Po 26 latach w USA deportowano go do Polski. ICE zatrzymało pana Stanisława pod sklepem
Agenci ICE, którzy sieją postrach na ulicach amerykańskich miast, celują nie tylko w osoby pochodzenia latynoamerykańskiego, ale też Polaków. Historię mężczyzny deportowanego z USA po 26 latach opisał portal Onet. Pan Stanisław przyznał w rozmowie z serwisem, że sam chciał głosować na Donalda Trumpa. - Teraz wiem, że byłem głupi - wyznał.
2026-02-20, 16:49
USA. ICE terroryzuje ludzi na ulicach
Polityka migracyjna Donalda Trumpa jest powodem licznych protestów w Stanach Zjednoczonych. Agenci ICE - amerykańskiej policji imigracyjnej, która jest "oczkiem w głowie" Trumpa - brutalnie i bezpodstawnie zatrzymują osoby z - ich zdaniem - nieuregulowaną sytuacją prawną dotyczącą pobytu w USA. Osoby te trafiają do odosobnionych cel i często przez dobę lub dłużej nie mogą skontaktować się z rodziną, a później deportowane są do krajów pochodzenia. Częste są też "pomyłki" agentów ICE. Funkcjonariusze zatrzymują również osoby, które - jak się okazuje - przebywają w Stanach legalnie. ICE jest odpowiedzialne też za śmiertelnie postrzelenia dwójki Amerykanów - Renee Good oraz Alexa Prettiego w Minneapolis.
Najczęściej ofiarami ICE padają osoby z korzeniami latynoamerykańskimi, ale nie brakuje też deportowanych Polaków. Choć imigranci z Polski stanowili dotąd niewielki ułamek osób zatrzymanych i deportowanych przez policję imigracyjną, działania służb wywołują ciągły niepokój wśród Polonii w Chicago. Wbrew narracji administracji Donalda Trumpa, w ręce służb wpadają głównie ludzie z czystą kartoteką.
Polacy deportowani przez ICE
Jesienią ub.r. przez Chicago przeszła operacja służb jak żadna inna: do miasta wkroczyły tysiące funkcjonariuszy ICE, przeprowadzając naloty na miejsca pracy, ścierali się z protestującymi i aresztowali ponad 1,6 tys. osób, nie zawsze zgodnie z procedurami prawa. W jednym z przypadków przeprowadzili nocny najazd w stylu wojsk specjalnych z użyciem śmigłowca Black Hawk, opuszczając się po linach i wchodząc do lokali budynku mieszkalnego, zatrzymując zarówno imigrantów, jak i obywateli USA.
Choć od operacji służb imigracyjnych "Midnight Blitz" w Chicago minęło już pół roku - większość funkcjonariuszy wysłanych do miasta zostało skierowanych gdzieś indziej - to efekty ich działań są odczuwalne do dziś. W kawiarniach i restauracjach spotykamy znaki "ICE out" lub zapewnienia, że imigranci są tam mile widziani. Rozdawane są ulotki z poradami, jak zachować się, gdy zobaczy się ICE. Część lokali gastronomicznych w obszarach szczególnie często zamieszkałych przez imigrantów zmaga się z brakiem rąk do pracy. Na brak pracy nie mogą narzekać za to prawnicy specjalizujący się w sprawach imigracyjnych.
Prawnicy pracują od rana do nocy. "Wśród Polaków jest nerwowość"
- Pracujemy aż do nocy, bo mamy tak dużo telefonów i tak dużo klientów, którzy są zaniepokojeni tym, co się dzieje - przyznała 17 lutego w w rozmowie z PAP mec. Ewa Brożek z chciagowskiej kancelarii Kurczaba & Brozek Law. - Niekoniecznie jesteśmy w stanie wszystkim pomóc, ale tak naprawdę oprócz tego, że zabezpieczamy stronę prawną, to jeszcze działamy jako psycholodzy, bo bardzo wielu ludzi po prostu żyje w strachu - tłumaczyła. - Wśród Polaków jest pewna nerwowość - potwierdziła PAP jedna z działaczek organizacji polonijnych. - Na pewno ci, którzy są tu nielegalnie, się boją, jest dużo obaw. Mieliśmy kilka głośnych przypadków zatrzymanych Polaków. Ale to nic dziwnego, skoro zdarza się, że zgarniają nawet tych z legalnym pobytem czy z obywatelstwem - dodała.
