X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Wybory prezydenckie w Demokratycznej Republice Konga. Wygrał Felix Tshisekedi

Ostatnia aktualizacja: 10.01.2019 06:36
Komisja Wyborcza Demokratycznej Republiki Konga podała w czwartek, że zwycięzcą grudniowych wyborów prezydenckich został Felix Tshisekedi, syn b. lidera opozycji Etienne'a Tshisekediego. - Będę prezydentem wszystkich Kongijczyków - oświadczył Tshisekedi podczas wiecu w centrum Kinszasy.
Zwolennicy opozycyjnego kandydata w wyborach prezydenckich w DRK
Zwolennicy opozycyjnego kandydata w wyborach prezydenckich w DRKFoto: PAP/EPA/HUGH KINSELLA CUNNINGHAM

Tshisekedi, na którego głosowało 7 mln spośród 18 mln głosujących, powiedział także, że "chyli czoła przed prezydentem Josephem Kabilą". - Uważam go za ważnego partnera politycznego - dodał.

Ostateczne wyniki wyborów zostały ogłoszone o godz. 3 nad ranem w nocy ze środy na czwartek. - Ogłaszam, że Felix Tshisekedi jest od tej chwili prezydentem-elektem DRK - powiedział podczas konferencji prasowej przewodniczący krajowej Komisji Wyborczej (CENI), Corneille Nangaa.

Tshisekedi miał uzyskać 38,57 proc. oddanych głosów, czyli 7 mln głosów. Dwaj pozostali kandydaci - Martin Fayulu, popierany przez kilku czołowych polityków opozycyjnych i wspierany przez dotychczasowego przywódcę DRK Josepha Kabilę b. szef MSW Emmanuel Ramazani Shadary - uzyskali odpowiednio: Faylulu - 6,4 mln głosów, a Shadary - 4,4 mln głosów. Podczas wyborów oddano łącznie 18 mln ważnych głosów. Uprawnionych do głosowania było 45 mln obywateli.

Rzeczywistym wygranym Martin Fayulu?

Wybory prezydenckie odbyły się w DRK 30 grudnia. Ich oficjalne rezultaty miały być przedstawione w niedzielę, ale krajowa Komisja Wyborcza przełożyła ogłoszenie ostatecznych wyników.

W ocenie Konferencji Episkopatu DRK, który prowadził własną misję obserwacyjną podczas wyborów, angażując w ten proces ok. 40 tys. obserwatorów, rzeczywistym zwycięzcą wyborów był nie Tshisekedi, a b. potentat naftowy Martin Fayulu. Sondaże przedwyborcze wskazywały zresztą na jego ogromną przewagę nad Tshisekedim - pisze Reuters.

Według krajowej Komisji wyborczej głosować na niego miało jednak nie więcej niż 6,4 mln uczestników wyborów. Reuters pisze w komentarzu, że w DRK żywe są pogłoski, iż Felix Tshisekedi zawarł w ostatnich dniach pakt z Kabilą i jego ludźmi o podziale wpływów i nietykalności. To właśnie miało go wynieść na szczyty władzy.

Kwestia wygranej kością niezgody w stosunkach na linii Państwo-Kościół

W zwycięstwo Tshisekediego powątpiewają też zachodni dyplomaci w DRK, z którymi rozmawiał Reuters. Obawiają się oni, że kwestia wygranej w wyborach stanie się nową kością niezgody w nader napiętych stosunkach na linii Państwo-Kościół. 40 proc. społeczeństwa DRK to katolicy. Konferencja Episkopatu cieszy się w tym kraju wielkim autorytetem.

Kościół ostrzegał kilkakrotnie komisję wyborczą w tym afrykańskim państwie, iż ogłoszenie przez nią sfałszowanych wyników wyborów prezydenckich z 30 grudnia może doprowadzić do rewolty społecznej.

Konferencja Episkopatu DRK ogłosiła w czwartek w ubiegłym tygodniu, że "jest zdecydowany zwycięzca wyborów prezydenckich". Nie podano jednak jego nazwiska. Komisja wyborcza zareagowała nerwowo. Zastrzegła, że tylko ona może ogłosić rezultaty głosowania. Przewodniczący krajowej komisji wyborczej w DRK Corneille Nangaa ocenił następnie, że Kościół rzymskokatolicki przygotowuje w kraju insurekcję.

