more_horiz
Wiadomości

Kłamstwa Putina nieprzypadkowe. Chce w złym świetle przedstawić Polskę przed rozmowami w Waszyngtonie

Ostatnia aktualizacja: 19.06.2020 23:59
- Artykuł Władimira Putina o II wojnie światowej po raz kolejny miał ukazać Polskę w złym świetle, tym razem w kontekście zaplanowanych na 24 czerwca rozmów w Waszyngtonie – zaznacza Anna Maria Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM). Jak podkreśla, 24 czerwca odbędzie się w Moskwie przełożona parada zwycięstwa, Kreml wznawia tym samym swoją ofensywę propagandową. W Białym Domu mają toczyć się rozmowy o zwiększeniu liczby wojsk USA w Polsce, a to Kremlowi się nie podoba.
Władimir Putin
Władimir Putin Foto: PAP/EPA/ALEXEI NIKOLSKY / SPUTNIK / KREMLIN POOL
  • Artykuł Władimira Putina pojawia się w czasie, gdy zapowiedziano wizytę Andrzeja Dudy w Białym Domu, podczas której mowa będzie o zwiększeniu kontyngentu USA w Polsce

  • To, że Rosja w swoim przekazie historycznym jest bardzo konsekwentna, pokazuje, że ma bardzo konkretny cel, jakim jest dezinformacja. To element wojny informacyjnej

W artykule w magazynie „The National Interest” prezydent Rosji Władimir Putin zawarł fałszywe tezy dot. II wojny światowej, m.in. nie wspomniał o agresji ZSRR na Polskę. O wybuch wojny stara się w nim obwinić Polskę i państwa zachodnie.

CZYTAJ TAKŻE
kprp duda trump 1200.jpg
Spotkanie prezydentów Polski i USA w Waszyngtonie 24 czerwca

Czytaj także

- 24 czerwca, czyli w dzień parady zwycięstwa w Moskwie, w Waszyngtonie odbędzie się spotkanie prezydentów Polski i Stanów Zjednoczonych, którzy między innymi będą rozmawiać o wzmocnieniu wschodniej flanki NATO i amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce. To się Rosji bardzo nie podoba – zaznacza ekspert PISM Anna Maria Dyner, komentując fakt ukazania się takiego referatu Kremla akurat w tych dniach.

Analityczka PISM zaznacza, że artykuł zapowiadano od stycznia, przypuszczano, że pojawi się w okolicach defilady zwycięstwa w Moskwie. Po przerwie spowodowanej pandemią Kreml przystępuje znów do ofensywy propagandowej – zaznacza Anna Maria Dyner, przypominając o czekających nas rocznicach m.in. bitwy warszawskiej.

- Putin, wskazując na współodpowiedzialność Polski i Zachodu za wybuch II wojny światowej, zdejmuje odium agresora ze Związku Radzieckiego, bo oczywiście w artykule nie ma ani słowa o tym, że Związek Radziecki napadł na Polskę w 1939 roku – dodaje.

Czytaj także

Putin, jak mówi Anna Maria Dyner, próbuje przekonać Zachód do powrotu do koncertu mocarstw, próbuje przekonać, że Rosja nie jest agresorem, tylko się broni.

- To, że Rosja w swoim przekazie historycznym jest bardzo konsekwentna, pokazuje, że ma bardzo konkretny cel, jakim jest dezinformacja. To element wojny informacyjnej – zauważa Anna Maria Dyner.

Więcej w rozmowie.

***

PolskieRadio24.pl: Władimir Putin opublikował artykuł o II wojnie światowej na łamach pisma „The National Interest”. Władimir Putin przedstawia w nim propagandową, nieprawdziwą wizję historii II wojny światowej – i nie pomija w tym kontekście Polski.

Anna Maria Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych: Tak, Polska pojawia się w bardzo wielu miejscach w artykule Władimira Putina na temat II wojny światowej.

