Protesty w Los Angeles. Ciężarówka wjechała w tłum ludzi
Ciężarówka wjechała w tłum protestujących ludzi w Los Angeles. Kilka osób zostało poszkodowanych. Manifestujący wyrażali sprzeciw wobec irańskiego rządu, jednocześnie wspierając protestujących w Iranie.
2026-01-12, 06:53
Ciężarówka wjechała w tłum
W czasie demonstracji w dzielnicy Westwood na przedmieściach Los Angeles w tłum zgromadzonych osób wjechała ciężarówka. Na szczęście nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń. Miejscowa straż pożarna poinformowała, że dwie osoby przeszły badania na miejscu zdarzenia, ale odmówiły transportu do szpitala.
Policja podała, że potrącona została jeszcze jedna osoba. Nie wymagała jednak transportu do placówki medycznej. Obrażeń doznał również kierowca ciężarówki, który został zatrzymany przez funkcjonariuszy. Protestujący zareagowali na zdarzenie agresją. Jak podaje Los Angeles Times, po zatrzymaniu nadal atakowali kierowcę. Z ciężarówki zerwali natomiast plakaty.
Tysiące uczestników manifestacji
Szef policji Los Angeles Richard Gabaldon przekazał, że sytuacja najprawdopodobniej nie była aktem terrorystycznym, a wynikała ze sprzeczki w tłumie. Jak dodał, kierowca nie miał wcześniej zatargów z prawem, nie był zatrzymywany.
Wiadomo, że cała akcja służb po zdarzeniu była opóźniona ze względu dużą liczbę osób, które zgromadziły się przed federalnym budynkiem. Regionalne Centrum Zarządzania Transportem w Los Angeles podało, że o godz. 15 czasu lokalnego znajdowało się tam ok. 3 tys. osób.
Z tego również powodu miejscowe władze zamknęły zjazdy prowadzące w ten rejon, aby uniemożliwić protestującym ewentualną blokadę autostrady. Ostatecznie jednak protestujący rozeszli się dobrowolnie ok. godz. 17.
Sprawę bada FBI, które ma ustalić motyw kierowcy. "Trwa intensywne śledztwo i poinformujemy opinię publiczną, gdy tylko uzyskamy więcej informacji" - poinformował pierwszy zastępca prokuratora USA Bill Essayli.
Protesty w Iranie
W Iranie od kilku tygodni trwają intensywne antyrządowe protesty, związane z rosnącymi cenami. Demonstranci chcą zmian, które zakończą rządy religijne kierowane przez najwyższego przywódcę Alego Chameneiego. On sam nazwał protestujących "bandą wandali", a prokurator generalny Iranu zagroził im karą śmierci.
Nie ma jednoznacznych danych na temat liczby ofiar, które zginęły w czasie demonstracji. Agencja informacyjna aktywistów na rzecz praw człowieka w Iranie (HRANA) informowała w niedzielę o co najmniej 538 osobach. Z kolei niezależna stacja Iran International wskazała, że chodzi o ok. 2 tys. osób. Przepływ informacji jest utrudniony, ponieważ władze krajowe zablokowały dostęp do internetu.
- Trump grzmi ws. Iranu. "Opcje militarne" na stole
- Protesty w Iranie. Co zrobi USA? Narada z udziałem Trumpa
- Zamieszki w Iranie. Prezydent oskarża USA i Izrael
Źródło: Polskie Radio/Los Angeles Times/PAP/egz