Na rzeź bez broni i śmierć za odmowę rozkazu. Rosjanie przerywają milczenie
Czterech rosyjskich żołnierzy, którzy opuścili kraj i ukrywają się za granicą, w rozmowie z BBC ujawniło kulisy działań na froncie w Ukrainie. Opisali egzekucje własnych żołnierzy, tortury oraz przymusowe wysyłanie ludzi do tzw. "mięsnych szturmów".
2026-02-24, 17:40
Front w Ukrainie od środka. Rosyjscy żołnierze mówią o zabijaniu swoich
Czterech rosyjskich żołnierzy w rozmowie z BBC opisało brutalne realia po swojej stronie frontu w Ukrainie. Dwóch z nich przyznało, że było świadkami egzekucji wykonywanych na miejscu wobec żołnierzy, którzy odmówili wykonania rozkazów. Jak podaje BBC, to pierwszy raz, gdy rosyjscy wojskowi z pierwszej linii frontu oficjalnie mówią o rozkazach zabijania własnych podkomendnych wydawanych przez dowódców. Czterej mężczyźni, przebywający obecnie poza Rosją i ukrywający się w nieujawnionej lokalizacji, zdecydowali się opowiedzieć o swoich doświadczeniach, ujawniając kulisy działań, o których dotąd publicznie nie mówiono.
Jeden z rozmówców, 34-letni Dima z Moskwy, występujący w filmie dokumentalnym "The Zero Line: Inside Russia’s War", relacjonował, że widział rozstrzelanie podwładnego z polecenia dowódcy Aleksieja Ksenofontowa, który w 2024 roku otrzymał tytuł "Bohatera Rosji". - Widzę to - dosłownie dwa, trzy metry… klik, przeładowanie, strzał - opowiadał. Rodziny poległych żołnierzy z jego jednostki w liście ze stycznia 2025 roku zwróciły się bezpośrednio do Władimira Putina z apelem o zbadanie zarzutów dotyczących brutalnego traktowania wojskowych i okoliczności ich śmierci.
Inny żołnierz, służący w odrębnej jednostce, powiedział, że jego przełożony osobiście zastrzelił czterech mężczyzn. Podkreślił, że znał ofiary i do dziś pamięta dramatyczną prośbę jednego z nich, który błagał o darowanie życia i zapewniał, że wykona każdy rozkaz. Kolejny żołnierz wskazał, że widział około 20 ciał kolegów wrzuconych do dołu po tym, jak - jak określił - zostali "wyzerowani" przez własnych żołnierzy. "Zero" to w rosyjskim wojskowym slangu określenie egzekucji dokonanej na własnych siłach.
Wysyłani na śmierć bez broni. Rosjanie o "mięsnych szturmach"
Rozmówcy szczegółowo opisywali represje, jakie miały ich spotkać po odmowie udziału w atakach określanych przez nich jako działania o charakterze niemal samobójczym. W relacjach powtarza się określenie "mięsne szturmy" - tak rosyjscy żołnierze nazywają kolejne fale natarć, w których grupy ludzi są wysyłane na linię ognia, by - jak twierdzą - wyczerpać ukraińską obronę kosztem własnych strat.
Kolejny z żołnierzy, Ilja, 35-letni nauczyciel, na froncie zajmował się identyfikacją i liczeniem poległych. To on sporządzał listy zabitych. Z przedstawionych przez niego zestawień wynika, że spośród 79 mężczyzn zmobilizowanych razem z nim przeżył tylko on. Relacjonował, że gdy odmówił wyjazdu na linię frontu, spotkały go represje.
Opowiedział o torturach i upokorzeniach, w tym o sytuacji, w której oddano na niego mocz. - Nie wiem, jak to powiedzieć, ale załatwiali się na mnie. Dowódca powiedział wszystkim: "mamy nową toaletę". Byłem związany przez pół dnia - mówił. Według jego słów inni żołnierze, którzy sprzeciwiali się rozkazom, mieli być rażeni prądem, głodzeni, a następnie wysyłani bez broni do tzw. "mięsnych szturmów".
Rosyjskie straty na froncie
W samej Rosji publiczny sprzeciw wobec inwazji na Ukrainę został w dużej mierze wyciszony, a niezależne głosy krytyki praktycznie zniknęły z przestrzeni publicznej. Władze w Moskwie nie ujawniają aktualnych, pełnych danych dotyczących strat ponoszonych na froncie.
Według szacunków brytyjskiego Ministerstwa Obrony od 24 lutego 2022 roku zginęło lub zostało rannych ponad 1,2 mln rosyjskich żołnierzy. W 2025 roku każdego dnia ginęło lub było rannych od 900 do 1500 rosyjskich żołnierzy.
- Putin szykuje coś na Białorusi, pojawiły się tam retranslatory. "Tak zaczęli inwazję"
- Wojenna codzienność na Ukrainie. "Dostosowaliśmy się"
- Cztery lata od ataku Rosji na Ukrainę. "Na ten moment nie ma szans na pokój"
Źródło: BBC/nł