Jest zatem punktem ciężkości tego artykułu? Co Putin próbuje przemycić w tym tekście, jakie tezy wpoić opinii publicznej?

Już na początku roku Władimir Putin zapowiadał, że tego rodzaju artykuł powstanie i zostanie opublikowany na podstawie materiałów archiwalnych. Tutaj co prawda nie było specjalnych odniesień do archiwaliów.

Ważny jest za to bieżący kontekst publikacji tego tekstu. Spodziewano się go w okolicach parady zwycięstwa, która zwykle ma miejsce 9 maja, czyli w Dniu Zwycięstwa w Rosji. W tym roku ze względu na pandemię koronawirusa parada nie odbyła się w takim kształcie jak zazwyczaj i została przeniesiona na 24 czerwca, czyli na 75. rocznicę pierwszej defilady zwycięstwa w Moskwie.


tornado free 1200
Amerykańska broń jądrowa w Polsce to byłby właściwy sygnał dla Rosji, w przypadku gdyby Niemcy z niej zrezygnowali

Są tu dwa ważne aspekty. 24 czerwca, czyli w dzień parady zwycięstwa w Moskwie, w Waszyngtonie odbędzie się spotkanie prezydentów Polski i Stanów Zjednoczonych, którzy między innymi będą rozmawiać o wzmocnieniu wschodniej flanki NATO i wzmocnieniu amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce, co godzi w rosyjskie interesy.

Tekst Putina ukazał się po angielsku, po pierwsze, żeby wywołać dość dużą dyskusję w państwach Europy Zachodniej, ale także w samych Stanach Zjednoczonych.

W tekście Putina pojawia się bardzo dużo zarzutów dotyczących polityki międzywojennych władz Rzeczypospolitej, dotyczy to zarówno rzekomej kolaboracji z hitlerowskimi Niemcami, rzekomego antysemityzmu, jak i udziału w rozbiorze Czechosłowacji.

To pozwala Putinowi na wywód, że Polska tak naprawdę była współwinna i właściwie ponosi odpowiedzialność za wybuch II wojny światowej.


PAP PAP

Oczywiście to kolejny raz miało postawić w złym świetle Polskę, być może również w kontekście zaplanowanych na 24 czerwca rozmów w Waszyngtonie.

W artykule Władimira Putina wątki polskie pojawiają się właściwie w jednej trzeciej tekstu. Nie ma tam jednak nic nowego, nic, czego nie powiedział w ciągu ostatnich miesięcy.

Do tego dochodzi kontekst, że Putin, wskazując na współodpowiedzialność Polski i Zachodu za wybuch II wojny światowej, zdejmuje odium agresora ze Związku Radzieckiego, bo oczywiście w artykule nie ma ani słowa o tym, że Związek Radziecki napadł na Polskę w 1939 roku.

Artykuł pokazuje Związek Radziecki jako ofiarę Trzeciej Rzeszy, jako państwo, bez którego niemożliwe byłoby wielkie zwycięstwo, które zostało odniesione nad hitlerowskimi Niemcami.

I do tego Putin przemyca pewien wątek, o którym stara się mówić nie po raz pierwszy, czyli o kwestiach porządku międzynarodowego, o roli w nim Rosji i przedstawia odzwierciedlenie rosyjskiego myślenia o świecie – to jest przekonanie, że o losach świata powinny decydować mocarstwa, czyli państwa należące dziś do Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Tak jak Pani wskazuje, Putin ma bardzo konkretne cele. Próbuje po raz kolejny narzucać swoje treści Zachodowi. I warto podkreślić tutaj pani obserwację, że w tle są rozmowy o wschodniej flance NATO, a także reputacja Rosji, która jest agresorem, m.in. w naszym regionie, ale próbuje się wybielić. No a skoro Kreml jest taki niewinny i łagodny, to po co wzmacniać obronność…

Celem jest pokazanie Rosji jako państwa konstruktywnego, jako państwa, które zawsze się broni, natomiast oczywiście ów tekst jest tylko jednym z elementów szerokiego wachlarza działań dezinformacyjnych ze strony Rosji.

