"Letnie loty zagrożone. Uziemienie samolotów może być nieuniknione"
Europejska turystyka może tego lata mocno ucierpieć w wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie. Jest to związane z kryzysem paliwowym, który odbija się m.in. na branży lotniczej. Część samolotów może zostać uziemiona – pisze Reuters.
2026-04-15, 10:19
Europa płaci rachunek za politykę klimatyczną?
Wojna na Bliskim Wschodzie spowodowała kryzys w dostawach paliw. W związku z nim część europejskich przewoźników przygotowuje się do uziemienia swoich maszyn przed najintensywniejszym turystycznie okresem roku. Według felietonisty agencji Reutera Rona Bousso stanowi to sygnał ostrzegawczy dla krajów Starego Kontynentu.
"Europejski przemysł naftowy i gazowy skurczył się drastycznie w ciągu ostatnich 25 lat: wydobycie na Morzu Północnym spadło, a na całym kontynencie zamknięto ponad 30 rafinerii, co stanowi 16 proc. zdolności przerobowych" – czytamy w publikacji na ten temat.
Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka. Według autora to kurczący się popyt krajowy, wzrost zagranicznej konkurencji, a także coraz intensywniejsze działania poszczególnych państw na rzecz redukcji emisji gazów cieplarnianych. Skutek stanowi natomiast uzależnienie od importu energii.
Kryzys w sektorze paliwowym
To już kolejny raz, kiedy Europa boleśnie odczuwa konsekwencje kryzysu paliwowego. Pierwszy raz miało to miejsce w 2022 roku, kiedy Rosja dokonała inwazji na Ukrainę. Obecnie sytuacja powtórzyła się w wyniku zamknięcia przez Iran cieśniny Ormuz, przez którą przepływa jedna piąta światowych transportów ropy naftowej, co przekłada się bardzo mocno na branżę lotniczą.
Kraje europejskie są bardziej uzależnione od importu paliwa lotniczego, niż jakiegokolwiek innego. Przy tym średnie zużycie - według Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) - w zeszłym roku wynosiło tu ok. 1,6 mln baryłek dziennie. Niemal jedna trzecia tej ilości pochodziła z importu, a jego trzy czwarte stanowiły transporty z Bliskiego Wschodu.
Skutki kryzysu widać także w Azji. Tamtejsze rafinerie, importujące z Bliskiego Wschodu ok. 60 proc. ropy naftowej musiały zredukować swoją produkcję o ok. 3 mln baryłek dziennie między lutym a kwietniem. "Wycofanie się z rynku doprowadziło do dotkliwych niedoborów paliwa w całej Azji, co skłoniło rządy do podjęcia działań mających na celu oszczędzanie paliwa, wprowadzenia dotacji, a w niektórych przypadkach wprowadzenia ograniczeń w eksporcie paliw - również w Chinach" – tłumaczy autor publikacji.
Branża lotnicza szczególnie dotknięta
To także odbiło się na europejskim rynku. 18 marca ceny referencyjne za tonę paliwa lotniczego wyniosły 1800 dolarów. W tym tygodniu wynoszą natomiast 1450 dolarów. Wzrosty zanotowano także w kontekście marż na rafinacji, które sięgnęły 100 dolarów za baryłkę, czyli pięciokrotnie więcej, niż rok temu.
Import paliwa lotniczego spadł w marcu do 437 tys. baryłek dziennie, czyli 13 proc. w stosunku do średniej z 2025 roku. W kwietniu analitycy spodziewają się dalszych spadków - do 275 tys. baryłek. Z tego ok. 125 tys. baryłek przypłynie ze Stanów Zjednoczonych, co świadczy o znaczącym rozciągnięciu łańcucha dostaw.
W szybkim tempie kurczą się zresztą także regionalne zapasy. Tylko w ubiegłym tygodniu centrum rafinacji i magazynowania Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia odnotowało spadek o 8 proc. do 646 tys. ton metrycznych - najniższego poziomu od 2023 roku. Co więcej, do Europy właśnie docierają ostatnie transporty z Bliskiego Wschodu, co może świadczyć o zbliżającym się pogłębieniu kryzysu.
Linie uziemią samoloty?
Niedobory odbijają się na zasobach nawet największych portów lotniczych na Starym Kontynencie. Dyrektor generalny Lufthansy Carsten Spohr alarmuje, że sytuacja może doprowadzić do uziemienia samolotów. Już teraz przewoźnik opracował plan awaryjny, zakładający redukcję zdolności przewozowych o 5 proc. Wiązałoby się to z zawieszeniem kursowania nawet 40 starszych maszyn z bliższym terminem "emerytury".
Mimo tego Lufthansa jest dobrze zabezpieczona pod względem paliwa - przynajmniej na najbliższy czas. Nie wszystkie linie mogą być jednak tak spokojne. Ostrzeżenia przed możliwym wzrostem cen biletów spowodowanym niedoborami paliwa wystosował m.in. brytyjski EasyJet.
Europa wprowadzi awaryjne rozwiązania?
Agencja Reutersa dotarła do dokumentu, stworzonego przez przedstawicieli branży lotniczej, w którym zwracają się do europejskich organów o reakcję i wdrożenie wyjątkowych środków. Chodzi o monitorowanie dostaw paliwa lotniczego na poziomie UE, tymczasowe zawieszenie unijnego rynku emisji dwutlenku węgla dla lotnictwa oraz zniesienie niektórych podatków.
Takie rozwiązania są z jednej strony najbardziej oczywiste, ale z drugiej stoją w sprzeczności z zobowiązaniami klimatycznymi. Autor publikacji przedstawia zrównoważone rozwiązanie, polegające na zaoferowaniu rafineriom zachęt do produkcji paliw o niższej emisji i wprowadzenia systemów wychwytujących dwutlenek węgla. Realizacja takich programów to jednak perspektywa lat, więc nadchodzący sezon w turystyce może być znacznie trudniejszy.
Czytaj także:
- Gigantyczny rachunek za wojnę. Unia zapłaciła o 22 mld euro więcej za energię
- Na wojnie USA z Iranem najbardziej zarobiły USA, Rosja i Iran. Kto korzysta na drogiej ropie?
- Bilety lotnicze podrożeją? LOT ostrzega pasażerów
Źródło: Reuters/egz