Chiny nagrywają wojnę na żywo? Śledzą każdy ruch USA, porażająca skala

Chiny rejestrują każdy ruch USA podczas wojny przeciw Iranowi. Tuż przed początkiem walk komercyjna firma MizarVision opublikowała zdjęcia okrętów, samolotów i wsparcia USA w bazach na terenie państw sojuszników. Były one potem celem ataków. Nie wiadomo wciąż, jak chińska firma zdobyła te zdjęcia.

2026-03-10, 17:20

Chiny nagrywają wojnę na żywo? Śledzą każdy ruch USA, porażająca skala
Zdjęcia samolotów USA w bazie w Ovdze i fotografie zniszczeń w bazie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Foto: X/MizarVision

Czy Chiny rejestrują wojnę na żywo z satelity?

Czy Chiny śledzą i rejestrują wojnę na żywo jak grę wojenną? Do jakiego stopnia Pekin rozwinął możliwości inwigilacji, jakie są tu jeszcze pola rozwoju i jakie to będzie miało następstwa? To kluczowe pytania dla wszystkich państw, które chcą budować swoją obronność we współczesnej wojnie.

Pentagon od dawna mówi o tym, że program satelitarny Chin niezwykle szybko się rozwija. Są też głosy, że główną siłą takich firm jak MizarVision jest oprogramowanie AI, które pozwala efektywnie przeszukiwać morze obrazów.

Według komentatorów Chiny wykorzystują publikowane zdjęcia do celów propagandowych, kreując wizerunek państwa o ogromnych możliwościach technologicznych. Zwraca się przy tym uwagę, że opisy części wcześniejszych fotografii udostępnianych przez Pekin nie odpowiadały w pełni stanowi faktycznemu. Jako przykład wskazuje się m.in. materiały dotyczące rzekomego ataku na indyjską bazę, opublikowane po uderzeniu Pakistanu w 2025 roku.

Z drugiej strony eksperci podkreślają, że nie należy lekceważyć realnych, systematycznie rosnących zdolności Chin w zakresie rozpoznania. Ostrzeżenia w tej sprawie od lat płyną z Pentagonu, szczególnie w kontekście dynamicznego rozwoju chińskiego programu kosmicznego.

MizarVision, komercyjna firma z Szanghaju, rzekomo zatrudniająca 200 osób, zaktywizowała się na platformie X niedługo przed początkiem operacji "Epicka Furia". Opublikowała  zdjęcia amerykańskich samolotów, lotniskowców  i innego sprzętu USA oraz sojuszników. MizarVision istnieje od 2021 roku i wcześniej publikowała fotografie na platformie Weibo. Nie ma swoich satelitów. Skąd wzięła zdjęcia tak dobrej rozdzielczości? To pytanie stawiają media, opisujące tę sprawę i nie przedstawiają jednej odpowiedzi

Chiny śledzą każdy ruch USA, publikują informacje na bieżąco

24 godziny przed początkiem operacji "Epicka Furia", w piątek 27 lutego, MizarVision upublicznił na platformie X opisane zdjęcia z izraelskiej bazy Ovda, a także z Kataru, z Arabii Saudyjskiej, z Krety i z bazy lotniczej Diego Garcia na Oceanie Indyjskim.

MizarVision twierdził 27 lutego, że w saudyjskiej bazie lotniczej Prince Sultan było m.in. siedem samolotów Boeing E-3 z systemem AWACS, były też dwa samoloty łączności Bombardier E-11. MizarVision utrzymywał też, iż armia amerykańska transportowała zaopatrzenie do bazy lotniczej Ovda na południu Izraela z pomocą samolotów Boeing C-17. Wskazywano, że w Ovdzie było siedem samolotów F-22, a cztery na pasie startowym. A wszystkie 11 maszyn przybyło do Ovdy niedługo przed publikacją zdjęć.

Wedle Mizar Vizion, przed wybuchem wojny, w Katarze w bazie Al-Udeid stacjonowało kilkanaście samolotów transportowych, sześć C-17 i sześć C-130 oraz trzy śmigłowce szturmowe.

