Wicepremier dodała, że "w tej chwili nie może sprecyzować skali przymusowej ewakuacji".
- Decyzję muszą najpierw podjąć władze lokalne; rozmawiałam wczoraj z szefem administracji obwodu charkowskiego Ołehem Syniehubowem, który potwierdził, że decyzję akceptuje ze względu na prowadzone w regionie działania ofensywne wojsk ukraińskich - wyjaśniła Wereszczuk.
- Wróg odpowiada, a my musimy się na te odpowiedzi przygotować. Musimy zrobić wszystko, by bronić cywilów - zaznaczyła.
Ewakuacja miała miejsce także w lipcu
W związku z zagrożeniem wcześniej w lipcu br. miała miejsce ewakuacja dzieci z dziewięciu osiedli wspólnoty terytorialnej Wowczan obwodu charkowskiego .
Poinformował o tym wówczas szef regionalnej administracji wojskowej Ołweh Syniehubow na antenie ogólnokrajowego teletonu. - W Regionalnej Radzie Obrony podjęliśmy decyzję o obowiązkowej ewakuacji dzieci… Musimy ewakuować 194 dzieci - wyjaśnił.
Wyjaśniał wtedy, że ewakuowani z dziećmi będą zabierani do Charkowa, a następnie pytani, gdzie chcieliby przebywać. - Priorytetowo traktujemy (podróżowanie) poza obwód charkowski, ale ludzie nie chcą podróżować dalej niż do miasta Charków. Mamy zarezerwowane miejsca zarówno w mieście Charków, jak iw innych regionach - Połtawie, Równem, innych regionach - powiedział wówczas. I dodał, że ludzie niechętnie wyjeżdżają.
Ewakuacja z terenów zagrożonych - aktywnych działań bojowych
W marcu rząd Ukrainy zatwierdził mechanizm pozwalający przeprowadzać obowiązkowe ewakuacje dzieci ze wskazanych terenów objętych aktywnymi działaniami wojennymi. Władze wprowadziły takie przepisy w związku z tym, że część rodziców i opiekunów pomimo zagrożenia nie zgadza się na opuszczenie miejsc objętych walkami z siłami rosyjskimi. Dzieci są wywożone w towarzystwie jednego z rodziców lub opiekuna prawnego.
***
Czytaj także:
***
PAP/IAR/in./