Jak podały niezależne media samolot, którym najprawdopodobniej lata właściciel zbrojnej najemniczej Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn, wylądował we wtorek na lotnisku wojskowym Maczuliszczy pod Mińskiem.
- Po wyjeździe Jewgienija Prigożyn na Białoruś, Litwa musi poświęcić jeszcze więcej uwagi na monitorowanie sytuacji w tym w kraju i ochronę granicy - powiedział Kestutis Budrys doradca w wileńskiej rozgłośni "Żiniu Radijas". Litwa powinna zwrócić większą uwagę na ochronę granic.
- Będziemy musieli wysłać jasny komunikat o tym, jakie są limity naszej tolerancji. Będą one zerowe - powiedział doradca litewskiego prezydenta.
Operacje w szarej strefie
Kestutis Budrys zaznaczył, że siły Jewgienija Prigożyna są niebezpieczne ze względu na to, że podczas - między innymi - prowadzenia operacji sabotażowych, są zdolne działać w tak zwanej szarej strefie.
Grupa Wagnera udowodniła to wiele razy w Afryce i Syrii. Według Kestutisa Budrysa najemnicy działają bez zaangażowania państwa, hybrydowo i bez żadnej kontroli, co stanowi niekontrolowany czynnik ryzyka.
W sobotę oddziały Grupy Wagnera pod dowództwem Jewgienija Prigożyna wszczęły bunt w południowej Rosji i rozpoczęły marsz na Moskwę. Po pertraktacjach prowadzonych za pośrednictwem samozwańczego, białoruskiego prezydenta Aleksandra Łukaszenki akcja wagnerowców została przerwana. Sam Jewgienij Prigożyn miał wyjechać na Białoruś.
Czytaj również:
IAR/mm