Drążą tunele, żyją jak "polarne krety". "Dokopałam się do paczkomatu"
Obfite opady śniegu, paraliżujące zamiecie i temperatury sięgające minus 40 stopni Celsjusza stały się codziennością mieszkańców rosyjskiego Dalekiego Wschodu i Jakucji. Nagrania publikowane w mediach społecznościowych z Syberii pokazują, że wyjście do sklepu czy paczkomatu stało się sportem ekstremalnym. Z kolei innym mróz nie przeszkadza i biegają w maratonach.
2026-01-17, 18:30
Zaspy zamiast ulic i stan wyjątkowy na Kamczatce
Na Kamczatce potężny cyklon znad Morza Ochockiego przyniósł rekordowe opady śniegu. W Pietropawłowsku Kamczackim ogłoszono stan wyjątkowy po tym, jak dwie osoby zginęły w wyniku załamania pogody. Miasto i okoliczne miejscowości znalazły się pod grubą warstwą śniegu, a poruszanie się po nich stało się skrajnie utrudnione.
Jednym z najbardziej obrazowych przykładów codziennych zmagań mieszkańców stało się nagranie mieszkanki Kamczatki. - Dokopałam się do paczkomatu - mówi kobieta. Przedzierając się przez zaspy sięgające pasa, dosłownie ryła w śniegu wąski korytarz. Jak przyznała, mimo ogromnego wysiłku paczki ostatecznie nie udało się odebrać.
Inne wideo, nagrane dzień przed wprowadzeniem stanu wyjątkowego, pokazuje mieszkańców prywatnego domu na Kamczatce w trakcie wyprawy po zakupy. Mężczyzna zeskakuje z progu domu i natychmiast zapada się w śniegu niemal po szyję.
Minus 40 stopni i maraton w "Biegunie Zimna"
W Jakucji ekstremalne warunki stały się areną sportowych zmagań. W rejonie Ojmiakonu - jednego z najzimniejszych zamieszkanych miejsc na Ziemi - odbył się siódmy zimowy maraton "Ojmiakon - Biegun Zimna". Na starcie zawodnicy mierzyli się z temperaturą sięgającą minus 41 stopni Celsjusza. - Przebiegłam 42 kilometry. Trasa jest świetna, ale bardzo trudna - powiedziała jedna z uczestniczek, cytowana przez Reutersa. Jak dodała, ruch sprawiał, że nie odczuwała zimna.
Czytaj także:
Źródła: Reuters/PolskieRadio24.pl/Telewizja Dożdż