Janusz Kowalski o przyczynach odejścia z PiS. "Wszystko ma swoje granice"

- Jeżeli w Biłgoraju mieszkańcy widzą, że politycy PiS zapisują do partii ludzi Palikota, współpracują z byłymi komunistami, kolekcjonują rady nadzorcze i spółki, zamiast zajmować się szpitalem, zajmują się sprawami jakiegoś autodromu, który jest wielkim znakiem zapytania w kontekście aferalnym - to ja wysiadam - mówi Janusz Kowalski twierdząc, że jest to "główny powód jego odejścia z PiS".

2026-05-01, 14:07

Janusz Kowalski o przyczynach odejścia z PiS. "Wszystko ma swoje granice"
Janusz Kowalski o powodach odejścia z PiS. Foto: JACEK DOMINSKI/REPORTER/East News

Janusz Kowalski o powodach odejścia z PiS

Janusz Kowalski oznajmił w mediach społecznościowych, że nie jest już członkiem Prawa i Sprawiedliwości. "Pierwszy dzień jako poseł niezależny" - dodał w opisie, do nagrania jakie zamieścił na platformie X. W czwartek były już PiS zamieścił jedynie lakoniczny komunikat w tej sprawie. W piątek Kowalski sam przedstawił powody swojego odejścia. Wytłumaczył je w 14-minutowym nagraniu na portalu X.

- Jestem w polityce dlatego, że traktuję zasady na serio, od dwóch i pół roku oku walczę o to, żeby obalić Koalicję 13 grudnia i żeby Zjednoczona Prawica wygrała wybory. Ale wszystko ma swoje granice - oznajmił. - Poinformowałem wiele miesięcy temu władze partii, że jeżeli mam bardzo mocno angażować się na Lubelszczyźnie, w okręgu nr 7, można zbudować silne PiS, można odzyskać zaufanie wyborców, ale nie można tolerować tego, co doprowadziło do naszej klęski w 2023 r. - nie można tolerować układów lokalnych, które ludzie widzą (...). Jeżeli w Biłgoraju mieszkańcy widzą, że politycy PiS zapisują do partii ludzi Palikota, współpracują z byłymi komunistami, kolekcjonują rady nadzorcze i spółki, zamiast zajmować się szpitalem, zajmują się sprawami jakiegoś autodromu, który jest wielkim znakiem zapytania w kontekście aferalnym - to ja wysiadam, nie ma mojej zgody na to, żebym na poziomie centralnym walczył o silną prawicę, która będzie naprawiała Polskę, a z drugiej strony jest tolerowanie układów lokalnych - tłumaczył Kowalski.

"To jest główny powód, dla którego odszedłem z PiS"

- I to jest główny powód, dla którego odszedłem z Prawa i Sprawiedliwości, dlatego że uznałem, że wiele miesięcy, można powiedzieć, domaganie się opcji zero i oczyszczenia Prawa i Sprawiedliwości z ludzi, którzy nigdy nie powinni w partii być, jest wystarczającym powodem mojej rezygnacji - dodał. Janusz Kowalski podkreślił również, że rezygnację złożył już 29 kwietnia ale dotąd o tym nie wspominał. - Przyjąłem założenie, że nie wypowiadam się na temat związany z pracą z moimi koleżankami i kolegami w Prawie i Sprawiedliwości, których niezwykle cenię. Bardzo serdecznie za nią dziękuję. Nie mam zamiaru tego już więcej komentować. Bardzo wysoko sobie cenię współpracę w Klubie Parlamentarnym Prawo i Sprawiedliwość, gdzie mogłem realizować szczególnie w obszarze podatkowym swoje koncepcje po to, żeby walczyć o głosy wolnorynkowej prawicy - stwierdził Kowalski.

Janusz Kowalski grozi pozwem. "Brednie"

Zapowiedział też dziennikarzom Wirtualnej Polski pozew. W publikacji mogliśmy przeczytać m.in., że odejście Kowalskiego mogło mieć związek z aferą Zondacrypto. Serwis powoływał się na relacje pracowników firmy pisząc o wizytach polityka w miejscach związanych z Przemysławem Kralem, prezesem Zondacrypto. Według ustaleń portalu Kowalskiego miał pogrążyć anonim, który trafił do siedziby PiS w stolicy.

Czytaj także:

- Takich bredni nigdy jeszcze w życiu nie przeczytałem. I oczywiście od razu po majówce skieruję sprawę do sądów w trybie cywilnym i karnym, bo nie ma zgody na to, żeby w ten sposób łamać standardy dziennikarskie. Znaczy takich bredni, nielogicznych, już dawno nie przeczytałem - bronił się Kowalski. - Nigdy nie spotkałem się z żadnym Kralem, żadną estońską firmą, z żadnymi z tymi ludźmi. I przygotowałem takie poprawki, które właśnie uderzały w interesy właśnie takich firm jak Zondakrypto - stwierdził.

Źródła: X.com/wp.pl/hjzrmb

Polecane

Wróć do strony głównej