Natomiast Służba Wywiadu Zagranicznego próbuje zdyskredytować jako "zmanipulowanych politycznie" studentów, którzy korzystali z zachodnich programów naukowych i kulturalnych. Głosowanie zaplanowano na trzy dni, od 15 do 17 marca.
Od kilku dni część niezależnych serwisów internetowych informuje, że Kreml może nie odtworzyć lokali wyborczych w krajach, które potępiły rosyjską agresję na Ukrainę. Chodzi o to, żeby rosyjscy emigranci, głównie opozycjoniści, intelektualiści i obrońcy praw człowieka, nie mogli wziąć udziału w głosowaniu.
Waszyngton chce wykorzystać studentów
Jednocześnie szef Służby Wywiadu Zagranicznego, bliski współpracownik Władimira Putina Siergiej Naryszkin oświadczył, że Stany Zjednoczone zamierzają ingerować w proces wyborczy w Rosji i ostrzegł, że Waszyngton chce wykorzystać studentów, którzy korzystali z zagranicznych programów wymiany naukowej i kulturalnej.
Wcześniej rosyjska opozycja wezwała Rosjan do głosowania na kogokolwiek, tylko nie na dyktatora Putina. Opozycjoniści tłumaczą, że wybory są nielegalne i oczywistym jest, iż Kreml sfałszuje ich wyniki. Jednak przy masowym głosowaniu na innych kandydatów Rosjanie sami się przekonają, że władze ich oszukały.
00:52 12754443_1.mp3 Kreml boi się uciekinierów politycznych i studentów uczących się na Zachodzie (IAR)
Czytaj też:
IAR/mn