Łukaszenka zarządził tajny raport. "A gdyby wybuchła wojna?"
Aleksander Łukaszenka zarządził niezapowiedziany sprawdzian gotowości bojowej białoruskiej armii, omijając Ministerstwo Obrony i Sztab Generalny. Kontrola ma przetestować nowy system dowodzenia, który pozwala głównodowodzącemu postawić wojsko w stan gotowości bez udziału najwyższych struktur wojskowych. - Chcę zobaczyć, jak podczas tej nagłej kontroli będą działać Sztab Generalny i Ministerstwo Obrony - mówił dyktator Białorusi.
2026-02-03, 20:57
Aleksander Łukaszenka zarządził tajny sprawdzian armii
Białoruski dyktator Aleksander Łukaszenka polecił przeprowadzenie niezapowiedzianej kontroli gotowości bojowej białoruskich sił zbrojnych, omijając Ministerstwo Obrony oraz Sztab Generalny. Sprawdzian rozpoczął się 16 stycznia i ma testować nowy system dowodzenia, który umożliwia głównodowodzącemu postawienie wojska w stan gotowości bez udziału ministra obrony gen. Wiktara Chrenina i szefa Sztabu Generalnego gen. Pawła Murawiejki. Rozkaz został objęty klauzulą "tajne". Jak podała państwowa agencja BiełTA, dokumenty z planem ćwiczeń przekazał sekretarzowi Rady Bezpieczeństwa gen. Alaksandrowi Walfowiczowi, a w działania kontrolne włączył szefa Komitetu Kontroli Państwowej Wasilija Hierasimaua.
Dyktator tłumaczył, że chodzi o osobistą, nagłą kontrolę prowadzoną przez głównodowodzącego. - Ufam wszystkim! Ale to jest nagła kontrola, którą prowadzi głównodowodzący. I chcę zobaczyć, jak podczas tej nagłej kontroli będą działać Sztab Generalny i Ministerstwo Obrony - podkreślił. Zapewnił też, że minister obrony został od razu poinformowany o jego decyzji. Wstępne wyniki ocenił jako "niezłe", zastrzegając, że końcowe podsumowanie nastąpi później. - Zrobiłem coś niewłaściwie? A gdyby wybuchła wojna? Co będziemy robić? Powinienem być przekonany, że nasi wojskowi nie na darmo chleb jedzą - wskazał.
Obawy, brak zaufania i spekulacje o tle decyzji
Dokładny zakres kontroli pozostaje nieznany. Sam Łukaszenka zapowiedział jednak, że działania pod jego nadzorem potrwają do wiosny. Z informacji, które przedostały się do niezależnych mediów, wynika, że 23 stycznia przedstawiciele Rady Bezpieczeństwa pojawili się m.in. w 19. Samodzielnej Gwardyjskiej Brygadzie Zmechanizowanej, gdzie sprawdzano m.in. przygotowanie fizyczne żołnierzy. Niezapowiedziany sprawdzian prowadzą także Ministerstwo Obrony i Sztab Generalny. Minister Chrenin podkreślał, że są to działania niezależne, mające na celu przećwiczenie nowych form prowadzenia ataku i obrony, w tym z użyciem dronów i środków walki radioelektronicznej.
Decyzję Łukaszenki komentuje opozycja i niezależni eksperci, a według nich pominięcie resortu obrony i sztabu świadczy o braku zaufania wobec dowództwa. Podobnie uważa por. Uładzimir Żyhar z emigracyjnego centrum analitycznego BELPOL. W rozmowie z Biełsatem ocenił, że po porwaniu Nicolasa Madury Łukaszenka obawia się, iż Stany Zjednoczone mogłyby spróbować podobnych działań wobec Białorusi. Jego zdaniem nagły sprawdzian ma być nie tylko efektem nieufności wobec armii, a także testem scenariusza ewentualnego szybkiego włączenia się Białorusi do wojny po stronie Rosji w konflikcie z NATO.
- Akcja ratownicza na Bałtyku. Interwencja wojskowego śmigłowca
- Rosjanie przykucnęli pod drzewem. Wypatrzyła ich Baba Jaga i rozpętała piekło
- Arktyczna Straż na Grenlandii. NATO planuje nową misję wojskową
Źródła: BiełTA/Biełsat/tw