Berlin pogrążony w ciemnościach. Wiadomo, kto sparaliżował miasto
Blackout, który objął znaczną część Berlina, był skutkiem celowego ataku - poinformowały władze niemieckiej stolicy. Zebrane ślady jednoznacznie wskazują na podpalenie. Do sabotażu przyznała się lewicowa grupa ekstremistyczna Vulkangruppe.
2026-01-04, 14:12
Blackout w Berlinie. Tysiące domów i firm wciąż bez prądu
Przywracanie zasilania w południowo-zachodnim Berlinie może potrwać nawet do czwartku. Spośród około 50 tys. gospodarstw domowych, które w piątek rano, 3 stycznia, zostały pozbawione prądu, energia wróciła dotąd do około 10 tys. Pozostali mieszkańcy wciąż czekają, podobnie jak blisko dwa tysiące firm, dla których powrót do pracy po świąteczno-noworocznej przerwie może okazać się utrudniony lub niemożliwy.
Sabotaż w Berlinie. Stacja energetyczna celem ataku
Celem ataku była stacja rozdzielcza elektrowni Lichterfelde. W opublikowanym komunikacie sprawcy określili swoje działania jako "akt samoobrony" oraz wyraz międzynarodowej solidarności z osobami chroniącymi - jak twierdzą - Ziemię i życie. Nawoływali także do dalszego sabotażu elektrowni i obiektów energetycznych.
Jak podkreśliła niemiecka gazeta "Bild", grupa Vulkangruppe nie jest nowa, działa od około 14 lat pod różnymi nazwami dokonując podpaleń i aktów sabotażu - głównie w Berlinie i Brandenburgii. Ta sama grupa dwa lata temu podpaliła pod Berlinem słup wysokiego napięcia, unieruchamiając na kilka dni fabrykę samochodów Tesli.
Policja prowadzi dochodzenie i jednocześnie zabezpiecza tereny, które minionej nocy pogrążyły się w ciemności. Udaremniono m.in. próbę włamania do supermarketu. W trzech miejscach miasta zapewniono pomoc mieszkańcom dotkniętym awarią. Część z nich pozostaje bez prądu, a także bez ogrzewania.
- Tak wyglądała tajna operacja w Wenezueli. Zniszczenia widać z kosmosu
- Rosyjscy "rybacy" na granicy państwa NATO. "Coś wydaje się nie tak"
Źródła: PolskieRadio24.pl/Bild/nł