Jak uciekli Ziobro i Romanowski? Tajna łączność i pomoc fachowców
Polskie służby nie znają dokładnego miejsca pobytu Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego. Nie wiedzą również, w jaki sposób którykolwiek z nich zdołał opuścić Węgry. Cały proces ich "ewakuacji" mógł być oparty o system bezpiecznej łączności, a politycy mogli uzyskać pomoc od byłych pracowników Centrum Cyberbezpieczeństwa.
2026-05-13, 10:37
- Tusk na Impact'26. "Polska to dziś najlepsze miejsce na ziemi"
- "To było coś nowego". Rosjanie alarmują po uderzeniu na Krymie
- Katastrofa rosyjskiego statku. CNN: na pokładzie były reaktory
Tajna łączność pomogła w ucieczce?
Dzięki bezpiecznej i niewykrywalnej łączności Ziobro i Romanowski mogli bez wiedzy polskich służb kontaktować się ze współpracownikami, prawnikami i rodzinami - ustalili autorzy podcastu Onetu "W związku ze śledztwem". Co więcej, w ucieczce z Węgier po zmianie władzy mieli im pomóc byli pracownicy zamkniętego już Centrum Cyberbezpieczeństwa, które zostało powołane przez resort sprawiedliwości za czasów PiS.
Inicjatorem jego powstania w 2021 roku był sam Marcin Romanowski - ówczesny wiceminister. Placówkę w Zamościu zwano "Twierdzą Szyfrów". Informatorzy Onetu twierdzą, że Ziobro i Romanowski otrzymali od byłych ekspertów centrum niezbędną technologię i wiedzę, potrzebną do skutecznego ukrywania łączności.
Kiedy zakładano wspomnianą instytucję, Romanowski firmował ją jako "kuźnię kadr polskiego sektora bezpieczeństwa w sieci". Działalność centrum miała obejmować monitoring bezpieczeństwa systemów informatycznych, oraz testy penetracyjne, polegające na symulowanych atakach hakerskich. Te ostatnie miały pozwolić na wykrycie ewentualnych luk w zabezpieczeniach. Pod koniec 2021 roku ośrodek stworzył nawet własny produkt - SecureBox, który miał zabezpieczać nośniki danych, używane w prokuraturach czy sądach.
Miliony na szkolenia
Onet dotarł do rejestrów resortu sprawiedliwości, z których wynika, że umowy z centrum w 2022 roku opiewały na 10 mln zł, a w 2023 już na 20 mln zł. Chodziło o szkolenia i usługi w zakresie monitorowania sieci i ochrony infrastruktury informatycznej.
Po zmianie władzy instytucja została zamknięta ze względu na negatywną ocenę działalności samego centrum, jak i jego dyrektora. Wskazano wtedy na niewłaściwe wykorzystywanie dotacji. W ubiegłym roku prokuratura przedstawiła zarzuty dyrektorowi Biura Cyberbezpieczeństwa Ministerstwa Sprawiedliwości Zbigniewowi G., oraz dyrektorowi Centrum Cyberbezpieczeństwa Janowi K.
Zarzuty w sprawie SecureBoxów
Sprawa dotyczyła przekroczenia uprawnień przy zamówieniu na maksymalnie 400 SecureBoxów za 26 mln zł. Jan K. uważa zamknięcie Centrum Cyberbezpieczeństwa za błąd. Jego zdaniem ośrodek nie tylko budował niezbędne kompetencje bezpieczeństwa w administracji, ale również zaczynał zarabiać. Były dyrektor wskazał, że byli pracownicy instytucji obejmują obecnie stanowiska w międzynarodowych korporacjach i podważył umiejętności osób, odpowiadających obecnie za cyberbezpieczeństwo w resorcie sprawiedliwości.
Nie jest jasne, kto wspomagał Zbigniewa Ziobrę i Marcina Romanowskiego w ucieczce z Węgier. Według informatorów Onetu widać jednak wyraźnie, że w całej operacji brali udział doświadczeni fachowcy.
- Ziobro zaskoczył własną partię? O USA dowiedzieli się z mediów
- Wyjazd Ziobry do USA. Myrcha: prokuratura miała związane ręce
- USA nadal milczą ws. Ziobry. Departament Stanu odmawia komentarza
Źródło: Onet/egz