Iran nie planował uderzenia? Kongres USA kwestionuje wojnę
Amerykańsko-izraelska operacja przeciwko Iranowi wywołała polityczne trzęsienie ziemi w Waszyngtonie. Według ustaleń Reutersa podczas zamkniętych briefingów dla Kongresu przyznano, że brak było danych wywiadowczych wskazujących na planowany przez Teheran pierwszy atak na siły USA, choć wcześniej administracja Donalda Trumpa powoływała się właśnie na takie zagrożenie.
2026-03-02, 09:47
ZOBACZ: Izrael zapowiada ofensywę w Libanie, drony blisko bazy USA w Iraku [RELACJA NA ŻYWO]
Atak na Iran bez danych wywiadu? Nowe ustalenia
Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły w sobotę najbardziej zakrojoną od dekad operację militarną przeciwko Iranowi. Według informacji przekazywanych przez urzędników, w wyniku uderzeń zginął Najwyższy Przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei, zatopiono część irańskich okrętów wojennych oraz zaatakowano dotąd ponad tysiąc celów na terytorium kraju.
Agencja Reuters, powołując się na dwie osoby zaznajomione ze sprawą, podała, że podczas zamkniętych briefingów dla pracowników Kongresu przedstawiciele administracji Donalda Trumpa przyznali w niedzielę, iż nie istniały dane wywiadowcze wskazujące, że Iran planował jako pierwszy uderzyć w siły Stanów Zjednoczonych.
Dzień wcześniej wysocy rangą urzędnicy informowali media, że prezydent Donald Trump podjął decyzję o rozpoczęciu ataków m.in. w związku z sygnałami, iż Iran może uderzyć w amerykańskie siły na Bliskim Wschodzie "być może prewencyjnie". Jak przekazano, Trump nie zamierzał "siedzieć bezczynnie i pozwolić, by amerykańskie siły w regionie były celem ataków".
Polityczna burza w USA. Spór o ataki na Iran
Demokraci oskarżyli prezydenta o prowadzenie "wojny z wyboru" i podważyli argumenty administracji dotyczące zerwania rozmów pokojowych. Zwracali uwagę, że - jak twierdzi mediator z Omanu - negocjacje wciąż dawały szansę na wypracowanie porozumienia.
Pierwsze krytyczne komentarze pojawiły się jeszcze przed świtem. Republikański kongresmen Thomas Massie z Kentucky określił działania jako "akty bez upoważnienia Kongresu". Zapowiedział, że wspólnie z demokratycznym kongresmenem Ro Khanną z Kalifornii będzie dążyć do przeprowadzenia głosowania nad ustawą ograniczającą możliwość jednostronnych działań militarnych prezydenta wobec Iranu.
Kolejni politycy Partii Demokratycznej formułowali ostrzejsze oceny. Senator Ruben Gallego z Arizony napisał, że Stany Zjednoczone mogą wspierać irański ruch demokratyczny bez wysyłania żołnierzy na śmierć.
Senator Mark Warner z Wirginii ostrzegł, że ataki wymierzone w szeroką listę celów, w tym w irańskich przywódców, grożą wciągnięciem USA w kolejny rozległy konflikt na Bliskim Wschodzie. Porównał działania administracji do wcześniejszych operacji prowadzących do zmiany reżimów i kosztownych misji stabilizacyjnych.
Kongresmen Jim Himes z Connecticut, czołowy demokrata w Komisji Wywiadowczej Izby Reprezentantów, ocenił uderzenia jako wojnę bez strategicznego celu.
Większość Amerykanów nie popiera nalotów
Prezydent Donald Trump argumentował, nie przedstawiając dowodów, że Iran był bliski uzyskania zdolności do przeprowadzenia ataku balistycznego na terytorium USA. Źródła zaznajomione z raportami wywiadu przekazały agencji Reuters, że te twierdzenia nie znalazły potwierdzenia w analizach amerykańskich służb i mogły być przesadzone.
Z sondażu Reuters/Ipsos przeprowadzonego w niedzielę wynika, że 27 proc. Amerykanów popiera ataki, 43 proc. jest im przeciwnych, a 29 proc. nie ma wyrobionego zdania.
- Najdroższe samoloty świata uderzyły w Iran. B-2 wróciły bez lądowania
- Dron uderzył w bazę RAF na Cyprze. "Sytuacja jest wciąż dynamiczna"
- Amerykanie po raz pierwszy użyli LUCAS-a. To odpowiedź na Shahedy
Źródło: Reuters/PAP/nł