Według władz w Hawanie celem Stanów Zjednoczonych nie było rozwiązywanie problemów gnębiących świat i promowanie współpracy międzynarodowej dla osiągnięcia tego celu, lecz jedynie "obrona kapitalizmu" i "dominacji USA".
Na szczyt nie zostali zaproszeni przedstawiciele rządu Kuby.
Masowe protesty
Główne latynoamerykańskie portale informacyjne w pierwszych komentarzach dotyczących tej reakcji rządu w Hawanie na amerykańską inicjatywę, przypominają tegoroczne masowe protesty Kubańczyków przeciwko polityce rządu, które rozpoczęły się 11 lipca w Hawanie i kilku innych miastach kraju.
Ich uczestnicy – wśród nich przedstawiciele kubańskiej inteligencji, artyści i niezależni dziennikarze - manifestowali niezadowolenie z polityki rządu i jej fatalnych rezultatów ekonomicznych, pod hasłami "Wolność!" oraz "Ojczyzna i życie!".
Organizatorzy i uczestnicy lipcowych demonstracji kubańskiej opozycji demokratycznej, oceniają liczbę uczestników aresztowanych przez policję na około ponad pół tysiąca osób. Większość z nich jest wciąż za kratami i oczekuje na procesy.
W niektórych przypadkach prokuratorzy żądają dla zatrzymanych kar do 30 lat więzienia.
Walka trwa
Unia Europejska, Amnesty International, Human Rights Watch oraz rząd Stanów Zjednoczonych potępiły prześladowanie opozycjonistów kubańskich i wezwały rząd kubańskiego prezydenta Miguela Diaza-Canela do zwolnienia więzionych liderów i aktywistów opozycji.
Walka opozycji o uwolnienie więźniów politycznych i demokratyzację rządów na Kubie trwa. Ostatnio wyznaczyła ona kolejną demonstrację na 20 listopada. Władze niezwłocznie zareagowały, zapowiadając na ten dzień początek manewrów wojskowych.
Protesty na Kubie. USA ostrzegają Hawanę przed użyciem siły
Czytaj także:
jbt