Rządząca w DRK partia, która popiera Emmanuela Ramazaniego Shadary'ego, jednego z kandydatów, nazwała postawę Kościoła "nieodpowiedzialną i anarchistyczną". Główny kandydat opozycji Martin Fayulu nie skomentował sprawy.

 Rada Bezpieczeństwa ONZ podzielona

Podzielona w ocenie sytuacji w DRK jest Rada Bezpieczeństwa ONZ - donosi Reuters. Stany Zjednoczone "potępiły brak transparentności" w głosowaniu, Chiny, jeden z głównych inwestorów w DRK, "chwalą ten proces". Były prezydent USA Jimmy Carter wezwał w sobotę komisję wyborczą do zagwarantowania, by wyniki "odzwierciedlały wolę Kongijczyków".

W związku z niestabilną sytuacją w DRK i w obawie przed możliwymi gwałtownymi protestami prezydent USA Donald Trump podjął decyzję o wysłaniu wojskowych do sąsiedniego Gabonu. W liście skierowanym do nowej przewodniczącej Izby Reprezentantów Nancy Pelosi Trump poinformował, że do Gabonu skierowano 80 żołnierzy oraz odpowiedni sprzęt.

W środę na ulice Kinszasy zostały też wysłane przez władze DRK oddziały prewencyjne, a dostęp do siedziby komisji wyborczej został zablokowany. Dyslokacja silnych oddziałów policji w centrum Kinszasy związana była z oczekiwaniami, że w środę kongijska komisja wyborcza (CENI) ogłosi wyniki wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Obserwatorzy obawiają się, że pojawiające się już teraz oskarżenia o fałszerstwa wyborcze spowodują wybuch rozruchów w stolicy DRK.

Bastion opozycji 

Kongijska stolica uznawana jest za bastion opozycji przeciwko pochodzącemu z Katangi Kabili. Zarówno w 2006 r., jak i 2011 r. doszło w Kinszasie do zamieszek po ogłoszeniu zwycięstwa Kabili. Kolejne wybory, w których ze względu na ograniczenie kadencji Kabila nie mógł startować, miały się odbyć w grudniu 2016 roku, ale były kilkakrotnie przekładane przez kongijskiego przywódcę. Ostatecznie kandydatem obozu popierającego Kabilę został Emmanuel Shadary.

Obserwatorzy wskazują na liczne łamanie procedur demokratycznych podczas wyborów. W kilku miejscach DRK dochodziło w kampanii wyborczej do krwawych zamieszek na tle politycznym. Wielu kongijskich wyborców skarżyło się również, że ich nazwiska nie widniały na listach. Psuły się też komputery używane do głosowania elektronicznego.

Z powodu przedsięwziętych przez władze szczególnych środków bezpieczeństwa, oficjalnie w związku z epidemią eboli, możliwości głosowania 30 grudnia pozbawiono ponad 1 mln osób. Na ponad dwa tygodnie przed wyborami siedem tysięcy maszyn do głosowania i urn wyborczych spłonęło w magazynie w Kinszasie. W dni głosowania władze DRK ograniczyły też dostęp do internetu. Wybory są jednak szansą na pierwsze pokojowe przekazanie władzy w DRK od uzyskania w 1960 roku niepodległości przez to w ponad 40 proc. katolickie państwo.

Joseph Kabila rządzi DRK od 18 lat. Przejął władzę po śmierci swojego ojca Laurenta, który został zamordowany przez własnego ochroniarza. Laurent Desire-Kabila zdobył władzę w 1997 roku przy militarnym poparciu Rwandy, Ugandy i Burundi. W konflikcie zbrojnym, który trwał do 2003 roku, zginęło 3-5,5 mln ludzi. W sierpniu ub.r. Kabila jr. ogłosił, że nie będzie ubiegał się o reelekcję i wsparł w walce wyborczej byłego szefa MSW Shadary'ego. 

kad

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

DR Konga: zderzenie autobusu z ciężarówką. Wiele ofiar śmiertelnych i rannych

Ostatnia aktualizacja: 25.12.2018 17:33
- Co najmniej 27 osób zginęło w Demokratycznej Republice Konga w wyniku zderzenia autobusu z ciężarówką - poinformowały we wtorek władze tego kraju. Przedstawiciel resortu zdrowia Sylvain Yuma powiedział, że przyczyną kolizji, do której doszło w nocy, była nadmierna prędkość.
rozwiń zwiń