Większość Amerykanów, która stacjonowała w al-Bakr, już opuściła bazę w związku z napięciami na linii Teheran Waszyngton - zauważa AFP.
CZYTAJ TAKŻE: Ekspert PISM: postać Sulejmaniego została propagandowo rozdmuchana, wymiana ciosów nieprzypadkowo miała miejsce w Iraku >>>
Epicentrum terroru. Iran jako sponsor, trener i organizator
[ZOBACZ NAGRANIE] >>> Zestrzelenie samolotu w Iranie? Eksperci poddali analizie nagranie wideo
W bazie tej, jak zauważa AFP, stacjonują irackie myśliwce F-16, zakupione od Stanów Zjednoczonych. W bazie oprócz sił irackich przebywał mały kontyngent sił USA, jednak ewakuowano go w związku ze wzrostem zagrożenia w ostatnich tygodniach, pozostało tam około 15 amerykańskich wojskowych i może jeden samolot (amerykański) - podaje AFP.
- Około 90 procent amerykańskich doradców oraz pracowników Sallyport i Lockheed Martin, którzy specjalizują się w konserwacji samolotów, wyjechało do at-Tadżi i Irbilu - twierdzi źródło AFP.
"Pociski spadły na pas startowy"
Według agencji Reutera pociski uderzyły w pas startowy w centralnej części bazy.
Port lotniczy Al-Bakr jest zlokalizowany 80 km na północ od Bagdadu.
Ataki na bazy
Od października mają miejsce na bazy wojskowe w Iraku. 27 grudnia w wyniku ostrzału bazy wojskowej K1 w pobliżu Kirkuku, w której stacjonuje amerykański kontyngent wojskowy, zginął cywilny pracownik amerykańskiej misji wojskowej, ucierpiało także kilku żołnierzy i policjantów irackich.
Na polecenie prezydenta Donalda Trumpa 3 stycznia zabito irańskiego generała Kasema Sulejmaniego, dowódcę jednostek specjalnych Al Kuds w Iranie, który w ocenie wywiadu USA koordynował akcje militarne przeciwko międzynarodowej koalicji, która pod kierownictwem Amerykanów uczestniczy w misji w Iraku.
W ubiegłą środę irańskie siły zbrojne skierowały 22 pociski rakietowe na bazy amerykańskie w Iraku. Nikt z personelu nie ucierpiał.
agkm/Reuters/AFP/PAP/IAR