się ponownie do Jarosława Kaczyńskiego, a na koniec zaprosił go na mównicę.
Czarzasty nie dopuścił prezesa PiS do głosu
Prezes PiS w istocie skierował się do pulpitu, aby odnieść się do pytań premiera. Wówczas jednak zareagował marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. - Przepraszam państwa. Przepraszam pana premiera i pana prezesa. Niestety jest tak, że Sejmem kieruje marszałek Sejmu. W art. 186 nie ma przewidzianej możliwości zabrania głosu poza trybem. Dziękuję serdecznie - oświadczył, po czym zarządził głosowanie nad odrzuceniem prezydenckiego weta.
Wniosek nie został uchwalony przez Sejm. Zabrakło 20 głosów. "Za" było 243 parlamentarzystów, "przeciwko" 191, a trzech wstrzymało się od głosu.
- Sejm zdecydował ws. kryptowalut. "Służą do tego, by prać pieniądze"
- Sejm wraca do kryptowalut. "Ich wartość wynika z rosnącego popytu, a nie z aktywów"
- Kryptowaluty znów w Sejmie. "Nie ma wystarczającej większości"
Źródło: Polskie Radio/egz