- Zamieszki po strzelaninie w USA. Minneapolis sięga po Gwardię Narodową
- W Minneapolis apele o obalenie Trumpa. "Musicie nam pomóc"
- Minnesota po kolejnej śmierci z rąk agentów. "Chcieli spokojnie żyć"
Choć od minionej jesieni sytuacja w mieście się nieco uspokoiła, to wszyscy spodziewają się rychłego powrotu służb, który według pogłosek ma nastąpić już w marcu. - Ludzie masowo zabezpieczają się przed tym, chcą się przygotować: na przykład upoważnienia dla znajomych do opieki nad dziećmi w razie aresztowania - powiedziała prawniczka. - Każdy, kto tylko może, składa wnioski czy cokolwiek, do czegokolwiek mają prawo te osoby, w tym czasie starają się, szukają sposobów, żeby zalegalizować status. Po prostu martwią się, że ten powrót może nastąpić w marcu - mówiła prawniczka.
Pan Stanisław został deportowany po 26 latach
Niektóre osoby mogą zostać deportowane nawet po ponad 20 latach mieszkania w USA. Taki przykład opisał portal Onet. W serwisie możemy przeczytać rozmowę z panem Stanisławem z Podhala, którego zatrzymało ICE. Następnie został deportowany z Ameryki po 26 latach życia za oceanem. - Nienawidzę Trumpa! Zafundował mi najbardziej dramatyczną podróż "last minute", jaką można sobie wyobrazić. W jednej chwili zostałem "wyrwany" z życia i teraz muszę budować je na nowo - mówił Onetowi. Do Polski wrócił przymusowo w połowie listopada. W Stanach przebywał nielegalnie przez 26 lat - nie miał zielonej karty ani obywatelstwa. Funkcjonariusze ICE złapali go, gdy wychodził ze sklepu spożywczego. Już 73 godziny później wysiadł z samolotu na lotnisku w podkrakowskich Balicach.
Chciał głosować na Trumpa. "Byłem głupi"
Pan Stanisław przyznał, że jego najbliżsi głosowani na Donalda Trumpa. - Gdybym wtedy sam miał obywatelstwo, to pewnie też bym na niego zagłosował - wyznał w rozmowie z Onetem pan Stanisław. Dodał, że popierał jego program gospodarczy. - Teraz wiem, że byłem głupi. Obietnice Trumpa, że będzie wyrzucał ze Stanów tylko przestępców, to były bajki. Sam nigdy przez 26 lat życia w USA nawet mandatu nie dostałem. Wszystkie podatki płaciłem na czas. Mimo to "imigracyjni" zawinęli mnie przed sklepem - relacjonował.
Pan Stanisław miał w USA uporządkowane życie, rodzinę i przyjaciół. Pod dwóch dniach spędzonych w celi - podczas których nie pozwolono mu się nawet skontaktować z rodziną - został umieszczony w samolocie do Polski. - Pierwszy raz porozmawiałem z nimi, gdy po mniej więcej trzech dniach od zatrzymania (...). Dzwoniłem prosto z lotniska w Krakowie. Ta rozmowa z rodziną była trudna. Płakałem, płakała żona i dzieci - opowiadał. Teraz jedyną szansą na kontakt jest Internet. Rodzina zastanawia się, co zrobić, ponieważ Stanisław będzie mógł ubiegać się o ponowne prawo wjazdu na terytorium USA dopiero po dziesięciu latach.
Prawda o ICE. "Mogliby mnie zastrzelić. Oni nie mają skrupułów"
- Nasze możliwości na dziś to przyjazd żony do mnie, życie w rozłące lub moja próba powrotu do Stanów przez Rio Grande z terytorium Meksyku i dalsze życie w poczuciu, że może tym razem uda się jakoś ICE unikać (...). Ten ostatni scenariusz biorę oczywiście pod uwagę tylko w żartach. Na własne oczy widziałem, jakimi ludźmi są agenci ICE. Zabrzmi to jak tania sensacja, ale boję się, że gdybym po przekroczeniu granicy wpadł w ich ręce, mogliby mnie nawet zastrzelić. Oni nie mają skrupułów - powiedział Onetowi Polak.
Dokładna liczba zatrzymanych i deportowanych przez ICE Polaków nie jest znana. W grudniu ub.r. polskie MSZ podało, że w minionym roku fiskalnym (do października 2025 r.) do opuszczenia USA zmuszonych zostało 130 Polaków - niemal dwukrotnie więcej niż rok wcześniej - lecz nie jest jasne, ilu z nich zdecydowało się to zrobić w ramach tzw. samodeportacji. Administracja Trumpa oferuje obecnie dla „samodeportujących się” imigrantów 2,6 tys. dolarów oraz pokrycie kosztu biletu do kraju. Władze twierdzą, że z oferty tej skorzystało już ponad 2 mln osób.
Źródła: Onet.pl/PAP/hjzrmb