Na co poszły pieniądze klientów Zondacrypto? Nowe ustalenia śledczych
Środki klientów giełdy Zondacrypto miały zostać przeznaczone m.in. na ambitny projekt finansowy na Łotwie. Jak ustalili dziennikarze Wirtualnej Polski i money.pl, kontrolujący platformę Przemysław Kral wydał ok. 9 mln euro na budowę tzw. neobanku, który miał konkurować m.in. z Revolut.
2026-04-30, 08:32
Miliony z Zondycrypto na neobank, który nie powstał
Projekt pod nazwą BeOne rozwijany był na Łotwie przez spółkę BeOne Europe SIA. Ostatecznie jednak przedsięwzięcie zakończyło się fiaskiem - 24 kwietnia wycofano wniosek o licencję instytucji pieniądza elektronicznego, co potwierdził Bank Łotwy.
Ustalenia dziennikarzy wskazują, że wydatki na projekt tzw. neobanku zbiegły się z narastającymi problemami samej giełdy. Na początku kwietnia Zondacrypto wstrzymała wypłaty dla klientów, tłumacząc to początkowo problemami technicznymi.
W rzeczywistości - jak wykazało dziennikarskie śledztwo - firma traciła płynność finansową, a jej rezerwy kryptowalut skurczyły się aż o 99 proc. Klienci stracili dostęp do setek milionów złotych. 17 kwietnia wszczęto w tej sprawie postępowanie prokuratorskie. Pieniądze na rozwój BeOne miały przepływać przez powiązane spółki, w tym estońską BB Trade Estonia OÜ oraz ZND Ventures OÜ - podmiot odpowiedzialny za inwestycje technologiczne w grupie.
Pojawia się też kwestia umowy sponsorskiej, którą Zondacrypto zawarła z Polskim Komitetem Olimpijskim. "Według naszych ustaleń decyzja o poszukiwaniu kapitału na kontynuację projektu BeOne zapadła jesienią ubiegłego roku. Zbiegło się to w czasie z dużym kontraktem: 22 października ubiegłego roku w Monako odbyła się konferencja prasowa, podczas której poinformowano, że Zonda została sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl) oraz Olimpijskiej Reprezentacji Polski. To właśnie wtedy po raz pierwszy Kral zaprezentował projekt BeOne szerszej publiczności" - czytamy.
Ludzie Krala przebili "Amber Gold" w najlepszych czasach?
To nie jedyny wątek, na który trafili dziennikarze. Z ustaleń wynika, że osoby działające w imieniu Krala, próbowały pozyskiwać dodatkowe finansowanie na rynku, oferując inwestorom ponadprzeciętne warunki.
Według relacji jednego z przedsiębiorców, propozycje zakładały bardzo wysokie oprocentowanie - wyraźnie odbiegające od standardów rynkowych. Szymon Jadczak, który przeprowadził opisywane śledztwo dziennikarskie zwrócił uwagę, że obiecywano wyższe oprocentowanie "niż Amber Gold w najlepszych czasach".
Mechanizmy inwestycyjne miały opierać się m.in. na obrocie kryptoaktywami i udzielaniu zabezpieczonych pożyczek. Eksperci zwracają uwagę, że tego typu oferty - łączące wysokie zyski z deklarowanym niskim ryzykiem - są nietypowe dla rynków finansowych i powinny budzić ostrożność.
- 82 proc. Polaków mówi "nie". Chodzi o aferę Zondacrypto
- Polskie służby szkolone przez Zondacrypto? Wiceminister odpowiada
Źródła: Wirtualna Polska/Money.pl/PAP