more_horiz
Wiadomości

Pułapka strefy euro. Dla Polski byłoby to widmo wzrostu inflacji i kosztów pracy

Ostatnia aktualizacja: 12.01.2023 16:05
Przykłady z Europy Środkowo-Wschodniej pokazują, że po wejściu do strefy euro gospodarka może mocno ucierpieć. Nie chodzi tutaj wyłącznie o samą inflację. Niemal zawsze wprowadzeniu waluty euro towarzyszy wzrost kosztów pracy, który powoduje, że gospodarka staje się mniej konkurencyjna na tle innych państw.
Pułapka strefy euro. Dla Polski byłoby to widmo wzrostu inflacji i kosztów pracy
Pułapka strefy euro. Dla Polski byłoby to widmo wzrostu inflacji i kosztów pracyFoto: Kamil Zajaczkowski/shutterstock

Wspólna waluta zjednoczonej Europy miała być zbawieniem dla gospodarek krajów Starego Kontynentu. Członkowie UE mieli mieć zapewnione łatwe, tanie i bezpiecznie zakupy. Łatwiej też powinna odbywać się wymiana handlowa z resztą świata. Przypomnijmy, że waluta euro została wprowadzona 20 lat temu. W 2002 roku przyjęło ją 12 państw tzw. starej UE. Nie zrobiły tego nigdy Wielka Brytania, Szwecja i Dania, które z uwagi na przywiązanie pozostały przy swoich narodowych walutach.

Według wyliczeń europejskich urzędników z początku tego wieku - z 2,3 proc. inflacji w 2002 r. tylko od 0,1 p.p. do 0,3 p.p. było spowodowane przejściem na euro. Niektóre kraje, które później weszły do strefy euro, tak dużo szczęścia nie miały.

W których krajach inflacja rosła?

Jako pierwsza samodzielnie poczyniła wspomniany krok Słowenia. Rezygnacja z monetarnej suwerenności na rzecz banku we Frankfurcie przebiegała poprawnie. Słowenia weszła w 2007 r. z nową walutą i z 2,3-procentową inflacją. Problem zaczął pojawiać się, gdy z końcem wiosny zaprzestano podawania cen produktów w dotychczasowej walucie, czyli tolarze. Inflacja zaczęła rosnąć.

Późnym latem wzrost cen w Słowenii jeszcze przyspieszył. W październiku inflacja osiągnęła 5,1 proc. - znów o wiele więcej, niż oczekiwano. Natomiast w listopadzie było aż 5,7 proc. Najbardziej zdrożały żywność i napoje - o ok. 11,7 proc.

Euro "namieszało" także w Estonii. W pierwszych miesiącach po wprowadzeniu euro wskaźnik zmian cen był wysoki - wynosił ok. 5 proc., a więc o 2-3 p.p. więcej niż w strefie euro. Jego gwałtowny wzrost nastąpił jednak nie po przyjęciu wspólnej europejskiej waluty, lecz w roku poprzedzającym to wydarzenie.

Spadek inflacji na Słowacji i Litwie

Co ważne, wzrostowi inflacyjnemu po wprowadzeniu euro przeczą jednak przykłady Słowacji i Litwy. Tam w pierwszym roku po wprowadzeniu euro nastąpił spadek zarówno wskaźnika zmian cen, jak i różnicy wobec wskaźnika zmian cen w strefie euro. Nie zaobserwowano także znaczącej różnicy między stopą inflacji w tych krajach a stopą inflacji w strefie euro w roku poprzedzającym przyjęcie wspólnej waluty.

Na Łotwie, która weszła do strefy euro w 2014 r., inflacja pozostawała bez zmian.

Jak podkreśla Jakub Sawulski w "Przeglądzie Sejmowym", duży wpływ na inflację po przyjęciu euro ma zaokrąglanie cen w górę. Potrafi to zwiększyć inflację nawet o 2,5 proc.

Jeszcze dwa ważne parametry

We wszystkich przypadkach krajów z Europy Środkowej po wejściu do Eurolandu spadła konkurencyjność gospodarki. O tym się bardzo rzadko mówi w kontekście wprowadzenia euro. To efekt wzrostu kosztów pracy. Dzieje się to jednak w dłuższym okresie niż przy wzrostach inflacyjnych. Duże koszty pracy to mniejsze zainteresowanie inwestycjami. Przedsiębiorcy nie chcą inwestować tam, gdzie cena za pracę jest duża, a produktywność - niewielka. Po wprowadzeniu euro we wspomnianych krajach największy spadek konkurencyjności odnotowała właśnie Estonia. 

Pozytywnym aspektem zmian po wejściu do strefy jest wzrost wymiany towarów między krajami UE. To efekt likwidacji ryzyka walutowego. Ponadto łatwiej negocjować warunki umów w tej samej walucie, a także realizować płatności w podobnym systemie bankowym.

Chorwaci przyjęli euro

Chorwacja przystąpiła do strefy euro 1 stycznia. Techniczne przejście do europejskiej wspólnej waluty, która zastąpiła poprzednią walutę narodową, kunę, podobno przebiegło bez trudności. Na razie upłynęło zbyt mało czasu, by obiektywnie ocenić skutki tej zamiany walutowej. Jednak konsumenci skarżą się, że nowe ceny w euro są wyższe niż kilka dni temu, kiedy kuny były jeszcze w użyciu.

Minister gospodarki i zrównoważonego rozwoju Davor Filipović powiedział, że czarna lista sprzedawców detalicznych jest "intensywnie omawiana" przez rząd.

Tymczasem stowarzyszenia konsumentów, które monitorują ceny, oskarżyły detalistów o manipulowanie cenami w polowaniu na zyski, donosi Chorwacka Agencja Informacyjna HINA.

Decydują i tak politycy

O przystąpieniu Polski do strefy euro zdecydują przede wszystkim politycy. Ci spoglądają na słupki poparcia. 61 proc. respondentów pracowni Social Changes uznało, że w wyniku przyjęcia euro nastąpiłby w Polsce wzrost cen - poinformował w czwartek portal wPolityce.pl, który zlecił badanie.

Według opublikowanego we wtorek sondażu IBRiS dla Radia ZET ze stwierdzeniem "Polska powinna przyjąć walutę euro zamiast polskiego złotego" zdecydowanie zgadza się 14,7 proc. badanych, a 9,8 proc. udzieliło odpowiedzi "raczej się zgadzam". Jednak największą grupę stanowią ankietowani, którzy "zdecydowanie" nie zgadzają się na to - 49 proc. "Raczej" nie zgadza się na euro w Polsce 15,2 proc. przepytanych przez IBRiS dla Radia ZET. Odpowiedzi "Nie wiem/Trudno powiedzieć" udzieliło 11,3 proc. badanych.

Czytaj też:

Przegląd Sejmowy/wpolityce.pl/Maciej Naskręt/kor

Zobacz także

Zobacz także