Tu akurat Rosja wykorzystuje stary sprawdzony schemat, że jeżeli kłamstwo powtarza się 100 razy, to nie tyle zaczyna ono być prawdą, co część ludzi zaczyna je postrzegać przynajmniej jako częściową prawdę. Jeżeli bowiem często słyszy się określony przekaz, zaczyna się zastanawiać, czy może częściowo w tym nie ma racji, czy nie jest tak, że Polska nie była do końca zupełnie niewinna, że ponosi współodpowiedzialność za to, co się stało. A to zmienia cały kontekst narracji o agresji niemieckiej i przede wszystkim radzieckiej na polskie terytorium.

To, że Rosja w swoim przekazie historycznym jest bardzo konsekwentna, pokazuje, że ma bardzo konkretny cel, jakim jest dezinformacja w tym zakresie. Trzeba sobie zdawać sprawę, że konsekwentne powtarzanie, mimo odporu, czegoś, co z naszej perspektywy można określić w większości przypadków jako kłamstwa i przeinaczenia, wyrywanie z kontekstu – jest elementem wojny informacyjnej.

Jest działaniem nastawionym na zmęczenie przeciwnika, bo ile razy można odpierać zarzuty, powtarzać, że coś jest nieprawdziwe.

Na to Kreml liczy – uważa, że wytrwałość w powtarzaniu kłamstw zwycięży prawdę. Spodziewaliśmy się ataków. Jednak po ofensywie historycznej w styczniu mieliśmy jednak kilka miesięcy względnego spokoju.

Wszyscy analitycy, którzy śledzili tematy polityki historycznej Rosji, wiedzieli, że temat wróci. Pytanie brzmiało: kiedy. Chodziło o to, kiedy władze rosyjskie zdecydują się na paradę zwycięstwa. Antrakt był spowodowany wybuchem pandemii, tym ,że koronawirus stał się głównym tematem rozmów międzynarodowych. Temu władze wielu państw poświęcały najwięcej sił i środków. Koncentracja na kwestii II wojny światowej nie zostałaby w czasie pandemii zrozumiana nawet przez społeczeństwo rosyjskie.

Czekano na odpowiedni moment. Wątpię, że Władimir Putin osobiście napisał tekst, stał za nim zapewne tzw. ghost writer. I myślę też, że w głównych zarysach tekst był gotowy już od dłuższego czasu. Kilka dni temu pojawiła się informacja, że tekst jest gotowy, stopniowano napięcie. Mógłby ukazać się i w przyszłym tygodniu. Tekst ten jednak wpisuje się w kontekst debaty w Stanach Zjednoczonych dotyczącej polityki bezpieczeństwa, zwłaszcza w Europie Środkowej. Przebłyskuje w nim delikatna sugestia, czy warto bronić tę Europę Środkową, skoro ona zawsze sama generuje kłopoty. Rosja zaś wskazuje na to, że każde jej działanie jest tylko obroną.

Widać, przypuszcza się znów szturm w sferze polityki historycznej, propagandyści Kremla znów dali o sobie znać.

Podejrzewam, że takich odsłon możemy mieć jeszcze kilka w tym roku, Mamy przed sobą kilka ważnych rocznic – to choćby rocznica Bitwy Warszawskiej. To nie jest ostatnie słowo, które rosyjscy politycy powiedzieli w tym zakresie.

Niejeden raz trzeba będzie zatem przypominać prawdę o II wojnie światowej.

Prawda niestety nie obroni się sama. Temat na pewno będzie wracał. Należy zapewne spodziewać się kolejnych wypowiedzi Władimira Putina na tematy historyczne, np. podczas parady zwycięstwa 24 czerwca.

***

Z Anną Marią Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych rozmawiała Agnieszka Marcela Kamińska, PolskieRadio24.pl

Zobacz także

Zobacz także