Oddał strzały na granicy. Sąd: zrobił dokładnie to, co powinien
Żołnierz, który oddał strzały na granicy z Białorusią, został uniewinniony. Zarzucano mu przekroczenie uprawnień i zagrożenie zdrowia i życia. W ocenie sądu zrobił jednak "dokładnie to, co powinien zrobić żołnierz" w tej sytuacji.
2026-05-27, 16:30
Żołnierz uniewinniony
Wyrok uniewinniający wydał Wojskowy Sąd Garnizonowy w Lublinie. Sędzia podpułkownik Radosław Hunek ocenił, że działania szeregowego Karola S. nie stanowiły przekroczenia uprawnień. - Żołnierz po to został wysłany na granicę, żeby chronić jej nienaruszalności i to robi. Jeżeli prokurator uważa inaczej, to zdaniem sądu jest w dość dużym błędzie - wskazał.
- O tym, że oskarżony jak i pozostali broniący zachowali się bardzo dobrze, świadczy fakt, że się nie zbliżali do granicy. Bo trzeba powiedzieć, że po tym, jak oskarżony zaczął oddawać strzały, ci agresorzy cofnęli się, zaczęli uciekać, ale nie wszyscy. Dwóch zostało i wtedy rozpętało się piekło - kontynuował.
Posłuchaj
Sędzia tłumaczył, że migranci zaczęli rzucać w żołnierzy chroniących granicy kłodami, kamieniami i innymi niebezpiecznymi przedmiotami. Wówczas wojskowi cofnęli się i z odległości starali się uspokoić sytuację, a przede wszystkim nie dopuścić do ponownego przekroczenia granicy. Na razie wyrok w sprawie żołnierza jest nieprawomocny. Przysługuje od niego odwołanie.
Karol S. odszedł ze służby
Choć żołnierz został uniewinniony, to poniósł konsekwencje - m.in. w związku z medialnym rozgłosem sprawy. Zresztą niedawno sam zwolnił się ze służby. Jak przyznał, "nie odczuł ulgi" i "jest mu wszystko jedno".
- Do prokuratora nie mam żadnych pretensji. Uważam, że wykonywał swoją pracę. Tu nawet nie chodzi o to, że to byli obcokrajowcy, tylko problem jest taki, że przestępcy mają większe prawa, niż osoby, które są powoływane przez państwo, żeby ich ścigać - ocenił. Dodał, że to samo dotyczy policjantów czy strażników granicznych, a problem jest systemowy.
Posłuchaj
Pełnomocniczka żołnierza Edyta Skwira stwierdziła, że kwestia przekroczenia uprawnień była "kulą u nogi prokuratora". - Jeżeli chodzi o narażenie, te opinie nie miały żadnego znaczenia, bo one były hiperboliczne i bardziej statystyczne. To było zwykłe gdybanie - wskazała.
Posłuchaj
Chodzi o zdarzenie, do którego doszło w Dubiczach Cerkiewnych w woj. podlaskim w marcu 2024 roku. 25-letni szeregowy Karol S. oddał 12 strzałów z broni służbowej w kierunku grupy 10 nielegalnych migrantów, którzy znajdowali się na drodze granicznej.
- Nowy kierunek migrantów. Ruszyli na granicę polsko-litewską
- Polska zwiększa liczebność Straży Granicznej. Wzrost o 3 tys. etatów
- Polska wzmacnia ochronę granicy. Ruszył system do wykrywania dronów
Źródło: Polskie Radio/egz