Tego samego dnia na zdjęciach z Chanii na Krecie chińska firma dopatrzyła się ośmiu samolotów tankujących USA, dostrzegła też dwa samoloty rozpoznawcze RC-135, myśliwce F-15 i samolot transportowy. Kilkanaście samolotów sfotografowały Chiny na wyspie bombowców w bazie Diego Garcia na Oceanie Indyjskim. 27 lutego pokazano też zdjęcia z Arabii Saudyjskiej - samoloty tankujące, a także samolot wczesnego ostrzegania Boeing E-3 Sentry (AWACS) i pięć samolotów Lockheed C-130 Hercules.

Wcześniej, 19 lutego, Chiny opublikowały rzekome zdjęcia amerykańskich samolotów w bazie, którą internauci rozpoznawali jako Muwaffaq al Salti w Jordanii. Według zdjęć z drugiej dekady lutego znajdować tam się miało się 18 myśliwców F-35 oraz sześć maszyn  EA-18G Growler.

Chiński wkład w wojnę Huti

Nie jest to pierwszy taki przypadek, gdy Chiny ze swoimi satelitami "asystują" w konflikcie zbrojnym. Jak informował w 2025 roku serwis branżowy Maritime Executive, w czasie ataków Huti na Morzu Czerwonym rebelianci dzięki pośrednictwu Iranu, a konkretnie Strażników Rewolucji, mieli dostęp nie tylko do danych satelitarnych Rosji, ale i najnowszej wówczas chińskiej technologii w postaci obrazów dostarczanych przez satelity Chang Guang Satellite Technology, z sieci 300 minisatelitów Jilin-1 na orbicie 500-600 km. Taki chiński system może generować obrazy o rozdzielczości do 0,5 metra, tworzy obrazy, ale i wideo na żywo ruchomych obiektów. Jest w stanie co kilka godzin robić zdjęcie np. tego samego pojazdu.

Według tego portalu chiński sprzęt łączności wojskowej, zdolny do przesyłania takich danych wywiadowczych, został przechwycony przez Straż Przybrzeżną USA w drodze do Huti 28 stycznia 2025 roku. Pentagon określił potem działania chińskiej firmy jako niedopuszczalne.

Skąd Mizar Vizion bierze informacje?

Media branżowe zauważają, że postęp technologiczny w przemyśle kosmicznym umożliwił prywatnym firmom analizę zdjęć satelitarnych, bez konieczności ponoszenia znacznych kosztów wystrzeliwania satelitów, które spadły. Jako główne podmioty w tej działalności na Zachodzie wskazuje się amerykańskie firmy Vantor (dawniej Maxar Intelligence) i Planet Labs, a w Europie Airbus Defence & Space.

Firma MizarVision twierdzi, że nie ma swoich satelitów, ale wykorzystuje źródła otwarte AI i narzędzia teledetekcyjne do szybkiego skanowania i analizy obrazów. Nie wiadomo jednak, skąd pobiera zdjęcia. Portal FlighGlobal.com ocenia, że teoretycznie źródłem mogłaby być wspomniana wyżej chińska konstelacja satelitów Jilin-1. Tyle że niektórzy komentatorzy uważają, że nie jest ona w stanie wytwarzać zdjęć o tak wysokiej jakości, jaką publikuje MizarVision. Dlatego np. portal Maritime Executive sądzi, że czerpała ona z zachodnich źródeł. I wskazuje, że 3 marca "dostawcy ci najwyraźniej wyłączyli publikowanie zdjęć z obszarów objętych konfliktem".

A może źródłem były chińskie satelity komercyjne? Wiadomo, że Chiny wystrzeliwują w kosmos dziesiątki komercyjnych satelitów. Według państwowej agencji informacyjnej Xinhua, w 2023 roku chińskie firmy wystrzeliły 120 satelitów komercyjnych. Nie wiemy jednak dokładnie, jakie są ich możliwości. Na pewno są wykorzystywane. Na przykład już w 2024 roku inna komercyjna chińska firma Mino Space publikowała zdjęcia wykonane przez satelitę Taijing 4-03 - chodzi o fotografie amerykańskiej bazy marynarki wojennej Norfolk.

