Dzik spał na placu zabaw. Przyszli i go zabili. "Nie miał duszy"

Dzik spał w piaskownicy na placu zabaw na terenie zakonu na warszawskim Bemowie. W piątek wieczorem zwierzę zastrzelono. - Ksiądz zadzwonił po policję. Powiedział, że on nie ma duszy - twierdzą prozwierzęcy aktywiści.

2026-04-24, 21:20

Dzik spał na placu zabaw. Przyszli i go zabili. "Nie miał duszy"
Dzik na Bemowie. Zastrzelili go. Foto: Adam Burakowski/East News

Dzik zabity na placu zabaw. Ksiądz powiedział, że "nie ma duszy"

Do zdarzenia doszło w piątek 24 kwietnia. Zwierzę utknęło na placu zabaw przy Domu Zakonnym Sióstr Michalitek przy ulicy ks. Bronisława Markiewicza w Warszawie. Furtka była zamknięta. Dowiedzieli się o tym aktywiści, którzy natychmiast udali się na miejsce.

Dziennikarze "Gazety Wyborczej" rozmawiali z osobami, które były na miejscu. "Powiedzieli nam, że dzika zamknął ktoś z zakonu i to ksiądz wezwał policję" - czytamy. Zwierzę miało kręcić się w okolicy od tygodnia, mieszkańcy przyzwyczaili się do nowego towarzysza, dokarmiali go i nadali mu imię - Henio. Przekonują, że był spokojny, nie sprawiał problemów.

Dzik spał. W tym czasie toczyły się spory o jego życie

Tłum przy placu zabaw gęstniał. Na miejsce przybyli policjanci, którzy pilnowali, by nikt nie otworzył furtki. Henio w tym czasie spał, nieświadomy obecności rosnącego tłumu.

Między aktywistami a duchownymi miało dojść do ostrej kłótni. Ksiądz miał twierdzić, że "dzik nie ma duszy", co oburzyło zgromadzonych obrońców praw zwierząt i mieszkańców. Doszło do tego, że jedna z obrończyń odpowiadała księdzu cytatami z Księgi Koheleta Starego Testamentu - relacjonuje "Wyborcza".

Wezwali posiłki. "23 policjantów do zabicia jednego dzika"

Na miejscu pojawili się przedstawiciele Lasów Miejskich. Przekazali oni policji, że nie podejmą działań przy takim tłumie. Funkcjonariusze wezwali posiłki, przyjechały aż trzy wozy. "W kluczowym momencie naliczyliśmy 23 policjantów, którzy utworzyli wzdłuż płotu kordon i odsunęli ludzi od ogrodzenia" - opisali dziennikarze.

- Tylu policjantów do zabicia jednego dzika - kpił któryś z mieszkańców. - Przecież on nikomu krzywdy nie zrobił - dodał kolejny. Kolejni pytali: "Czy Henio, śpiąc, komukolwiek zagraża?".

Około godziny 16 rozwiązano zgromadzenie. Policjanci zagrozili, że protestujący zostaną siłowo usunięci z terenu. Aktywiści odeszli za taśmę.

Zabił dzika śmiertelną trucizną

Łowczy przymierzył ze strzelby i trafił dzika strzykawką w nogę, zwierzę padło pod płotem. Potem podszedł do niego lekarz weterynarii, żeby wstrzyknąć śmiertelną truciznę. Zgromadzeni ludzie krzyczeli "Mordercy, mordercy!".

Karol Podgórski, dyrektor Lasów Miejskich Warszawa, potwierdził, że dzik został uśmiercony.

Czytaj także:

Źródło: Gazeta Wyborcza/pb

Polecane

Wróć do strony głównej