Start rakiety przerwany w ostatniej sekundzie. Wszystko przez incydent na morzu
Próba wystrzelenia rakiety na orbitę przez kosmodrom Andøya Space z kontynentalnej Europy wzbudziła ogromne oczekiwania, ale start został przerwany z powodu obecności nieautoryzowanej łodzi rybackiej w strefie ograniczonego dostępu - pisał portal highnorthnews.com.
2026-04-09, 16:38
Norwegia. Start rakiety z kosmodromu Andøya przerwany
Próba wystrzelenia rakiety na orbitę z Andøya Space w Norwegii - czyli z kontynentalnej Europy - została podjęta w środę 25 marca wieczorem, przy sprzyjających warunkach. "Start rakiety Spectrum 2 przeprowadza niemiecka firma Isar Aerospace, a wydarzenie ma miejsce w obiektach Andøya Space w północnej Norwegii. Jeśli start się powiedzie, będzie to pierwszy lot rakiety wysłanej na orbitę z kontynentalnej Europy. Pierwsza próba miała miejsce w marcu ubiegłego roku. Krótko po starcie, rakieta o wysokości prawie 30 metrów i wadze 50 ton spadła do oceanu i eksplodowała" - czytamy na łamach angielskiego serwisu.
Tym razem start rakiety został najpierw przesunięty w czasie, a później - przerwany w ostatniej chwili. Próba wystrzału miała rozpocząć się po godzinie 21.00. "Wcześniej odliczanie było już chwilowo wstrzymane, gdy w strefie bezpieczeństwa znalazła się nieautoryzowana łódź, co opóźniło procedurę o kilka minut. Ostatecznie start został przerwany w końcowej fazie odliczania" - mogliśmy przeczytać z kolei na łamach serwisu naukawpolsce.pl.
Celem rakiety było wyniesienie na orbitę pięciu satelitów typu CubeSat oraz jeden eksperyment technologiczny, który opracowały uczelnie i firmy z Niemiec, Austrii, Norwegii i Słowenii. Spectrum 2 mierzy około 28 metrów długości i 2 metry średnicy. Była to już druga próba wystrzału tej rakiety i jednocześnie pierwsza z ładunkiem. Nowy termin startu nie został jeszcze ogłoszony.
Rybak dementuje pogłoski o sabotażu. "Stracilibyśmy sprzęt"
Wspomnianą łodzią, która znalazła się w strefie ograniczonego dostępu, okazał się być długi liniowiec "Einar". Kapitan statku Olafur Einarsson zaprzeczył, jakoby celowo próbował sabotować start rakiety. W rozmowie z lokalnymi mediami tłumaczył, że załoga miała wcześniej skończyć połów. - Ale pojawiły się problemy z prądami i sprzęt się zaplątał - mówił Einarsson. Wyjaśnił, że długa lina była zarzucona na głębokość 280 sążni. Przy prądzie o prędkości 2,6 węzła rybacy mieli problemy z jej wyciąganiem. - To szaleństwo, żeby w takich warunkach puścić sprzęt, żeby opuścić teren, gdy oni strzelają. Stracilibyśmy sprzęt - mówi Einarsson.
Einarsson przebywał już wcześniej w strefie ograniczonego dostępu podczas zaplanowanych działań kosmodromu Andøya. "Zeszłej jesieni doprowadził do odwołania niemieckich ćwiczeń bombardowania na Andfjorden, ponieważ nie chciał opuszczać obszaru, na którym Andøya Space chciała ćwiczyć" - podaje serwis.
"Nie znam nikogo, kto planował sabotaż"
Rybak odrzuca jednak wszelkie oskarżenia o rzekomy sabotaż z jego strony. - Nie znam nikogo, kto planował sabotaż. To nasze miejsce pracy, czy sabotujemy chodzenie do pracy? Nie mogę uwierzyć, że ktokolwiek tak myśli. Jeśli się spóźniamy, to nie jest sabotaż. My wykonujemy swoją pracę, a oni swoją - stwierdził. Norweg ma również konkretną opinię na temat tego rodzaju aktywności na wyspie Andøya. - Jak już mówiłem, to konflikt o obszary. Dla nas, rybaków, to jest miejsce pracy, a potem oni tu przyjeżdżają i chcą korzystać z tego samego obszaru. Można powiedzieć, że mamy złego sąsiada - mówił Einarsson.
- Zapraszanie innych narodów do przyjazdu tutaj, strzelania i tworzenia coraz większej aktywności, bez porozumienia z nami, tylko utrudnia sprawę. Każdy ma prawa, ale wierzymy, że mamy większe prawa niż oni - kontynuował.
Ćwiczenia "Cold Respons"
13 marca br. kanclerz Niemiec odbył wizytę w Norwegii i wraz z norweskim premierem Jonasem Gahrem Stoere odwiedzili kosmodrom Andøya oraz obserwowali ćwiczenia wojskowe NATO pod kryptonimem "Cold Respons". - Obawiamy się, że zawarli porozumienia z Niemcami na wysokim szczeblu politycznym i że wprowadzenie zmian prawnych może być dla nich łatwiejsze. Trochę nas to niepokoi, ponieważ nasze roszczenia do rybołówstwa stają się niewielkie w porównaniu z takimi przeciwnikami - skomentował Einarsson.
Kosmodrom Andøya Space
Uważa on również, że plany Andøya Space zakładające 30 startów rocznie będą bardzo problematyczne dla rybaków z tego regionu. - Tak, to całkiem sporo dni w roku. Nigdy się nie uda, jeśli będziemy musieli planować połowy pod ich kątem - zauważył.
Kosmodrom Andøya Space otwarto pod koniec 2023 roku. Jest to pierwszy operacyjny kosmodrom orbitalny w kontynentalnej Europie. To znaczący projekt zarówno dla samej Norwegii, jak i całej Europy. Dzięki własnej zdolności wynoszenia satelitów na orbitę może przyczynić się do ograniczenia zależności regionu od ośrodków zagranicznych.
Andøya jest uważana za część kontynentalnej Europy w kontekście geograficznym i infrastrukturalnym. To wyspa w archipelagu Vesteralen w północnej Norwegii. Choć jest wyspą, leży w bezpośrednim sąsiedztwie wybrzeża norweskiego i jest połączona z siecią drogową kontynentu (główną częścią Norwegii) przez mosty.
- Pokój albo "strzelanina". Trump zdradza, co dalej z Iranem
- Niepokojące ruchy w cieśninie Ormuz. "Statki widmo" znikają z radarów
- Wiemy, kiedy wróci prawdziwa wiosna. Meteorolodzy wskazali konkretną datę
Źródła: kystogfjord.no/highnorthnews.com/naukawpolsce.pl/PAP/hjzrmb