Chiny robią olbrzymie postępy w kosmosie

Czy w związku z nowymi narzędziami i możliwościami, z wojny zniknie w dużej mierze element zaskoczenia? To pytanie stawia wielu komentatorów.

W wielu przypadkach analitycy zalecają pewną ostrożność, jeśli chodzi o zaufanie do generowanych przez Chiny opisów zdjęć satelitarnych. Wcześniej w maju 2025 roku Chiny publikowały w serwisie Weibo zdjęcia bazy Adampur  w Indiach, która rzekomo miała pokazywać samoloty uszkodzone przez Pakistan - wtedy eksperci OSINT oceniali, że rzekome "uszkodzenia" były widoczne jeszcze przed atakiem.

Nie można jednak nie doceniać potencjału Chin. Już dwa lata temu w maju 2024 roku generał dywizji Gregory J. Gagnon, zastępca szefa operacji kosmicznych Sił Kosmicznych ds. wywiadu, mówił, że Chiny z 400 satelitami mogą śledzić amerykańskie zasoby wojskowe, nawet te mobilne. Wcześniej jedynie USA miały możliwość namierzania celów z bardzo dużych odległości. A generał Bradley Saltzman, szef operacji kosmicznych Sił Kosmicznych Stanów Zjednoczonych w podobnym czasie ostrzegał przed siecią 470 satelitów chińskich.

A generał Gagnon mówił jesienią 2026 roku już nie o 400, a o 1900 satelitach. Jego słowa cytuje "The War Zone", "Prezydent Chin Xi [Jinping] postanowił zbudować drugą co do wielkości na świecie architekturę teledetekcji z kosmosu i właśnie to teraz mają" - powiedział Gagnon. Przypominał, że gdy Xi Jinping objął władzę, miał mniej niż 100 satelitów.

"Ponad 500 z nich to satelity teledetekcyjne, celowo zaprojektowane i połączone w sieć, aby śledzić mobilne siły, takie jak amerykańskie lotniskowce, niszczyciele i krążowniki na Pacyfiku, a także samoloty rozmieszczone wokół Pacyfiku. Zostały one zbudowane w konkretnym celu. Celem jest naprowadzanie ich broni dalekiego zasięgu" - wskazał generał.

Śmiałe projekty Chin. Wnioski: wojna w kosmosie zmieni reguły walki

Ambicje Chin rosną. Według doniesień portali New Scientist i Popular Mechanics ze stycznia 2026 roku, Chiny, które obecnie mają około 9-10 procent liczby satelitów internetowych (75 procent z 10 tysięcy satelitów internetowych ma SpaceX), do 2030 roku chcą wystrzelić na orbitę "200 tysięcy" satelitów.

Sytuacja szybko się zmienia: kosmos staje się obszarem działań wojennych w coraz większym stopniu. I w tym duchu amerykańskie Siły Kosmiczne zmieniły w listopadzie 2025 roku nazwę swojego Dowództwa Operacji Kosmicznych na Dowództwo Sil Bojowych Wojsk Kosmicznych.

Wojny wkrótce z pewnością ulegną transformacji. Jeśli przeciwnik będzie mógł dostrzec ruchy drugiej strony, wpłynie to na sposoby prowadzenia wojny i tym samym metody obrony. Obecnie siły kosmiczne USA pracują nad sposobami ochrony satelitów, ale szczegółów nie zdradzają.

Są głosy, że wartością dodaną MizarVision nie są zdjęcia, ale metodologia ich wykorzystania. Chodzi o przetworzenie obrazu z satelitów tak, by można było sprawdzić wybrane punkty we wskazanym czasie. Takie zdolności demokratyzują rozpoznanie satelitarne. Obraz celów trafił do rąk dowódców wojskowych na ich własnym telefonie. Część z obiektów, ukazanych przez MizarVision, faktycznie stała się celem ataku Iranu.

Czytaj także:

Źródła: Ynetnews/Maritime Executive/Newsweek/FT/PAP/X/MizarVision/ https://www.flightglobal.com/New Scientist/ TZW/inne

Polecane

Wróć do strony głównej