Do wypadku doszło 15 lipca w nocy z piątku na sobotę. O godz. 3.03 w sobotę strażacy otrzymali zgłoszenie o leżącym na dachu samochodzie przy moście Dębnickim na bulwarze Czerwieńskim. Po czterech minutach - jak wynika z relacji rzecznika małopolskiej PSP Huberta Ciepłego - zjawili się na miejscu. Za pomocą narzędzi hydraulicznych wyciągnęli z wraku czterech martwych mężczyzn - mieszkańców powiatu wielickiego w wieku od 20 do 24 lat. Zginęli na miejscu.
Ze wstępnych ustaleń wynikało, że kierujący autem renault Megane jadąc al. Krasińskiego w kierunku mostu Dębnickiego, stracił panowanie nad pojazdem, przejechał przez skrzyżowanie przed mostem, zjeżdżając w lewą stronę, uderzył w słup sygnalizacji świetlnej i lampę oświetlenia ulicznego, a następnie zjechał, dachując, po schodach na bulwar Czerwieński, gdzie z kolei uderzył w betonowy mur.
Jeden z wątków śledztwa dotyczy tego kto kierował pojazdem. Auto miał prowadzić Patryk P. - syn celebrytki. Śmierć mężczyzny potwierdził menedżer bizneswoman Adam Zajkowski. Z jego pierwszych informacji wynikało, że Patryk P. był pasażerem.
Świadek wypadku
Na nagraniu opublikowanym przez Urząd Miasta Krakowa w mediach społecznościowych uchwycono miejsce wypadku. Widoczny na nim samochód mknie przez miasto i mija pieszego, który ledwo uniknął zderzenia z pojazdem, przechodząc w niedozwolonym miejscu. Zdaniem biegłych prędkość auta zarejestrowana w chwili mijania mężczyzny przekraczała 162 km/h. Rejestratory nie odnotowały jednak wówczas próby podjęcia przez kierującego manewru hamowania.
Brakuje zeznań Brytyjczyka
Dziś wiadomo, że przechodzień widoczny na filmie jest obywatelem Wielkiej Brytanii, który po wypadku wyjechał z Polski. Prokuratura jeszcze we wrześniu skierowała wniosek o międzynarodową pomoc prawną, by przesłuchać mężczyznę przez brytyjskich śledczych i przesłać protokół do Polski. - Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi na nasz wniosek, choć już trzy miesiące temu dostaliśmy potwierdzenie, że został on przyjęty do realizacji - przekazał "Gazecie Wyborczej" prokurator Rafał Babiński, szef Prokuratury Okręgowej w Krakowie, która prowadzi śledztwo.
Podkreślił, że w najbliższych dniach zostanie przesłany wniosek ponaglający. - Gdy tylko otrzymamy zeznania, będzie można uzupełnić opinię biegłych i zamknąć śledztwo. Na razie zostało ono przedłużone do połowy stycznia, ale nie spodziewamy się, że do tego czasu uda się skompletować całą dokumentację w tej sprawie, dlatego wszystko wskazuje na to, że postępowanie zostanie przedłużone o kolejne miesiące - dodał.
Czytaj także:
Radio Zet/PR24/kg