Polacy uwięzieni w Meksyku. "Nie możemy wyjść z hotelu"

Nie działają sklepy i szkoły, na ulicach stoją spalone samochody. W wielu miastach ludzie wciąż czują się zagrożeni po atakach członków karteli narkotykowych. Strzelaniny i niszczenie budynków oraz pojazdów zaczęły się po zabiciu narkotykowego bossa Nemesio Rubéna Oseguere Cervantesa, znanego jako "El Mencho". Polacy w Meksyku powiedzieli Polskiemu Radiu o napiętej sytuacji w kraju.

2026-02-23, 18:02

Polacy uwięzieni w Meksyku. "Nie możemy wyjść z hotelu"
Sytuacja w Meksyku pozostaje napięta. Foto: Armando Solis/Associated Press/East News

Polacy w Meksyku o sytuacji po atakach gangów

Anita Błaszczak, Polka mieszkająca na co dzień w Kanadzie, została zaskoczona taką sytuacją w turystycznej miejscowości Puerto Vallarta. Powiedziała Polskiemu Radiu, że miasto nadal nie działa normalnie. - Wszystkie sklepy są zamknięte, szkoły są zamknięte. Nie możemy dalej wyjść z hotelu - powiedziała i dodała, że na ulicach widać niewiele osób.

Przyznała, że w hotelu wprawdzie była rano kawa, ale jest problem z innymi produktami jak mleko czy cukier. - Nikt w tej chwili nie może wyjechać z miasta z tego, co rozumiemy. Loty wszystkie są wstrzymane i nie możemy wylecieć - podkreśliła, wspominając, że wkrótce ma termin powrotu do domu.

Kobieta dodała, że w przeciwieństwie do niedzieli, teraz nie widać dymu spalonych samochodów i budynków. Powiedziała, że członkowie kartelu podpalali małe sklepiki za pomocą ładunków zapalających. Według niej celem tych ataków było wywołanie paniki wśród turystów.

Były żołnierz: te gangi mają sprzęt typowo wojskowy

Piotr Łopata, były żołnierz od pięciu lat mieszkający w Playa del Carmen w Meksyku, powiedział Polskiemu Radiu, że zamknięte są sklepy, widać było spalone samochody, a część tras do miejsc turystycznych była w niedzielę zamknięta. Podkreśla, że meksykańskie kartele narkotykowe nie boją się atakować wojska.

- Atakują dronami, robią zasadzki, strzelają do nich - powiedział. Przypomniał, że kilka lat temu członkowie tego kartelu próbowali zestrzelić śmigłowiec wojskowy. - Te kartele naprawdę są bardzo mocne, nie są jak europejskie gangi - powiedział Polak. Dodał, że meksykańskie kartele uważane są za organizacje paramilitarne. - Mają sprzęt typowo wojskowy. Ja jako żołnierz mogę powiedzieć, że to jest straszne, co się tu dzieje. Wielu żołnierzy straciło życie - podkreślił Piotr Łopata, który w Meksyku pracuje w branży turystycznej.

MSZ apeluje do Polaków

Polskie MSZ odradza Polakom przebywającym w Meksyku wszelkie podróże, które nie są konieczne. Rzecznik MSZ Maciej Wewiór zaapelował, aby stosować się do zaleceń bezpieczeństwa. - W związku z pogorszeniem się sytuacji bezpieczeństwa w niektórych rejonach Meksyku, w szczególności w stanie Jalisco i okolicach, zalecamy ścisłe stosowanie się do komunikatów lokalnych władz. Odradzamy wszelkie podróże, które nie są konieczne. Placówka RP monitoruje rozwój wydarzeń na bieżąco - poinformował rzecznik.

W niedzielę w systemie Odyseusz zarejestrowanych było około 400 obywateli Polski przebywających w Meksyku. W poniedziałek liczba ta wzrosła do 448 osób. Polska ambasada na bieżąco monitoruje przebieg wydarzeń.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio/asz

Polecane

Wróć do strony głównej