W Minneapolis apele o obalenie Trumpa. "Musicie nam pomóc"
- Nie rozumiem, dlaczego wszyscy nie powstaną i nie obalą go - powiedziała reporterowi Polskiego Radia jedna z mieszkanek Minneapolis o Donaldzie Trumpie. - Potrzebujemy pomocy wszystkich na świecie. Wiem, że są kraje, które nas wspierają - dodała. Na miejscu jest Marek Wałkuski.
2026-01-27, 21:55
Protesty w Minneapolis przeciwko funkcjonariuszom ICE
Mieszkańcy Minneapolis protestują przeciwko działaniom amerykańskiej służby imigracyjnej, której funkcjonariusze zastrzelili 37-letniego pielęgniarza Alexa Prettiego. W mieście panuje przekonanie, że działania służb imigracyjnych są celowym atakiem władz federalnych na ich społeczność. Niektórzy spośród tych, z którymi rozmawiał nasz dziennikarz, wyrażają żal i gniew, inni mówią o bezradności. Ale są też tacy, którzy wzywają do obalenia prezydenta USA.
- Potrzebujemy wsparcia całego świata - mówiła rozmówczyni Polskiego Radia. - Wszystkich, na całym świecie - dodała.
Apel do świata
Skrywająca się za narciarskimi goglami, szalikiem oraz ubrana w grubą puchową kurtkę i owinięta amerykańską flagą kobieta mówiła, że nie rozumie, jak można wstępować do Rady Pokoju Donalda Trumpa.
- Jak można stać obok tak złego człowieka, i podpisywać coś takiego. Nie rozumiem, dlaczego wszyscy nie powstaną i nie obalą go. Potrzebujemy pomocy wszystkich na świecie. Wiem, że są kraje, które nas wspierają - wskazała. Na pytanie, czy rzeczywiście prosi świat i inne kraje by pomogły Amerykanom, kobieta odpowiada: "tak". - Pomagaliśmy wam, teraz potrzebujemy waszej pomocy - dodała.
Trump spuszcza z tonu w Minneapolis. Biały Dom częściowo ustąpił przed protestującymi
W obliczu powszechnego oburzenia wywołanego zabójstwem 37-letniego mężczyzny w Minneapolis, w poniedziałek wieczorem Biały Dom wycofał z miasta wysokiego rangą urzędnika do spraw kontroli granic - Grega Bonvino. Mieszkańcy Minneapolis przyjęli te informacje z ulgą, ale nadal są niechętni służbom federalnym. - To bandyci. Oni nie przestrzegają żadnego prawa - mówiła Polskiemu Radiu mieszkanka Minneapolis.
Wcześniej Donald Trump rozmawiał z lokalnymi władzami i obiecał wyjaśnić okoliczności śmierci Alexa Prettiego. Jeszcze w weekend urzędnicy administracji twierdzili, że Alex Prettie atakował funkcjonariuszy służb imigracyjnych i przekonywali, że agenci działali w samoobronie. Teraz jednak Biały Dom zmienił ton. - Nikt w Białym Domu, włącznie z prezydentem Trumpem, nie chce, aby ludzie zostawali ranni albo zabijani na amerykańskich ulicach - mówiła rzeczniczka prezydenta Karoline Leavitt.
Posłuchaj
Alex Pretti został postrzelony 10 razy przez agentów imigracyjnych po tym, jak filmował ich swoją kamerą. Mężczyzna zginął na miejscu.
Czytaj także:
- Minneapolis po strzelaninie. Media: dowódca straży granicznej odsunięty
- Agent ICE zastrzelił kobietę. Ludzie w Minneapolis wyszli na ulice
- "Tajna armia Trumpa zabija ludzi". Rozmawialiśmy z mieszkańcami Minneapolis
Źródła: Polskie Radio/Marek Wałkuski/mbl